04.01
2017

Zero waste – sposób na życie bez śmieci


Dla jednych jest fanaberią, dla innych naturalnym życiowym etapem takim jak fascynacja minimalizmem czy rezygnacja z jedzenia mięsa. Życie świadome to ciągłe kwestionowanie swoich wyborów i przyzwyczajeń. Najpierw chęć kupowania mniej ale lepiej. Następnie również chęć wyrzucania mniej i zostawienia po sobie pięknych wspomnień, a nie wielu metrów sześciennych na wysypisku. Przebudzenie następuje kiedy myśl o segregowaniu odpadków jawi się jako niewystarczająca. Pada pytanie, po co w ogóle produkować śmieci?

Bea Johnson - Zero Waste Home - jeden słoik śmieciBea Johnson – Zero Waste Home / źródło: Michael Amsler, bohemian.com

Czy da się inaczej?

To pytanie zadała sobie w 2008 roku mieszkająca w Kalifornii Bea Johnson. Do zmiany stylu życia zainspirowały ją filmy dokumentalne o pięknych miejscach na Ziemi. Zrozumiała, że nieodpowiedzialna, nadmierna konsumpcja nakręcająca gospodarkę może spowodować, bezpowrotną utratę takich miejsc. Zmiany zaczęła od własnego podwórka. Wraz z mężem i dwójką dzieci postanowiła drastycznie ograniczyć ilość domowych odpadków. Swoje sukcesy i porażki opisywała na blogu a następnie również w książce o tym samym tytule „Zero waste home”. Zmagania ze śmieciami spotkały się ze sporym zainteresowaniem. Niebawem Bea stała się sławna, a wypracowane przez nią metody znalazły uznanie w oczach takich firm jak Ikea czy General Electrics. Dziś oba przedsiębiorstwa wprowadzają nowe, ekologiczne rozwiązania mogące zadowolić świadomych konsumentów. Tworzą coraz więcej produktów, które zamiast zaśmiecać świat, pomogą utrzymać go w czystości.

Zdaniem Johnoson kiedy już podejmie się decyzję pożegnaniu nadmiernej konsumpcji, zadanie jest łatwiejsze niż może się wydawać. Za najważniejsze składniki sukcesu uważa konsekwencję, zmianę nawyków i dopasowanie kilku zasad do własnego stylu życia. Na swoim blogu istotę zero waste wyraża regułą „5 R”:

Zero waste - reguła 5R - Refuse Reduce Reuse Recycle Rot

Adepci zero waste są świadomi jaki wpływ na środowisko mają codzienne wybory konsumentów. Podejmują decyzje już na etapie zakupu produktów, nie zaś w chwili pozbywania się ich pozostałości. Im więcej zbędnych rzeczy sobie odmawiają, tym mniej śmieci mają do zagospodarowania.

Zero waste nie tylko dla bogatych

W dużych europejskich miastach jak grzyby po deszczu wyrastają sklepy bezodpadowe. Modna wegańska torba, stylowa szklana butelka i zasobny portfel to podstawowe atrybuty klienta w miejscu, gdzie po kaszę, jajko i ogórka trzeba przyjść z własnym pojemnikiem. Bea Johnson przekonuje że zero waste nie jest tylko dla zamożnych singli. Kiedy wrócimy na chwilę do czasów młodości naszych dziadków, okaże się że prawie wszystkie sklepy były bezodpadowe. W pudełku kupowało się buty, a jedzenie w najlepszym razie owijano klientowi w kawałek papieru.

Również dzisiaj takie kupowanie jest możliwe. Wystarczy zajrzeć na pobliski bazarek – poprosić o zapakowanie jajek w przyniesione z domu wytłoczki, wymienić pustą łubiankę po truskawkach na pełną. Owoce i warzywa bez trudu kupimy tu na wagę i spakujemy prosto do własnej bawełnianej torby. Przy odrobinie wysiłku bez opakowania dostaniemy też fasolę, bakalie czy oliwki. Jeśli dodatkowo kupując w markecie zrezygnujemy z większości pakowanych w plastik produktów spożywczych: napojów, ciastek czy płatków śniadaniowych, zmniejszymy znacząco ilość śmieci a zyskamy więcej zdrowia.

Żywność sprzedawana na wagęNa lokalnych bazarkach można kupić na wagę nie tylko warzywa i owoce / źródło: franchise.co.nz

Małymi krokami do celu

Kolejnym krokiem, którego nie może zabraknąć na drodze do zero waste jest zamiana produktów jednorazowych na wielorazowe. I chociaż nie każdego przekona wycinanie szmatek ze starej piżamy czy pranie chusteczek do nosa, to rezygnacja z oferowanych w sklepach torebek plastikowych oraz ponowne wykorzystanie słoików po przetworach nie brzmią już tak strasznie. Podejmując małe kroki szybko okaże się że objętość wytwarzanych śmieci stanie się zaskakująco niewielka.

Styczeń to czas podsumowania odchodzącego roku i nowych postanowień. Kiedy zatrzymamy się na chwile wyczerpani grudniowym zabieganiem, zadajmy sobie pytanie, ile śmieci powstało w naszych domach w okresie świątecznym? Ile papierów po prezentach, plastikowych butelek, puszek, słoików i kartoników, niedojedzonych makowców, śledzików i pieczywa znalazło się w koszu? Rodzina Johonson’ów zmieściła odpadki z całego roku w jednym słoiku. A Ty?

 


Redaktor naczelna Ulicy Ekologicznej. Miłośniczka slow life, kuchni roślinnej, biegania oraz edukacji leśnej. Mama trójki bosych dzieci.

Komentarze 5

  1. A co z chemią, kosmetykami? Przecież wszystkie te produkty są sprzedawane w plastikowych pojemnikach.

    Ali, 4 stycznia 2017 12:59
  2. no wlasnie. Bea byla w Warszawie na konferencji wspoorganizowanej przez Zero Waste Polska.
    Zapraszamy na grupe facebookowa Zero Waste Polska!
    https://www.facebook.com/groups/zerowastepolska/
    pozdr,
    Piotr

    Piotr Barczak, 6 stycznia 2017 19:50
  3. Proste rozwiązania są najlepsze, od czegoś trzeba zacząć! Dobre przykłady, choć pranie chusteczek wcale nie musi być takie straszne, nie ma co demonizować. Ani używanie kubeczka menstruacyjnego, który osobiście polecam.

    Kasia | Ograniczam Się, 6 stycznia 2017 22:40
  4. Moim zdaniem pierwszy błąd w myśleniu ludzi to „albo wszytko albo nic”. Oczywiście, pewnych spraw się nie przeskoczy i nie każdy może żyć w 100% bezsmieciowo. Ale rezygnacja z tego powodu z wprowadzania choć małych kroków ji ograniczeniu śmieci to.moim zdaniem wymówka na nasze lenistwo.

    liseko.pl, 11 stycznia 2017 12:33

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *