25.06
2018

Ekologia jak oddychanie


Nie od dziś wiadomo, że największym zagrożeniem dla świata jesteśmy my sami. Mniejsze lub większe wojny od setek lat dziesiątkują populacje ludzi, a wciąż wzrastająca ingerencja w przyrodę prowadzi do dewastacji Ziemi.

9EDB8B62-629A-4FEE-8719-B3D8658FCD66

Ćwierć wieku temu w świadomości ogółu jedynym zagrożeniem dla środowiska naturalnego była zmniejszająca się warstwa ozonowa. Mówiło się wtedy o lodówkach i środkach w sprayu, które miały się do tego przyczyniać.

W późniejszych latach zrozumienie nowych zagrożeń uruchamiało dalsze przeciwdziałania. W 2007 r. zainicjowano skłaniającą do refleksji nad zmianami klimatu akcję „Godzina dla Ziemi”. Od pewnego czasu trwa też walka ze smogiem. Nawet papież Franciszek wydał w 2015 roku encyklikę Laudato si’, którą w całości poświęcił kwestiom ekologicznym. Świadomość ogółu rośnie, ale czy przeciętny Kowalski robi dostatecznie dużo we „własnym ogródku”? Nie wystarczy nie polować na zwierzęta, wesprzeć finansowo Greenpeace czy WWF i umyć ręce od całej reszty – ekologia zaczyna się od codziennych czynności.

Rozglądając się wokół trudno czasem oprzeć się wrażeniu, że w mentalności niektórych osób wyrzucanie śmieci gdzie popadnie, brak ich segregacji, korzystanie z plastikowych torebek, stosowanie w rolnictwie, sadownictwie i ogrodnictwie środków szkodliwych dla innych elementów środowiska to nie jest zanieczyszczanie środowiska. Osoby te nie widzą, że są takimi samymi trucicielami jak wielkie koncerny wylewające do rzek ścieki z produkcji.

Mimo, że ograniczenie zużycia wody deklaruje 73 % badanych (2014 r.), to w świadomości niektórych osób jednak wciąż panuje pogląd, że nieoszczędne gospodarowanie zasobami naturalnymi to domena zakładów przemysłowych (gdy tymczasem w cywilizowanych krajach większość z nich ma narzucone normy, których przestrzega), a nie marnotrawstwo wody we własnym domu.

Bezmyślne niszczenie przyrody dla niektórych to jedynie wycinka Puszczy Amazońskiej, a nie deptanie trawników, rwanie kwiatów, palenie traw, czy ścięcie drzewa na własnym terenie. Mało kto pomyśli też, że zwykły spacer po lesie może być szkodliwy dla środowiska. A przecież zbyt głośne zachowanie płoszy zwierzęta.

Kupowanie jedzenia w zbyt dużych ilościach i wyrzucanie go, gdy się przeterminuje to kolejny przykład nieekologicznego zachowania. W 2014 r. do marnowania żywności przyznało się 24 % badanych.

Choć 73 % Polaków twierdzi, że korzysta z torebek wielokrotnego użytku, to jednak Ministerstwo Środowiska od 1 stycznia 2018 r. wprowadziło kolejną marchewkę (czy może kij?), żeby liczba ta jednak urosła, a mianowicie opłatę recyklingową.

Badanie, do którego się powyżej odwoływano, opierało się na deklaracjach ankietowanych, a nie na obserwacji rzeczywistych zachowań, można więc snuć przypuszczenia, że faktyczna liczba osób, która postępuje w ten sposób jest jednak trochę niższa. Ponadto TNS prowadził badania przez 4 kolejne lata (2011-2014) i nie zarysowywała się w nich optymistycznie nastrajająca tendencja – zachowania pro- i antyekologiczne utrzymywały się na zbliżonym poziomie.

Wykres 1. Procentowy udział badanych w wybranych zachowaniach dotyczących ochrony środowiska.

63BCA5D7-3AF3-4EA3-AD74-EAAE032C0D6FOpracowanie własne na podstawie Raport TNS Polska dla Ministerstwa Środowiska, Badanie świadomości i zachowań ekologicznych mieszkańców Polski, 2014

Smutnym jest fakt, że według badań zleconych przez polski oddział firmy Unilever „Zachowania i postawy ekologiczne Polaków” przeprowadzonych przez Instytut Millward Brown SMG/KRC, głównym powodem podejmowania działań proekologicznych w większości przypadków była chęć oszczędności (pieniędzy lub czasu), a dopiero w dalszej kolejności – chęć ochrony środowiska.

Powszechnie panuje przekonanie, że ekologiczny tryb życia jest trudny i czasochłonny Aż 75 % ankietowanych w ramach ProjektGospodarni.pl jako główny powód „bierności ekologicznej” wskazało brak takiego przyzwyczajenia. Tymczasem zachowania ekologiczne powinny być naturalne jak oddychanie. Jeśli pojedynczy człowiek nie będzie na co dzień tak postępować, to żadne akcje dla Ziemi nie pomogą światu.

Człowiek nie jest władcą przyrody a jej elementem, połączonym z innymi siecią relacji, więc tak naprawdę niszcząc środowisko doprowadzi w końcu także do zniszczenia ludzkości. Nie popadając jednak w skrajność – ślepo realizowana ekologia nie może górować nad bezpieczeństwem ludzi. We wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek i znaleźć złoty środek. Ludzie mogą brać z przyrody to, czego potrzebują do przeżycia, ale jednocześnie powinni o nią dbać.