15.08
2016

Zielne święto – kobiecy czas!


Jak głosiła legenda, trzy dni po śmierci Matki Boskiej apostołowie nie znaleźli w jej grobie ciała, a jedynie kwiaty i zioła pośród których leżała. I dlatego właśnie katolickie święto przetrwało w pamięci ludu jako Matki Boskiej Zielnej. Od wieków święci się w tym dniu zioła, kłosy zbóż, owoce i warzywa – całą obfitość bujnego sierpnia.

 

bouquet-924490_960_720

 

„O! wy kwiaty mej młodości, prosto z łąki zioła,
Co na Matkę Boską Zielną znoszą do kościoła
I stawiają Częstochowskiej, by podniosła rączkę,
Nad firletkę, macierzankę i nad srebrną drżączkę,
Nad rozchodnik i lawendę, nad rutę i miętę,
Bo to wszystko przecież Boże, bo to wszystko święte
Jak stajenka betlejemska z prostym polskim bydłem.
Więc zrównane są te zioła z mirrą i kadzidłem.”

– tak pisał poeta Kazimierz Wierzyński udowadniając tym, że świetnie zna bogactwo sierpniowej łąki. Rzeczywiście, dawne kościoły tonęły w całej obfitości sierpniowej flory, która barwami i aromatami zdobiła wnętrza jak żadne inne polichromie. Nic dziwnego – sierpniowe bukieciarstwo na Zielną urastało do rangi prawdziwej konkurencji.

 

flower-meadow-260301_960_720

 

Jakie bogactwa składały się w bukiety na Zielną? Wspomina znany botanik Jan Teofil Siciński: W naszej wiązance obowiązkowo winna znajdować się trawa łąkowa, której kłoski sercowate nazywane są tutaj serduszkami Matki Boskiej. Chodziło się po nią wcześniej lub zbierało przy okazji pobytu na Podgórskim lub Gliniankach, gdzie występowała na ugorkach lub w sąsiedztwie rowów odwadniających. Również kłosy i wiechy zbóż – najczęściej żyta, pszenicy, jęczmienia i owsa – zbierało się trochę wcześniej. Uzupełniały je rośliny zielne zbierane na polach, murawach, łąkach, miedzach, podwórkach itp. Musiały to być zioła odznaczające się czymś szczególnym: kolorem, kształtem, zapachem… Wzięciem cieszyły się błękitne chabry, bławatki, różowe kąkole, tobołki polne, wesołe cieciorki, kropkowane dziurawce, wątłe maki, poszarpane firletki, pachnące mięty, lecznicze serdeczniki, ożankowe przetaczniki, białe pyleńce, szorstkie żywokosty, kropkowane goździki, niebieskie niezapominajki, piaskowe macierzanki, ostre rozchodniki i setki innych roślin z bogatego zielnika polskiej flory, których nie sposób tutaj wymienić. Wreszcie – rośliny ozdobne, jak: żółte słoneczniki, żółto-białe złocienie, barwne petunie, wytworne gipsówki, lekarskie nagietki, okazałe rudbekie, ogrodowe warszawianki, wyniosłe aksamitki, kędzierzawe malwy i inne piękności z ogrodowych grządek.
Nieodzownymi składnikami bukietów pozostają warzywa oraz owoce z sadów. Prawie wszystkie rośliny i ich części mogą być składnikami wiązanek, a zależy to jedynie od zamysłu twórczego osoby tworzącej. Gałązki i pędy, kwiaty i kwiatostany, nasiona i owoce, części kminku i lubczyku, a nawet korzenie marchwi i pietruszki bywają wkładane do tych małych dzieł sztuki na to wyjątkowe święto. Dobrze jest wybierać rośliny z olejkami eterycznymi i aromatycznym zapachem. Wzbogacają one odczucia zmysłu powonienia i czynią pełniejszym rezultat naszych dokonań. O ileż uboższe byłyby bez nich te spontanicznie i z potrzeby serca tworzone kompozycje zbożowo-kwiatowo-owocowo-warzywne.(KLIK!)

