03.11
2016

„Czochrałem antarktycznego słonia”, czyli barwne życie w krainie lodu


Antarktyda jest dla mnie rajem, to tak powinien ten świat wyglądać. Zapraszam do swojego raju…” – zachęca we wstępie książki Mikołaj Golachowski. „Czochrałem antarktycznego słonia” to opowieść o najbardziej tajemniczej, zaskakującej i najpiękniejszej krainie, jaka znajduje się na Ziemi. O krainie wiecznego mrozu i śniegu, która tętni życiem. Zobacz ją oczami wyobraźni!

Ukochany pies Bilbo, koty, żółw, zeberki i cudem odratowany wróbel – Kuba, który przez dłuższy czas rządził domowym stadem. W rodzinnym domu Mikołaja zawsze było miejsce dla zwierząt. Na studiach Mikołaj zaczął badać życie i biologię innych gatunków. W polskich i rosyjskich lasach obserwował norki, lisy, jenoty, wilki i łosie. To właśnie zwierzęta są jego pierwszą i największą życiową pasją.

 

6959408442_15a7643904_b

 

Drugą fascynacją Mikołaja jest chłód. „Odkąd pamiętam, zawsze lubiłem dotyk chłodnych dłoni i ścian, pieszczotę wiatru i smak zimnej wody. Zima należała do moich ulubionych pór roku, w lecie czuję się zupełnie nie na miejscu. Dlatego mam wrażenie, że całe moje życie przygotowywało mnie do tego, co robię teraz – do pracy w Antarktyce.” – pisze Mikołaj w „Czochrałem antarktycznego słonia”. To właśnie na biegunie północnym i południowym spotykają się przedmioty obydwu życiowych fascynacji autora książki: piękna dzika przyroda i skąpany w śnieżnej bieli chłód.

 

Mroźne, ulotne piękno dzikiej przyrody

Kiedy Mikołaj po raz pierwszy dotarł na Antarktykę, oczarowało go jej piękno. Ufne zwierzęta wylegiwały się blisko ludzi i spokojnie obserwowały ich z zainteresowaniem. Razem z Mikołajem poznajemy tajniki życia w arktycznej stacji badawczej i przyglądamy się coraz to nowym gatunkom. Niedźwiedzie polarne, pieśce, słonie morskie, foki, uchatki, pingwiny, alczyki czy nurzyki stają się prawdziwymi bohaterami książki. Wszystko się przeplata idealnie i stanowi jedną, fascynującą całość. Z każdej historii o zwierzętach przebija wielka miłość autora do bohaterów tych opowieści, ale i ogromna wiedza.

 

polar-bear-1509103_960_720

 

 

Mikołaj przybliża nam podbiegunową przyrodę, edukuje i rozwiewa wątpliwości. „Jeśli istnieje jedna rzecz, którą bym chciał, żeby ludzie zapamiętali z moich polarnych opowieści, to właśnie to: pingwiny mieszkają na południowym krańcu Ziemi, czyli na Antarktydzie i w jej okolicach.” – opowiada Mikołaj. –„Niedźwiedzie zaś – na dalekiej północy, w Arktyce. Czyli jeszcze nigdy żaden niedźwiedź polarny nie zjadł żadnego pingwina, chyba że w wyniku rażących zaniedbań w jakimś ogrodzie zoologicznym albo w wyniku jakichś wyjątkowo głupich eksperymentów. Nie zjadł, bo nie miał okazji, bo dzieli ich cały świat.”

I choć edukacyjny wymiar książki jest bardzo ważny, to wyraźnie widać też przemawiającą przez autora miłość do otaczającej go przyrody i fascynację życiem. Zwykłe – niezwykłe spotkanie z humbakami dosłownie zapiera dech w piersiach i przyprawia autora o kołatanie serca. „Zapomniałem o robieniu zdjęć, przyglądałem się w zachwycie pełnym gracji manewrom królów oceanu, a serce waliło mi jak nigdy wcześniej ani nigdy potem.” – opowiada Mikołaj. –„Gdybym należał do osób religijnych, to byłaby moja komunia. Połączenie z Wszechświatem, spotkanie z istotami, które choć mogły z łatwością nas skrzywdzić, nie miały takiego zamiaru, czuły zwyczajną ciekawość. Kilka razy spojrzeliśmy sobie w oczy i miałem wrażenie, jakbym spoglądał w głąb myślącego kosmosu.”

 

8744467167_644731701a_k

 

 

Wyprawy polarne i lekcja antropologii

„Czochrałem antarktycznego słonia” to także książka o historii zdobywania biegunów, barwne opisy wypraw polarnych i podbojów dokonywanych przez pierwszych śmiałków – Nansena, Shackletona i Amundsena. Mikołaj pisząc o odkryciach i ekspedycjach na obydwa bieguny, dużo uwagi poświęca społecznościom zamieszkujące te tereny. Czytamy także o zderzeniach kulturowych, o przeświadczeniu białego człowieka o swojej wyższości, o skutkach, jakie nasza „uprzejmość” przyniosła innym.

Autor nie bał się poruszać tematów kontrowersyjnych, niewygodnych lub po prostu wstydliwych. Pisze o najbardziej ludzkich sprawach – o imprezach na stacji, o piciu alkoholu, o seksie czy o załatwianiu się. I to perfekcyjnie dopełnia tę opowieść. To spora dawka nie zawsze dobrej, ale prawdziwej historii, zapomnianych i wypartych przez Europejczyków kultur oraz najprawdziwsze, proste, codzienne życie dzikich zwierząt, przystosowanych od stuleci do życia w ekstremalnych warunkach. Co dodałyby do historii i arktycznych opowieści Mikołaja 500-letnie rekiny grenlandzkie, gdyby umiały mówić naszym językiem?

 

6210172586_f0e61b8ee9_b


Miłość do przyrody nie jest dla niej pustym frazesem. Ratuje przyrodę zawsze, gdy nie śpi, pracując dla jednej z organizacji ekologicznych, i w czasie wolnym. Uwielbia odkrywanie piękna i złożoności natury, na nowo każdego dnia.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *