22.08
2016

„Dziennik łowcy przygód. Extremalne Borneo” – niesamowita podróż w zasięgu półki!


Szymon Radzimierski w tym roku kończy 10 lat, kiedy zaczynał pisać swojego bloga www.planetkiwi.pl miał osiem. Ale nurkuje z wężami wodnymi, a w dżungli siada obok jadowitych. To autentyczny, zabawny, bystry chłopak, który nie potrafi za długo usiedzieć w miejscu.

Mieszka w Łodzi, chodzi do dwujęzycznej szkoły, biegle mówi i pisze po polsku i angielsku. W podróżach towarzyszą mu rodzice, zwani czule: Muńka i Daddy. Szymon umieszcza ich na dalszym planie swoich opowieści, są świadkami, uczestnikami, albo obiektami dosłownie każdej przygody.

Podróże planują pół roku naprzód, a wybór kierunku, w jakim polecą, zależy też od promocji na bilety. Nie kupują drogich, nie śpią w hotelach i nie wynajmują luksusowych samochodów. Z dala od kurortów i pięciogwiazdkowych hoteli, na plaże docierają przed dżungle, a nocleg znajdują w biednych wioskach, gdzie nikt nie mówi po angielsku.

Szymon pokazuje nam nowy świat – mówią. Oboje prawnicy, prowadzący stabilne życie zawodowe, z natury pozbawione niespodzianek. Wobec swojego syna są uważni, ale nie przesadnie opiekuńczy, otwarci na jego potrzeby, gotowi przekuć je w nowe możliwości rozwoju. Szymon marzy o maczecie, takiej prawdziwej, wykuwanej przez lokalnego kowala, takiej, którą można ściąć drzewo. Czy Muńka się zgodzi?

Nurkuje z wężami wodnymi, a w dżungli siada obok jadowitych. Modliszkę ratuje, żeby nie utonęła, a sam staje się zabawką dla młodego orangutana, który strzela z jego gumy od majtek! Dotyka wypływający z drzew kauczuk i wącha korę cynamonowych drzew. Trochę mimo woli poznaje chyba wszystkie sposoby na przyrządzenie ryżu, jakie wymyślono. Nie raz przemierza dżunglę, marzy o maczecie, którą sam będzie mógł wyrąbywać drogę wśród lian. Nie odważa się pogłaskać pająka wielkości pięści, ale z ciekawością ogląda wije i pijawki. Śpi w wiosce kanibali, przymierza ich stroje, ogląda z bliska kopalnie diamentów, uczy się budować tratwy i namiot. I trafia na widok, który zmienia jego życie. Jaki? Na ten temat więcej przeczytacie w książce.

dziennik-lowcy-przygod-extremalne-borneo-u-iext43770636

Bo Szymon właśnie wydaje swoją pierwszą książkę i nikt nie ma wątpliwości, że to dopiero początek pięknej i długiej podróży. to unikalny, zabawny, pełen zaskoczeń i odkryć dziennik z podróży dziesięcioletniego chłopca. Szymon często przerywa opowieść, bo akurat trafia na węża, przewodnik właśnie oznajmia, że zabłądził w dżungli, albo rodzice wołają go na rybną kolację. Zawsze potem narrator wraca do przerwanego wątku. Czytelnik staje się towarzyszem podróży, wszystko wydarza się teraz, na jego oczach.

Jeżeli jesteście ciekawi, książkę można zamówić już w przedsprzedaży tutaj: KLIK!

 

Jakie wrażenia po lekturze mają znani i lubiani?

„Kiedy sięgnąłem po tę książkę momentalnie z pamięci wskoczyły słowa piosenki Małego WuWu:

Bo u nas na podwórzu

Najlepsze są podróże,

Tu możesz sobie z bliska

Obejrzeć nieznany ląd!

(…)

Szymon zaprasza do podróży … i do pisania w podróży. Czyni swą powinność w bardzo sugestywny sposób m.in. prowadząc ze swoim czytelnikiem dialog. Trudno mi było oderwać się od jego przygód i opowieści na dzień przed kolejną wyprawą do Australii. Polecam dużym i Małym: wolno książkę smakować, czym prędzej samemu pisać i Podróżować!”

Marek Tomalik www.Australia-przygoda.com.

*(Tekst Jerzy Bielunas, z płyty „Tam, tam i tu”)

„Nigdy nie jest ZA WCZEŚNIE na podróż. Szymon jest tego żywym dowodem.

A po pasjonującej lekturze jego wyprawy, nikt mi nie powie, że jest ZA PÓŹNO, żeby poznać od podszewki Borneo.”

Jakub Porada, dziennikarz TVN i TTV, podróżnik

„Podróże kształcą i o tym wie już chyba każdy. Jednak podróże z dziećmi to ciągle trochę temat tabu. Szymon i jego rodzinka te stereotypy rodziny-domatorów przełamują i robią kosmiczne rzeczy. Jak kiedyś będę miał syna, pójdę za ich przykładem! Inspirujecie!”

Jasiek Mela, Prezes Fundacji Poza Horyzonty

 

„Świetny przewodnik survivalowy dla najmłodszych! Dobra pozycja dla dzieciaków, które kochają przygody i są ciekawe świata, a jeszcze lepsza dla tych, które jeszcze nie miały okazji zarazić się pasją podróżowania! Przewodnik, książka przygodowa, dziennik energicznego Simona i garść wiedzy o dżungli i Borneo w jednym! Szczerze polecam!”

Marek Kamiński