23.08
2016

Savasana – by nie paść z nóg, padnij na plecy!


Znają to doskonale matki małych dzieci, zapracowane w ciągu dnia i dramatycznie mało śpiące, bo… nie ma kiedy. Stan ten dotyka też studentów w czasie sesji i pracowników, których terminy gonią tak bardzo, że regularnie zarywają noce. Seriale o żywych trupach mniej bawią, bo człowiek sam cudem omija framugi drzwi… Niedobory snu. Co zrobić? Ja padam. Jak trup.

Jestem mamą dwójki małych dzieci. Młodsze jest na tyle małe, że podejmowanie dyskusji odnośnie niebudzenia mnie po nocach nie wchodzi w grę. Odsypiaj, gdy dziecko śpi – radzi się młodym mamom. Jasne. Tylko co ze starszymi dziećmi, posiłkami i całą rzeszą domowych obowiązków? Drzemki nie zawsze są możliwe, choć zbawienne.

Każdemu zatem, kto zna ten stan, w którym pojęcie „zombie” staje się niebezpiecznie bliskie, mogę rzec jedno: savasana to świetny sposób na szybką regenerację bez drzemki. Padamy jak trup… by nie paść trupem. A mówiąc bardziej oficjalnie, sięgamy po relaksacyjną pozycję trupa, stanowiącą zawsze zwieńczenie sesji jogi.

Dokładnie wygląda to tak:

 

yoga_savasana

 

Przy czym oczywiście, nie każdy może paść w tak malowniczych okolicznościach przyrody. Padamy, gdzie możemy. Nie wygląda to może elegancko, jednak tak naprawdę to prawdziwa praca ciała i umysłu. Nazywana również pozycją „relaks”, nie wymaga od ciała zużywania nadmiaru energii. Oddech się spowalnia, wydłuża i spłyca. Można zauważyć także spadek tętna, gdyż rozluźnione mięśnie potrzebują mniej tlenu.

Prawidłowo wykonana savasana ma zapewnić spokój umysłu, wyciszyć myśli, pozwolić popuścić napięcie z mięśni oraz napięcie psychiczne.

Ile czasu poświęcić ćwiczeniu?

Hmmm… może raczej należałoby zadać pytanie: a ile możecie? Jeśli mamy naprawdę mało czasu starajmy się poświęcić na praktykę choć 5-10 minut. Jeśli czujemy, że potrzeba nam i mamy szansę na więcej, spędźmy w pozycji relaksacyjnej nawet 25 minut.

Jak ćwiczyć?

Zamknijmy oczy i skupmy się na oddechu. Z czasem, kiedy zaczniemy „czuć” pozycję zaczniemy zauważać, w których częściach naszego ciała kumulują się napięcia. Pamiętajmy, że ciało nie może się rozluźnić, gdy umysł jest w stanie ciągłego napięcia. Napięcie mięśni następuje wówczas, gdy otrzymają taki sygnał z mózgu. Starajmy się zachować świadomość, ale nie podążać za myślami. Mieć świadomość ich obecności i przemijania, ale bez analizy. Najważniejsze jest wejście w stan wewnętrznego spokoju.

Ups… przysnęliście? Nie szkodzi. Nie jest to celem savasany, ale uznajmy, że małym prezentem przy okazji.

Finał i efekt ćwiczenia

Pamiętajmy, by z pozycji wychodzić bardzo powoli. Spokojnie przetoczmy się na prawy bok, głowę podnośmy na samym końcu i otwórzmy oczy.

Im mocniej zrelaksujemy się w tej pozycji, tym lepsza regeneracja organizmu. Savasana jest jak balsam dla układu nerwowego, usuwa napięcia, pomaga przy walce z migrenami, a także przy magazynowaniu energii. Poleca się ją również kobietom w czasie menstruacji:

 

 

Jak Wam się podoba mój pomysł na szybką regenerację? Mam wiele pomysłów na to, jak przetrwać zdrowo i spokojnie stres oraz zmęczenie, które czasem dopadają nas w wielkim mieście. Pierwszym krokiem ku szukaniu sposobów była chęć porzucenia korporacji. A potem? Chcielibyście się dowiedzieć? Zajrzyjcie tutaj: KLIK!

 

Źródło zdjęcia: KLIK!


Uciekła z terenów zielonych do wielkiego miasta, po to, by po kilku latach zatęsknić za naturą. W wolnych chwilach poza marzeniami o domu z werandą na skraju lasu prowadzi bloga After Korpo w którym udowadnia, że będąc miejskim korpoludkiem można żyć w miłości i poszanowaniu do przyrody. Miłośniczka tradycyjnej, zdrowej, lokalnej kuchni i filozofii Huny. Wiedzę czerpie z książek, a także z obserwacji przyrody, rytmów natury i swojej małej córeczki.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *