10.11
2016

8 wytycznych na wyprawę z dzieckiem do listopadowego lasu


Listopadowa wyprawa do lasu Was nie pociąga? Was może nie, ale co do Waszych dzieci… śmiem przypuszczać, że one będą zdania, że to świetny pomysł. Kiedy już uwierzą, że warto wyjść z domu, rzecz jasna. Jak zaszczepić w nich chęć do leśnych wędrówek?

 

autumn-1013982_960_720

Argumentów przeciw nieco się znajdzie, warto szybko się z nimi rozprawić. Że będzie padał deszcz? Jasne, niech pada! Dzięki temu można będzie liczyć na cudowne błotko! I zabawy jest tyle, co nigdy. Dodajmy do tego całą obfitość szyszkową i całą tajemniczą resztę skarbów leśnego runa. Zatem po prostu dobrze się ubieramy i rozkoszujemy całą pełnią doznań.

Jeżeli Wam samym trudno uwierzyć, że będzie fajnie, dajcie się przekonać choć do tego, że zafundujecie sobie i dzieciakom szczepionkę na odporność. Entuzjazm przyjdzie później.

Jak sprawić, by wyprawy nie były rzeczą sporadyczną, a stały się rytuałem? Na podstawie własnych badań leśnej materii, ustaliłam 8 wskazówek, które każdemu inicjującemu wyprawy z dzieckiem chętnie bym wręczyła. Skorzystacie?

 

  • Otwórzmy się na nowe i bądźmy uważni

Udany start w leśne wyprawy to gwarancja chęci kontynuowania przygody. Bądźmy więc ostrożni i uważni, wspierajmy dziecko w tym, by czuło się bezpiecznie i komfortowo – po prostu dobrze.

  • Nie szukajmy trudności tam, gdzie ich nie ma

Po pierwsze – sami musimy czuć się w lesie bezpiecznie. Po drugie – być panami sytuacji. Może uspokoi nas wcześniejsze zbadanie terenu? Nieco lektury na temat leśnych bogactw? W jakikolwiek sposób tego dokonamy, sprawmy, by idąc z nami w ciemny las, dziecko miało pewność, że może na nas liczyć. To po prostu jeszcze jedno miejsce, w którym jesteśmy ze sobą, razem.

  • Bądźmy gotowi na ustępstwa

Na co dzień nie serwujemy dziecku czekolady? Świetnie, ale tym razem zróbmy wyjątek. To może być czekolada, może być coś innego. Nawet hulajnoga. Nie należy oczekiwać, że dziecko, które na co dzień spędza czas na zupełnie innych atrakcjach, nagle zacznie rozkoszować się ciszą leśną i balsamicznym aromatem.

  • Dajmy dziecku swobodę

Tak, pozwólmy dzieciom na bycie panami sytuacji! Brak zakazów, nakazów, możliwość decydowania o sobie i przebiegu wyprawy – to potężny bodziec motywacyjny, by często udawać się do lasu, naprawdę niezwykła frajda. Ale od razu ustalmy: dzika swoboda kończy się tam, gdzie zaczyna niebezpieczeństwo. I tu nie idziemy na ustępstwa.

 

14716647_1171490902909952_7037261699262447616_n

 

  • Szanujmy las i wiedzmy, dlaczego to robimy

W lesie jesteśmy gośćmi. My doskonale znamy zasady, jakich w związku z tym trzeba przestrzegać. Dziecko ich nie zna. Nie serwujmy ich jednak w formie wykładu. Pozwólmy dojść mu samodzielnie do tego, jak i dlaczego trzeba się zachowywać. To będzie wspaniały pretekst do rozmowy o mieszkańcach lasu.

  • Zabłąkajmy się… kontrolowanie

Zejść z utartej ścieżki, opuścić szlaki! Tylko wtedy zyskamy szansę na prawdziwą przygodę i wniknięcie w leśną materię tajemną. Ale nie błądźmy też po dzikich chaszczach zupełnie beztrosko. Opuścić drogi rozjeżdżone przez traktory, auta i skutery? Oczywniście! Naprawdę zabłądzić? W żadnym wypadku.

  • Pozwólmy dziecku zadecydować o czasie trwania wyprawy

Na ile możemy przekonywać i zachęcać, że jeszcze warto zostać wśród drzew? Kiedy odpuścić i wrócić? Sami musimy to sprawdzić, znamy nasze dziecko najlepiej. Dyskretnie kontrolujmy jednak czas w przypadku, gdy dziecko zbyt się zapamięta w odkrywaniu nowego. Pamiętajmy o kolejnych kuszących celach, np. o segregowaniu w domu leśnych zdobyczy. Niech powrót też będzie związany z miłą perspektywą kontynuacji.

  • Uwzględnijmy, że… trzeba będzie obrać inne kierunki

Z tym też trzeba się liczyć – nie każde dziecko od razu pokocha las. Jakoś to rozczarowanie przełykamy i szukamy innych, bardziej dla niego przyjaznych kierunków blisko natury. Może jezioro, park a może łąka?

 

sheet-1101229_960_720

 

Kiedy pierwszy raz zabrałam swoje dzieci na kilkugodzinną wycieczkę do lasu, myślałam, że to ja mam coś wielkiego im do pokazania i nauczenia. Zajęło mi trochę, by zorientować się, że to oni dla mnie są przewodnikami a nie ja dla nich. I że to ja potrzebuję odbudować swoją relację z Naturą a im jedynie w tej relacji nie przeszkadzać. Póki mam ich jeszcze przy sobie, chcę być z nimi i uczyć się ich sposobu odbierania świata. Wiem, że widzą, czują i słyszą znacznie więcej niż ja.Towarzyszymy sobie w momentach Wielkiego Zachwytu. O tym wszystkim opowiadam na moim blogu: KLIK!


Wielki Zachwyt to blog o życiu blisko natury, relacji dzieci z przyrodą i relacji matki z dziećmi. Inspiruje i motywuje do wyjścia do lasu. Jego autorką jest Basia Zamożniewicz, mama dwóch małych chłopców. Opowiada, jak wspólnie spędzają czas i towarzyszą sobie w momentach wielkiego zachwytu nad Przyrodą. Zafascynowana ideą edukacji leśnej, promuje ją i wprowadza do zwykłego systemowego przedszkola w swoim rodzinnym mieście Staszów w Świętokrzyskiem inspirując zmianę w systemie edukacji przedszkolnej