UlicaEkologiczna.pl
Zdrowy tryb życia

Kliktywizm kontra aktywizm

Bierzesz udział w internetowych akcjach społecznych, podpisujesz e-petycje, wypełniasz ankiety, jesteś fanem facebookowych grup? To znaczy, że jesteś kliktywistą. I zdaniem niektórych to bardzo niedobrze.

Micah White, redaktor słynnego magazynu „Adbusters”, w sierpniu bieżącego roku opublikował artykuły „Rejecting Clictivismus” (Odrzucić kliktywizm) i „Clictivism is ruining leftist activism” (Kliktywizm niszczy aktywizm lewicowy). Przez „kliktywizm” White rozumie tendencję do zastępowania realnej aktywności odwiedzaniem różnych stron internetowych, podpisywaniem petycji on line lub rozsyłaniem mailingu. Według niego takie działanie przynosi więcej szkody niż pożytku wszystkim ruchom politycznym, społecznym i ekologicznym.
Głównym problemem kliktywizmu jest wg White’a bezkrytyczne przejmowanie ideologii marketingowej i technik sprzedaży do reklamowania kampanii społecznych. Prowadzi to do zubożenia rzeczywistych działań i ograniczenie ich do zbierania podpisów pod kolejnymi petycjami.

Kliktywizm ma się do aktywizmu tak, jak McDonald’s do slow food
– pisze White.

Organizacje kliktywistyczne zniechęcają potencjalnych aktywistów do działań „w terenie”, działają też jak „oszuści sumień”. Łatwiej jest kliknąć w brzuszek Pajacyka niż rzeczywiście przygotować posiłek dla głodnego dziecka. Mniej pracy wymaga codzienne klikanie w drzewko (akcja Tetrapaku), niż zdobycie sadzonki, znalezienie miejsca i wykopanie dołka.

Wg White’a „Przyszłość aktywizmu nie należy do świata on line; polega na duchowym buncie przeciwko zanieczyszczaniu myśli. A ten zaczyna się od wyłączenia naszych monitorów.“ A zatem traktujmy internet jak narzędzie, nie jak cel. Mniej klikania, więcej działania. No, i myślenia, krytycznego myślenia też.

2 comments
  1. Gosia Skoczylas

    Według badaczy netu jestem kliktywistką. To podobno niedobrze. Popieram w sieci akcje społecznościowe, podpisuję petycje ect. i daję się wciągnąć tym samym w machinę, która odmóżdża i skutecznie oddziela od realnego życia.”Głównym problemem kliktywizmu jest wg White’a bezkrytyczne przejmowanie ideologii marketingowej i technik sprzedaży do reklamowania kampanii społecznych. Prowadzi to do zubożenia rzeczywistych działań i ograniczenie ich do zbierania podpisów pod kolejnymi petycjami”.(http://ulicaekologiczna.pl/zdrow…/kliktywizm-kontra-aktywizm)
    Otóż oświadczam wszem i wobec, że White się myli. Ruszam tyłek i chodzę na manify w realu, walczę ( skutecznie) z dzikimi wysypiskami śmieci, sadzę drzewa, staram się wciągać znajomych w akcje społeczne. Oświadczam, że znam mnóstwo osób korzystających codziennie z sieci i będących zarazem wolontariuszami, społecznikami i aktywistami. Niech zatem White nie pieprzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wybór redakcji