31.08
2017

Jak wieść bezodpadowe życie w Polsce?


Być może życie zupełnie bez odpadów to mrzonka. Jednak droga do niego jest tak wciągająca, że gdy raz się na nią wstąpi, trudno z niej zejść. A jeśli nawet zboczy się ze ścieżki, po chwili refleksji wraca się na właściwe tory – pisze Katarzyna Wągrowska w książce „Życie Zero Waste. Żyj bez śmieci i żyj lepiej”.

 zero wasteZdjęcie: materiały prasowe

Dlaczego zero, a nie kilka?

W największych korporacjach, między innymi w Google’u i Intelu, stosuje się zasadę wyznaczania sobie bardzo ambitnych celów, żeby mieć większą motywację do ich realizowania. Jeśli cel będzie za łatwy, zbyt szybko możemy osiąść na laurach. Wartościowy cel to taki, który mamy na horyzoncie przez długi czas i do którego doprowadzi nas konkretny plan działania z mierzalnymi wskaźnikami jego realizacji. Cel plus droga do celu z konkretnymi „stacjami pomiarowymi” to coś, co warto uwzględnić, gdy myślimy o dużym życiowym przedsięwzięciu. Takim celem jest dla mnie bezodpadowe życie.

Być może życie zupełnie bez odpadów to mrzonka. Jednak droga do niego jest tak wciągająca, że gdy raz się na nią wstąpi, trudno z niej zejść. A jeśli nawet zboczy się ze ścieżki, po chwili refleksji wraca się na właściwe tory.

Może nawet to, co po drodze, jest bardziej ekscytujące niż samo osiągnięcie celu. Droga w tym przypadku też jest celem, równie wartościowym jak ten, do którego ma nas doprowadzić. (…)

Jak zacząć

Wkraczając na drogę życia zero waste, trzeba sobie uświadomić kilka spraw. Primo, niektóre cele osiągniesz małym kosztem i już po krótkim czasie będziesz mógł czerpać z tego satysfakcję. Od nich warto zacząć zmiany, by szybko zobaczyć wymierne efekty.

Secundo, w pewnym momencie natrasta opór: swój w postaci psychicznej blokady „nie dam rady tak dłużej”, bliskich ci osób albo osób z dalszego otoczenia, ale mających wpływ na twoje życie. Z tym trzeba nauczyć się sobie radzić.

Tertio, dojdziesz też do takiego miejsca, że ciężko będzie ci przekroczyć pewną magiczną granicę nieśmiecenia. Pomyślisz zapewne: życie całkowicie bez odpadów nie jest możliwe. Nawet nie wiem, skąd te wszystkie śmieci biorą się u mnie w domu. Tak bardzo się staram, a nadal nie jest idealnie. Dlaczego? (…)

***

Bezodpadowe życie to przede wszystkim zmiana dotychczasowych nawyków. Już samo planowanie zakupów, tak by uniknąć jednorazowych opakowań i jeść zdrowo, sprawia, że kupuję tylko te rzeczy, które są nam potrzebne, i nic poza tym. Zakupy raz w tygodniu z listą najczęściej używanych produktów pozwalają kontrolować zarówno dietę, jak i budżet. A dzięki temu, że w kooperatywie spożywczej można też sprzedawać swoje przetwory, nadmiar jedzenia się nie marnuje.

Gotowanie z pozostałości z poprzedniego dnia to również bardzo zdroworozsądkowe rozwiązanie. Uczy kreatywności w kuch‐ ni, łączenia czasem z pozoru nieoczywistych smaków i używania przypraw, a przy tym pozwala zachować kilka złotych w portfelu. W chłopskiej kuchni od zawsze trzymano się zasady, by w pełni wykorzystać to, co się ma, by nic się nie zmarnowało. Dziś mamy ten komfort, że w dowolnym momencie możemy wyrzucić niechciane jedzenie do śmieci i nie przejmować się tym, co później dzieje się z odpadami. Gdyby tak jednak być zmuszonym do zatrzymywania w domu wszystkich resztek, uzmysłowiłoby to nam, ile żywności marnujemy. Zatem racjonalne wykorzystanie produktów żywnościowych nie jest wymysłem bezodpadowców, lecz najrozsądniejszym sposobem gospodarowania owocami ziemi, a przy okazji pozytywnie wpływa na nasze finanse.

Zakupy na wagę skłaniają do zastanowienia, ile jedzenia tak naprawdę potrzebujemy, i do kupowania dokładnie takiej ilości. Zaopatrywanie się w produkty sprzedawane luzem w większych sklepach przyczynia się do oszczędności także dlatego, że zwykle są one tańsze niż ich odpowiedniki w opakowaniach. Ser krojony w plasterkach zapakowany przez producenta jest średnio dwa razy droższy od tego na wagę. Podobnie twarożek, który można kupić do własnego słoiczka.

Z litra mleka dostępnego w kooperatywie spożywczej powstanie około litra jogurtu dwa razy tańszego niż w zwykłym sklepie. Wiadomo, że nabiał od szczęśliwych krów jest zdrowszy, ale czy przy okazji to się najzwyczajniej nie opłaca?

Życie w stylu zero waste przynosi również oszczędności na produktach, których już nie kupuję, bo zmieniłam swoje nawyki. (…)

zero wasteZdjęcie: materiały prasowe

Nie gonię za nowościami, bo, po pierwsze, zdaję sobie sprawę, że nie są mi potrzebne, a po drugie, bardzo rzadko chodzę po sklepach. Oczywiście to nie jest tak, że zupełnie zrezygnowałam z kupowania czegoś nowego, bo chcę sprawdzać nowinki na rynku zero waste. Jednak takie zakupy muszą mieć uzasadnienie, na przykład koniec zapasu danego produktu w domu albo tak duże zużycie danego przedmiotu, że już nie da się go naprawić. Nie mamią mnie już promocje w stylu „kup trzy produkty, a czwarty dostaniesz gratis”, bo zazwyczaj nie potrzebuję aż tylu naraz. W pierwszej kolejności wykorzystuję to, co już mam w domu, a dopiero potem uzupełniam zapasy.

To, że robię zakupy poza centrami handlowymi, też ma wpływ na ilość wydawanych pieniędzy. Bycie poza systemem, w którym rządzi marketing, promocje i masowa sprzedaż, niezwykle pomaga w utrzymaniu w ryzach domowego budżetu. Brak pokus = brak nieplanowanych wydatków = grubszy portfel.”

 

Fragment książki Katarzyny Wągrowskiej pt. „Życie Zero Waste. Żyj bez śmieci i żyj lepiej” – Wydawnictwo Znak. Prmiera książki już 13 września 2017 r.

Katarzyna Wągrowska, autorka bloga ograniczamsie.com, wielka entuzjastka minimalizmu i ruchu zero waste. Mieszka w raz z rodziną w Poznaniu. Od kilku lat wprowadza w życie zasady zero waste. Z różnym skutkiem, ale z niezmiernym entuzjazmem.