24.07
2016

Ku nowej, lepszej cywilizacji? – „Eksperyment Utopia” Dylana Evansa


Tytułem wstępu: książka jest opisem prawdziwych wydarzeń, z paroma modyfikacjami na rzecz zmiany personaliów. Wrażenia po lekturze? „Eksperyment Utopia” to świetna książka. Teraz możemy już skupić się na detalach.

Osią wydarzeń jest próba stworzenia przez dr Dylana Evansa pewnej grupy. Ma ona stanowić namiastkę społeczeństwa po totalnym zaniku instytucji, państw, ekonomii…  Żadnych znanych nam form formalizowania grup ludzi! „Eksperyment Utopia” idealnie wpisuje się zatem w modny obecnie nurt prognozowania sytuacji, w jakich znajdzie się nowoczesne społeczeństwo za czas jakiś, gdy już nadejdzie kres naszej cywilizacji.

Główny bohater, a zarazem autor, dr Dylan Evans, to psycholog i ekspert od sztucznej inteligencji. Wierzy, że porzucając znany nam świat, zdając się na „pierwotne” zasoby środowiska, osiągnie szczęście. W tym celu zamierzał stworzyć nową społeczność żyjącą na gruzach naszej cywilizacji. Czyż to nie kusząca propozycja? Porzucić znany nam świat i żyć bez trosk.

 

Miejsce akcji: sielski szkocki zakątek – aż się prosi, by porzucić nielubianą cywilizację

 

Przenosimy się zatem do osady położonej w sielskim szkockim zakątku za miastem, na użyczonym na rzecz eksperymentu kawałku ziemi. W trakcie jego trwania, osadę tę zamieszkuje wielu różniących się między sobą ludzi, złączonych jednym: wiarą, że upadek cywilizacji pozwoli na zbudowanie „czystej” wspólnoty.

Niewiele zdradzę pisząc, że eksperyment się nie powiódł – od tej informacji opowieść właśnie się zaczyna. Wiele sugeruje przecież sam tytuł. O czym zatem pisać? Ciekawe bardzo jest rozważanie na temat przyczyn porażki.

mały stosilEksperyment obnażył i ośmieszył powierzchowność masowych obecnie deklaracji o odrzuceniu konsumpcjonizmu. Wskazał naiwność najbarwniejszych nawet teorii. Obserwując osadę, postrzegamy jak poważne założenia okazują się zabawą w rewolucję. Pojawiają się w niej zatem kolejne ustępstwa na rzecz najzwyklejszych wygód, do których chętnie się powraca, pod pretekstem, że to tylko na moment. Ciepły prysznic? Pieczony kurczak? Mydło choć? Tak, podła cywilizacja wcale nie taka zła!

Trudno opędzić się w trakcie lektury od refleksji, że tak naprawdę przykładanie tej samej miary do różnych kultur i wiara, że zrozumiemy te nam odległe, „bo nas pociągają”, bywa ułudą. Czy nie warto docenić tego, co mamy? Doszukać się szansy we własnym życiu? Tak naprawdę przesłanie okazuje się proste: dobre wykorzystanie czasu z bliskimi osobami jest sensowniejsze, niż zapatrywanie się w mroczne wizje przyszłości. „Eksperyment Utopia” to świetna odtrutka na pokusy radykalnych zmian. Sam autor nie oszczędza siebie, autoironicznie ukazując, jak wybiórczo postrzegał poszczególne zagadnienia czy teorie.

 

armchair-1031257_960_720Nielubiana cywilizacja? Hmm… do końca?

 

Choć wspomnienia i refleksje autora eksperymentu często okraszone są wiedzą naukową, książkę czyta się rewelacyjnie. Mimo gęstego przetykania opowieści teoriami i zagadnieniami ściśle specjalistycznymi, całość pochłania się błyskawicznie niczym powieść sensacyjną. Tymczasem jest to zapis prawdziwej katastrofy, przepraszam: eksperymentu.

 

Redakcja dziękuje za recenzję Tomaszowi Antosikowi