 

meadow-845469_960_720

 

 

Czyż nie imponujący skład na bukiet? Przygotowywano go zresztą już kilka dni wcześniej, znosząc do domu zioła, zboża i kwiaty, następnie plotąc wiązanki. Po poświęceniu niosło się je do domu, by ziarno z kłosów posłużyło jako siew lub symboliczny pokarm dla domowych zwierząt. Cała reszta wonnego wiechcia zdobiła obraz Pani tego święta. Zioła wieszano też w oknie, jako magiczną ochronę przed piorunami, ogniem, chorobami, zarazami, powodzią, wojnami i innymi przeciwnościami losu.

W ciągu roku święte ziele wielokrotnie jeszcze powracało – w czasie burzy sypano je na palącą się w oknie gromnicę. Ocieloną krowę, podobnie jak te pierwszy raz wyganiane na łąkę po zimie, pojono wywarem zawierającym susz. Podobnie postępowano z ptactwem domowym.

 

forest-1486367_960_720

 

Ale wykorzystywanie świętych ziół nie ograniczało się do spraw pragmatycznych. Wierzono, że chroniły przed urokami, złym spojrzeniem. To one czyniły łatwiejszym odejście z tego świata, wkładano je więc konającym pod poduszkę, a następnie wsadzano nieco do trumny, by spoczywali w pokoju.

Poświęconego ziela nie wolno było wyrzucać, a jedynie spalić – był to przecież przedmiot święty, ucieleśniony wyraz podziękowania za urodzaj. Ale nie tylko. Rośliny święcono z wiarą, że wtedy każda o to prosi o błogosławieństwo, w zamian obiecując swoją wdzięczność i pomoc ludziom, którzy zanoszą je do kościoła. Wierzono, że Matka Boska Zielna z Dzieciątkiem chodzi po polach, by je święcić je.

Wywodzące się z katolickiej tradycji święto stanowiło dla prostych ludzi wyraźny łącznik z prastarym kultem bogini-matki. W naszej tradycji była to Marzanna, bogini odwiecznego łańcucha życia i śmierci. To je właśnie składano w ofierze wieńce oraz ziarna zbóż i ją zwano Zbożową Matką. Łatwo wykazać również związek święta z rzymskimi obchodami święta Diany, patronki gór i lasów (nie od razu była łowczynią). Trwało ono trzy dni i kończyło obrzędem Wniebowzięcia Diany, jako królowej niebios.

 

the-sun-269417_960_720

 

„Od Zielnej Maryi Panny przychodzą mgły i chłód poranny” głosi ludowe porzekadło. Spieszmy się więc, nim jesień zatryumfuje i wybierzmy się dziś na łąkę. Obojętnie z jaką intencją, świąteczną czy po prostu ku rekreacji – szukajmy w ten czas obfitości. Ile ziół znajdziecie w sierpniowe świąteczne popołudnie?

Według starej tradycji, w bukiet do poświęcenia w Matkę Boską Zielną wiązano siedem lub 77 różnych ziół i zbóż, później także kwiatów. Siódemka już w Starym Testamencie jest symbolem doskonałości. Tych siedem ziół to rumianek, mięta, melisa, bazylia, rozmaryn, lubczyk i nasturcja – czytamy (KLIK!).

Wedle tradycji ludowej i w zgodzie z nauką, rozpoczyna się sakralno-zielarski czas kobiecy – zioła kwitną najpiękniej, pachną najintensywniej i mają największą moc. Korzystajmy z łąk, dopóki są bioróżnorodne, zbierajmy zioła, które będą nam służyć w zimowy czas.

 

Źródła: niedziela.pl, liturgia.wiara.pl, czarownice.com


Ekoprowincjuszka, która ciągle uczy się czegoś nowego. Gdy się zmęczy, ucieka na rower albo do lasu.