04.09
2016

Szkoła w lesie? Może nawet nie być wakacji!


Czy dzieci muszą się smucić z powodu końca wakacji? Niekoniecznie. Jeżeli lubią swą szkołę, mogą nawet się cieszyć 1 września. Czy połączenie efektywnej nauki z ciekawym sposobem spędzania czasu jest możliwe? Coraz głośniej rozbrzmiewające nowinki o rozwiązaniach doskonale godzących te dwie potrzeby, wskazują nawet, że są pozytywne wzorce, które już się sprawdziły. Czy jednak można dzieci wysłać 1 września do lasu?

„Czy jesteś za posłaniem sześciolatków do Lasów Państwowych i pozostawieniem ich tam aż do wieku emerytalnego?”. W swoim czasie krążył po sieci taki żart. Tym razem to jednak rzecz zupełnie serio. Są szkoły, w których naprawdę wysyła się dzieci do lasu. Dzieci, nie młodzież, która chciałaby zdobyć wykształcenie średnie o profilu leśnym.

Pamiętacie nasze teksty o leśnych przedszkolach? KLIK! i KLIK! Czy to co dobre dla maluchów może sprawdzać się w przypadku dzieci, które muszą sprostać wymaganiom programowym? Czekają je przecież testy sprawdzające ich gotowość do kolejnych etapów edukacji. Szkoła leśna musi spełnić wszystkie oczekiwania, jakie wiążą się z tym, co rozumie się pod pojęciem porządna edukacja. Jak to możliwe, gdy dzieci uczą się w lesie?

 

KHB-1032W szkołach leśnych jest bezpiecznie – ale uczniom się ufa i powierza narzędzia

 

Jak sobie radzą w tam, gdzie idea się sprawdza?

Choć idea leśnej szkoły zrodziła się już w 1927 roku w w Stanach Zjednoczonych, do nas nowinki idą z regionów, gdzie prym wiedzie zasada: nie ma złej pogody, jest zły strój. Jak to działa w Skandynawii, Niemczech i Anglii? Dość prosto: przez jeden dzień w tygodniu nauka odbywa się w  lesie, a nie w szkolnej sali. Miejsce jest odpowiednio zabezpieczone, uczniowie nie mają być zagrożeni. Ale nie ma w tym przesady. Dzieciom się ufa i okazuje się, że z wystającymi gałęziami czy zaskakująco głębokimi dołami radzą sobie świetnie.

Jak wygląda zwykle plan leśnego dnia? Cytuję za tekstem Moniki Kotulak (KLIK!)

    • Po przyjściu dzieci na miejsce przygotowywane są narzędzia przydatne do pracy w ciągu dnia, np. piła, dłuta, liny, plandeki, krzesiwa itp., porządkowane jest obozowisko, zbierane jest drewno na opał;
    • Rozpalany jest ogień, czym zajmuje się zwykle jeden z uczestników.

Warto wspomnieć, że zajęcia z rozpalania ognia są wprowadzane od wczesnego dzieciństwa np. w Wielkiej Brytanii, natomiast w Polsce najczęściej dzieci uczą się takich umiejętności w harcerstwie, które obecnie nie cieszy się taką popularnością, jak niegdyś.

  • Wszyscy siadają w kręgu, by poczuć się jak wspólnota. Wtedy też przygotowuje się ciepłe napoje (dzieci zawsze pomagają w przygotowaniach), omawiany jest plan dnia i ważne tematy dotyczące leśnej szkoły, przypomina się o zasadach bezpieczeństwa, ustala jadłospis i rozdziela dyżury gotowania oraz opowiada ciekawe historie z minionego tygodnia;
  • Czas na różnorodne działania, inspirowane przez dzieci np. obserwacje żab, wspinanie się na drzewa, lepienie z błota czy rozpalanie ognia;
  • Wspólny posiłek przy ogniu;
  • Kontynuacja nauki przez zabawę w lesie;
  • Na zakończenie leśnej szkoły znów zbiera się „wspólnota”, wszyscy siadają wokół ognia i opowiadają o tym, czego się nauczyli, co dziś ich zadziwiło itp.;
  • Czas na sprzątanie, porządkowanie obozu ze zwróceniem uwagi, by nic po sobie nie zostawić.

Zwykle nad grupą ośmio- lub dziesięcioosobową, która pracuje w lesie, czuwa trzech dorosłych opiekunów. W szkole leśnej równie ważny jak z przyrodą, jest bliski kontakt z opiekunem – to zupełnie kto inny niż stereotypowo rozumiany polski nauczyciel, który „ma nauczyć”.

 

Forest-School-Summer-WeekAngielskie dzieci uczą się rozpalać ogień wcześnie – i to niekoniecznie w harcerstwie

 

A w Polsce?

Szkół leśnych w ścisłym tego słowa znaczeniu jeszcze u nas nie ma. Ale idea zaczyna działać w praktyce w rejonie Bielska Białej, gdzie dzieci uczą się w Bukowym Domu. Tak naprawdę ta szczególna jednostka oświatowa ani nie działa w lesie, ani się jako szkoła leśna nie określa. Ale chyba bardzo blisko jej do takiej.

Jak możemy przeczytać na stronie szkoły, powstała ona z połączenia dwóch nurtów: na bazie idei szkoły demokratycznej i w oparciu o ideę pedagogiki naturalistycznej. Dlatego swą szkołę jej twórcy określili mianem „Naturalna Szkoła”.

Co to oznacza w praktyce? Szkoła dąży do zjednoczenia jej uczniów z rytmem natury – w jej założeniach leży przyzwolenie na rozwój uczniów przez doświadczanie, odkrywanie i stykanie się z granicami innych. Realizowana jest podstawa programowa, jednak z szacunkiem dla naturalnego rytmu dziecka w zdobywaniu umiejętności czytania, pisania i liczenia. Udostępniając uczniom materiały edukacyjne, pozwala się na sięganie po nie w dogodnym dla poszczególnych dzieci momencie, bez stosowania jakiegokolwiek przymusu. W szkole nie ma tradycyjnego systemu oceniania, co stwarza sytuację, gdy uczniami kieruje własna motywacja.

 

Dzieci same kreują swe zajęcia w lesie

 

Co to jednak ma wspólnego ze szkołą leśną? Tu należy spojrzeć na to, jak opisywany jest dzień w Bukowym Domu. Na stronie szkoły możemy przeczytać, jak wygląda typowy dzień szkolny.

Do godziny 9:00 dzieci schodzą się do Szkoły. Jest to czas swobodnej zabawy, gier, rozmów, czasami poleżenia (jeśli ktoś tego potrzebuje).

O godzinie 9:00 podaje się lekkostrawne śniadanie – zazwyczaj są to fantazyjnie podane płatki zbożowe lub kasza jaglana.

O godzinie 9:30 w dwóch grupach (młodszej i starszej) następują spotkania na kręgach, podczas których każdy (jeśli chce) ma okazję powiedzieć jak się czuje i co chciałby danego dnia robić. Raz w tygodniu o tej godzinie odbywa się zebranie całej społeczności szkolnej, podczas której omawiane są bieżące sprawy, odbywa się przyjmowanie zasad, omawiane są zmiany i/lub plany.

W godzinach między 10:00 a 12:00 odbywają się zajęcia edukacyjne, gdyż wtedy mózg gotowy jest do aktywnej, intelektualnej pracy. Jest to przestrzeń, kiedy w różne działania wplata się podstawę programową. Dzieci uczą się poprzez doświadczanie i zadawanie pytań.

O godzinie 12.00 podaje się warzywną zupę.

Po godzinie 12:30 w większości spędza się czas w szkolnym sadzie. Dzieci tu biegają, wchodzą na drzewa i tworzą bogate w rozbudowane scenariusze autorskie zabawy. Organizuje się również ogniska, wyjścia na boisko i podchody.

O godzinie 13.30 uczniowie jedzą drugie danie.

O 14:00 dzień kończy się kręgiem podsumowującym, czasami relaksacją- to zależy od poziomu energii grupy i potrzeb dzieci.

Między 14:30 a 16:00 odbywają się zajęcia dodatkowe, a kto ma ochotę to sam organizuje sobie ten czas grając w gry, czytając, budując z klocków, robiąc teatrzyki, przebywając w ogrodzie itp. Uczniowie spożywają też podwieczorek, na który składa się razowe pieczywo z dodatkami, pieczone jabłka, własne zdrowe wypieki i kakao. Do godziny 16.30 uczniowie opuszczają szkołę.

