24.08
2016

I czyste, i zdrowe – recenzja książki „Ekologiczne sprzątanie”


Można „sprzątać” albo „SPRZĄTAĆ”. Mając wybór, wolałabym nie robić żadnej z tych czynności. Ale nie ma tak łatwo. Dlatego choć wiem, że odpocznę sobie dopiero na emeryturze, to zdrowa pragnę pozostać już dziś. Sztucznym detergentom mówię więc stanowcze, zielone NIE.


Od pierwszego wejrzenia
Kto wie, jak silna potrafi być strzała amora, ten rozumie, że pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. Dla mnie również. Zawsze, ale to zawsze mnie ono zawodzi. Jeśli coś na pierwszy rzut oka jest dla mnie brzydkie czy bezsensowne, z pewnością za chwilę stanie się miłością mojego życia.
Dokładnie tak samo było w przypadku książki Urszuli Gierczarz „Ekologiczne sprzątanie Skutecznie, zdrowo, tanio”. Kiedy ta broszurka trafiła w moje ręce, pomyślałam: „Mały rozmiar, cienka okładka, parę stron na krzyż…” Wiecie, że teraz noszę ją ze sobą po całym mieszkaniu, żeby w każdej chwili mieć ją przy sobie i móc skorzystać błyskawicznie z którejś z rad? Obłęd! Ta
książka przyda się absolutnie każdemu, a jej niewielkie rozmiary to dodatkowy atut.
Mycie skraca życie – święta prawda

Tak, ale tylko wtedy, gdy w naszych domach leją się potoki chemicznych detergentów. Kiedyś myślałam, że częste szorowanie toalety czy kuchennego blatu to dobro, które zabezpiecza mnie i moich najbliższych przed szkodliwymi bakteriami. Okazuje się, że niekoniecznie.

Wiecie, ile razy należałoby wypłukać szklankę, żeby pozbyć się resztek płynu do naczyń? Urszula Giercarz pisze w swojej książce, że aż sześć razy. Kto z nas tak robi? Ja nigdy nie spłukiwałam wielokrotnie podłogi, którą umyłam przy użyciu płynu ze sklepu. A przecież po tej podłodze raczkowały potem moje dzieciaki i brały do buzi rączki, którymi wcześniej dotykały czyszczonej w ten sposób podłogi. Czy dałabym dziecku polizać taki płyn? W życiu! No właśnie. Czy nadal będę się dziwić,
że wokół jest tylu alergików?

 

IMG_20160819_175314
Problem tkwi w głowie

Dokładnie tak. Przyzwyczailiśmy się do pewnych schematów. Jeśli talerze to tylko płyn L. A muszla klozetowa? Koniecznie żel D. Taką rzecz można tradycję wyniosłam z rodzinnego domu. Ale to były inne czasy. Teraz, gdy świadomość ekologiczna wzrasta, nie mogę już powiedzieć, że nie wiedziałam.

Książka Urszuli Giercarz „Ekologiczne sprzątanie” to istna perełka, dzięki której można przekonać się, że wcale nie potrzebujemy sprayów o duszących zapachach, ani żrących płynów, które musimy chować pod sufitem, żeby nie zagrażały życiu i zdrowiu naszych dzieci. Sprzątanie może być, jak pisze autorka, skuteczne, zdrowe i tanie. I nie są to tylko pobożne życzenia szalonego ekologa. To metody, które sama przetestowałam. Efekt przerósł moje oczekiwania.
Przejrzyście i konkretnie

Autorka książki przygotowała dla czytelnika ponad 100 przepisów na preparaty do czyszczenia newralgicznych miejsc w łazience, kuchni, pokoju dziennym i sypialni, a także na ekologiczne pranie i odświeżanie powietrza. Zdecydowana większość z nich opiera się na składnikach, które każdy z nas ma w domu, a nawet jeśli nie, to są one łatwo dostępne. Woda, ocet, sól, soda
oczyszczona, cytryna i szare mydło – dzięki nim spokojnie wyczyścimy cały dom.

Domowe mikstury są szybkie i proste w przygotowaniu, a ich skuteczność porównywalna jest do tej, którą zapewniają nam drogie preparaty ze sklepowych półek. Urszula Giercarz zachęca też, by podczas sprzątania używać olejków eterycznych (łatwo je dostać np. w aptece lub sklepach internetowych). Naturalne olejki nie tylko pięknie pachną, ale również mają
korzystny wpływ na nasze zdrowie. Zupełnie inaczej niż syntetyki!
Sprzątanie, ech… Najchętniej rozstałabym się z nim raz na zawsze. Zwłaszcza, że bałagan w cudowny sposób robi się sam. Jednak dzięki książce „Ekologiczne sprzątanie” przekonałam się, że ten żmudny obowiązek może zmienić się w fascynującą przygodę!


Zachwyca ją siła, jaka drzemie w roślinach, dlatego poświęciła im swój blog Mięta w kapeluszu, który ilustruje własnoręcznie wykonanymi rysunkami. Prywatnie – żona, mama, urzędnik i początkująca amatorka biegania. Marzy, by kiedyś wydać własną powieść.