16.08
2012

Jodie – człowiek ziemi


Umówiłyśmy się w południe, na terenie ogródków działkowych Zelmot. Jodie powitała mnie w ogrodniczkach i nieodzowną ziemią za paznokciami.

Chwilę się szamotałyśmy z furtką, odstawiłam rower w kąt i zanim zdążyłam o cokolwiek zapytać, rozpoczęła swój długi monolog. „Jakbym za dużo mówiła, to śmiało mi przerywaj”. Nie było powodu, żeby przerywać.

Jodie od dawna interesuje się możliwością przekształcania przestrzeni publicznej w obszar, który byłby społecznie użyteczny. „W Polsce nie brakuje ludzi, których nie stać na żywność z ekologicznych farm. Skoro w mieście istnieją tereny, które można przekształcić w życiodajną glebę, dlaczego leżą odłogiem? Dlaczego władze miasta nie chcą pomóc?” – pytała mnie Jodie, a ja nie potrafiłam udzielić żadnej sensownej odpowiedzi. Ludzie organizują się, aby wspólnie uprawiać ziemię. Razem korzystają z wody, kompostu, narzędzi. Każdy ma wyznaczony teren i uprawia na nim, co zechce. Przekonywała mnie, że w USA to świetnie działa. Ale czy w Polsce zadziała?

Pierwsza warszawska miejska mikrofarma. Społeczność miejskich ogrodników. Warsztaty o uprawianiu ziemi dla uczniów szkół podstawowych. Piękny pomysł, prawda? Ale zejdźmy na ziemię. Jodie nie mówi dobrze po polsku. Gdyby nie jej mąż i kilku polskich przyjaciół, nie byłoby mowy o komunikacji, choćby z innymi działkowiczami. Gdyby nie polskie kontakty, zapewne nie byłoby także działki, choć i tak jest „tymczasowa” (Jodie perfekcyjnie wymawia po polsku to słowo).

Gdzie nie pójdzie, natyka się na mur. Nie ma fundacji ani działalności gospodarczej. Była w gminie, w instytucjach kultury. Długie rozmowy kończyły się zazwyczaj propozycją dofinansowania projektu wysokości 150 zł… Kiedy się spotkałyśmy, właśnie była po rozmowie z przedstawicielami bazaru na Banacha w sprawie legalnego zabierania odpadów organicznych na kompost. Okazuje się, że nawet na to trzeba mieć zgodę, mimo że resztki warzyw i owoców lądują przeważnie w pobliskim koszu.

Wyobraźcie sobie nawet najmniej skomplikowany projekt społeczny i spróbujcie go wdrożyć w życie. Rozdawanie ciepłej herbaty na ulicy w zimie? Zapewne po kilku godzinach okazałoby się, że chętnych jest tak wielu, że na drugi dzień odruchu serca nie byłoby was stać. A teraz zobaczcie Jodie, taką, jaką ja ją zobaczyłam: zatroskaną, bo ziemia, którą właśnie przywieźli z mężem, znów „zjadła” im część budżetu, ale upartą mimo wyczuwalnych wątpliwości: „A może mi jednak odbiło?”. Inni pewnie by się poddali, Jodie odwrotnie – pełna entuzjazmu roztacza wizję, jak ogród PIXXE zafunkcjonuje w przyszłym roku.

Dziadkowie Jodie cieszyli się owocami z przydomowego sadu. Kiedy była mała, warzywa i owoce jadła już w większości z puszek. Później długo nie mogła się do nich przekonać, bo miała w pamięci mataliczny smak. Jodie mówi o sobie, że jest częścią „come back generation”, pokolenia, które chce kultywować to, o czym zapomniało pokolenie jej rodziców. Chce dbać o to, by nasze dzieci na pytanie: „Skąd się biorą owoce?” nie odpowiadały: „Z puszek.”

Jodie pokazała mi kompostownik. Kiedy przyłożyłam do niego rękę, był gorący. „Zobacz, jaka tam praca się odbywa, aż wre!” – śmiała się Jodie. I dodała, że przed wrzuceniem jabłek na kompost pamięta o tym, żeby je pociąć na mniejsze kawałki: „Przecież te żyjątka są takie małe, nie dadzą sobie rady z dużym gryzem”.

Słuchałam i patrzyłam lekko oszołomiona. Dla człowieka z miasta przykładanie ręki do gorącego kompostu to prawdziwe przeżycie! Spróbujcie, bo taka okazja może się nie powtórzyć. Jeśli coś się nie zmieni w naszym myśleniu, szaleni, samozwańczy Amerykanie przestaną do nas przyjeżdżać i pokazywać nam prawdziwą ziemię.

Jodie Baltazar prowadzi Soil Garden Project, czyli inicjatywę kultywacji gleby z miejskich odpadów. Wraz z Nance Klehm, ekoprojektantką z Chicago, w ramach ogrodu PIXXE zbierają i kompostują organiczne odpady na terenie ogródka działkowego.Przez 4 dni – od piątku do poniedziałku (17-20.08) – spróbują przybliżyć warszawiakom ideę miejskiego ogrodnictwa. Podczas projektu uczestnicy, którzy odwiedzą działkę PIXXE, będą mieli okazję nauczyć się m.in., jak kompostować organiczne odpady, jak budować toalety kompostujące w mieście, jak rozpoznać jadalne rośliny. Dochód z warsztatów (cena sugerowana 30 zł, ale jak nie masz, może być mniej) zostanie w całości poświęcony na budowanie ogrodu PIXXE.

Całe wydarzenie będzie miało miejsce w Ogrodzie PIXXE. Lokalizacja GPS: 52.198990, 20.967910. Wejście od ulicy Racławickiej, 100 metrów na wschód od ul. Grójeckiej.

Więcej informacji zajdziecie tutaj

Jodie – człowiek ziemi, 4.5 out of 5 based on 2 ratings