W praktyce oznacza to, że codziennie pomiędzy swobodnymi zajęciami przeznacza się czas na na spędzanie go w sadzie, który pełni rolę umownego lasu. Szkoła nie znajduje się w miejscu, które przeznaczone jako jej ostateczna siedziba, kto wie zatem – może kiedyś będzie to i prawdziwy las.

Na stronie Bukowego Lasu przeczytać możemy m.in. to otoczenie przyrodnicze: sad, ogród, las jest dla nas najważniejszym domem, który żywi, uczy, wspiera i daje przestrzeń do odkrycia tego, kim jesteśmy; dlatego codziennie, przez cały rok mamy możliwość nieograniczonego kontaktu z otaczającą nas przyrodą; inspirują nas „leśne przedszkola”1 stąd zajęcia w ciągu dnia dla dzieci w wielu od 3 do 5 lat organizowane są głównie w sadzie lub lesie, edukacja starszych dzieci i realizacja podstawy programowej opiera się również na bliskim kontakcie z przyrodą, która jest niewyczerpanym źródłem wiedzy o nas samych, o świecie i zjawiskach, jakie w nim zachodzą.

W Naturalnej Szkole panuje duch troski o Ziemię: dostrzegając ważność i wartość relacji zarówno międzyludzkich jak i tych łączących nas z Przyrodą pragniemy dbać o dobre zdrowie i nasze własne i naszej planety; dlatego naszą uwagę kierujemy również na harmonijne współistnienie z przyrodą; wyposażamy więc budynek w meble i przedmioty wykonane głównie z drewna i naturalnych surowców, staramy się produkować jak najmniej śmieci, segregując je; oszczędzamy wodę, prąd i gaz; uprawiamy własne warzywa, robimy kompost i uczymy się jak szanować naturę; otaczamy się naturalnymi, bawełnianymi przedmiotami i zabawkami w takich ilościach, jakie są nam naprawdę potrzebne, malujemy kredkami z wosku pszczelego; dbając o czystość i porządek w szkole używamy ekologicznych i nietoksycznych dla środowiska detergentów, często też tworzymy własne płyny czyszczące, co przy okazji uczy i pobudza wyobraźnię twórczą.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Narzędzia mają sprzyjać kreatywnemu spędzaniu czasu

 

Nauka poszła w las… to dobrze czy źle?

Nie bez przyczyny otoczenie lasu wpływa na nas terapeutycznie. Rosnące w nim drzewa wydzielają substancje działające zabójczo na drobnoustroje. Przykłady? Można ich mnożyć: fitoncydy wytwarzane przez sosny a zwalczające gruźlicę, dbęby wytwarzające substancje zabijające bakterie dyzenterii (czerwonki) czy jałowce, których hektar wydziela do 30 kg lotnych substancji o działaniu antyseptycznym. To zresztą temat wart osobnego tekstu.

Stąd prosty wniosek, czym jest dla dzieci nauka w lesie: uczniowie takich szkół nie muszą się zmagać z tradycyjnymi chorobami sezonowymi. Nie tylko nie będą zatem opuszczać lekcji, ale i ich umysły będą chłonne i bardziej otwarte, a o to przecież przede wszystkim chodzi w efektywnej nauce.

Co wybrałby uczeń mając do wyboru: klasę pełna ławek ustawionych w rzędach lub swobodę wyboru zajęć i pewność, że w ich ramach będzie można po prostu wisieć na drzewie, jeżeli będzie się akurat miało na to ochotę? Odpowiedź na to pytanie wydaje się dość oczywista.

Co jednak wybraliby jego rodzice?

Od odpowiedzi na to pytanie zależy na pewno przyszłość idei szkół leśnych w naszym kraju. Do ich sprawy na pewno jeszcze wrócimy.

 

Źródła:

www.eko.edu.pl

www.naturalnaszkola.pl


Ekoprowincjuszka, która ciągle uczy się czegoś nowego. Gdy się zmęczy, ucieka na rower albo do lasu.