UlicaEkologiczna.pl
rowery

0,3 G City: Błoto pośniegowe – mon amour, ma malediction

Warszawa jest miastem szerokich ulic, rozległych parkingów, pochowanych knajp, wysokich cen, Stanisława Barei i błota pośniegowego. Zima to oszustwo.

Jej obrońcy, smutni szaleńcy z podkrążonymi oczami, mówią na przykład, że zima jest piękna, także w mieście. Owszem, bywa – w czasie, gdy pada śnieg i przez dwa następne dni. Potem w ekspresowym tempie brzydnie, szarzeje i rozmięka, topiąc miasto w zwałach błota pośniegowego. Od dzieciństwa dajemy się uwodzić wizji zaśnieżonego, przykrytego śnieżną pierzyną świata, ale zapominamy, że za każdy dzień urzekającego, zimowego krajobrazu płacimy tygodniem ogólnego, nieuniknionego, wszechobecnego syfu.
Błoto pośniegowe – mieszanina wody, śniegu, piasku i środków chemicznych tak istotna, że zasłużyła na własną nazwę i hasło w wikipedii. Nic mnie bardziej w zimie nie denerwuje, jak zalegające tygodniami wzdłuż ulic (i na ścieżkach rowerowych) sterty tego, co kilka dni wcześniej niektórzy nazywali „piękną zimą”.
Syf. Błoto pośniegowe, samo w sobie odrażające, ma u mnie jeszcze jeden ogromny minus: pojawia się na ulicach w momencie, gdy rowerzyście jest najtrudniej. Gdy jezdnie już czernieją, a kierowcy się rozpędzają – jeszcze wczoraj z szacunkiem omijali rowerzystę szerokim łukiem, ostrożnie i bezskutecznie unikając testowania swoich hamulców, dziś pełni wiary we własne umiejętności nadrabiają czas stracony wcześniej w korkach, rozbryzgując błoto pośniegowe na wszystkich dookoła.
Syf. Tak, wiem, sam się na to pisałem. Nie mam pretensji do kierowców, że chlapią. Po prostu nie lubię błota pośniegowego.
Zresztą sam nie jestem lepszy – w śnieżyce jeździłem ostrożnie jak ichneumon, na wysokich kadencjach i miękkich przełożeniach, a Słonia (to mój rower) obwiesiłem światełkami niczym choinkę. Miałem oczy dookoła głowy i determinację leminga, omijałem niebezpieczne miejsca, jeździłem znanymi szlakami, a gdy przychodziło do kłopotów – zsiadałem z roweru i prowadziliśmy się chodnikiem. Nic nie musiałem nikomu udowadniać.
Przyszedł jednak jeden cieplejszy dzień, a po nim drugi, oba bez opadów, droga czarna, uśmiech szeroki, temperatura rozsądna – i łup. Złamane żebro, rozbity łokieć, stłuczone kolano i tona wstydu. Ludzie patrzą.
Historia ma zresztą dalszy ciąg: podniosłem się, jęknąłem, otrzepałem i pojechałem – wściekły głównie na siebie. Kilka kilometrów dalej – znowu łup, tym razem nie na asfalt, tylko, zapewne się już domyślacie, w wielką zaspę pośniegowego błota. Leżę w niej i myślę, że ja i błoto byliśmy sobie przeznaczeni.
A dlaczego się wywróciłem dwa razy na prostej drodze przy rozsądnej pogodzie? Bo nie wywróciłem się wcześniej w czasie śnieżycy, więc zaczęło mi się wydawać, że jestem niezniszczalny.
Kilka lekcji, których chciałbym, żebyśmy się przy okazji nauczyli:

  1. Lądowanie w zaspie jest nawet przyjemne. Jest miękko i bezboleśnie. Jeśli to jest zaspa świeżego śniegu, a nie syfu – zapewne jest nawet czysto.
  2. Jeżdżąc zimą na rowerze musicie się pogodzić z tym, że kiedyś się wywrócicie. Taka wywrotka jest nieunikniona i nawet przydatna – bo człowiek robi się ostrożniejszy (czasem, jak w moim wypadku, potrzebne są dwie wywrotki).
  3. Dlatego wywracajmy się od razu, gdy tylko spadnie śnieg – wcelujmy wywrotką w te krótkie okresy, gdy zima jest piękna. Inaczej wcelujemy w zaspę błota pośniegowego.
  4. Nie należy zmieniać lewej przerzutki prawą ręką, jeśli nie jest się absolutnie pewnym, że się uda.

Bohdan Pękacki
„G” to współczynnik, według którego oceniam miasta pod kątem rowerowym. Ta litera wzięła się od Groningen, holenderskiego miasta, w którym 57 procent podróży odbywa się na rowerze i w którym – czystym zbiegiem okoliczności – według badań Komisji Europejskiej żyją najszczęśliwsi ludzie w Europie. Groningen ma współczynnik G równy 1. Warszawę oceniam na 0,3 G. Niektórzy twierdzą, że to ocena mocno zawyżona.
Przeczytaj też:
0,3 G City. Ile ma Warszawa?
0,3 G City: Rowerowy snobizm zimowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wybór redakcji