15.09
2016

„Sekretne życie drzew”, czyli głęboko w ciemny las…


Najpierw przy lekturze towarzyszyła mi refleksja dająca się ująć: drzewa są życzliwe, przyjacielskie. Potem nagle kierunek zmienił się: o rany, drzewa są naprawdę bezwzględne! W końcu nadeszło: życie drzew to nieustanna walka! Finalizując książkę Petera Wohllebena mogę podsumować tylko jednym: drzewa – co za niezwykle ciekawe życie! Pod warunkiem, że człowiek da im na to szansę. Na początek trzeba przeczytać tę książkę.

Wydaje się nam, że umiejętność odróżnienia buku od grabu czyni nas znawcami drzew? Że ściągnięcie z drzewa wiosennego soku to dla drzewa pestka i świetnie sobie samo poradzi? I może jeszcze nazywamy dzięcioła „lekarzem drzew”?

Czas uzupełnić swą wiedzę o drzewach. Książka byłego niemieckiego leśnika wywróci nam światopogląd do góry nogami.

 

dabDąb-mimoza? Na pewno strateg, jeżeli chodzi o rozmnażanie… Szczegóły w książce

 

Drzewa mają internet, a dąb drży jak osika przed bukiem

Mity. Wedle powszechnych wyobrażeń drzewa są nieme i statyczne. Im grubsze, tym starsze. Peter Wohlleben, leśnik, który porzucił swój fach z miłości do drzew, nie traci czasu na znęcanie się nad błędnymi wyobrażeniami. Snuje własne opowieści. Jest w nich pełno historii przyjaciół i wrogów, sprzymierzeńców i sąsiadów z trudem zaakceptowanych. Im bardziej w te historie brniemy, tym więcej nas zdumiewa.

 

pienCzy ten pień na pewno jest martwy? Jego sąsiedzi i rodzina nieprędko się z tym pogodzą

 

Stale toczone rozmowy drzew? Bezpośrednio? A może za pośrednictwem internetu? Tak, oczywiście, że go mają. Przebija ten nasz, bo zapewnia łączność międzygatunkową. Martwy pień po ściętym buku? Jaki tam martwy. Sąsiedztwo pompuje w niego moc i on w środku żyje. Drzewa przecież nigdy do końca nie odchodzą. Choć konkurencyjne gatunki się między sobą nie pieszczą. Bywa ostro. Duet: dąb-buk – na kogo byście postawili? Siła dębu jest legendarna. Strategia buka nie, a okazuje się, że powinna. A zatem moc dębu wsadzić w kategorię urban legend? Peter Wohlleben zaskoczy Was nie raz i nie dziesięć razy. Na marginesie: drżenie osiki to przemyślana strategia. Osika nie jest lękliwa, a mądra.

 

beech-62433_960_720Oto strateg puszczy – buk. Niewielu go zmoże.

 

Drzewa – życie pełne zmagań i znoju

Jednym z najpowszechniej rozprzestrzenianych pewników jest ten o dzięciołach wytrwale im pomagających. Czy kujące za kornikami ptaki pomagają? Owszem, choć nie za bardzo troszcząc się o samopoczucie pacjenta. Pobierają też od drzew dodatkowe opłaty – w naturze rzadko spotkać można filantropów. Ptaki nie zabierają się za kucie wyłącznie chorego drewna. Mieszkać wolą w zdrowym i silnym. Drzewu zadana zostaje nieuleczalna rana, która doprowadzi do jego kresu. Mają w tym swój udział te, z którymi drzewa łączą chyba najbardziej skomplikowane relacje – grzyby. Rusza łańcuszek, który doprowadza do kresu: naturalnej śmierci drzewa.

 

forest-1140906_960_720Brzozy – chcą żyć szybko i niepokornie, cóż, skoro dopada je syndrom wypalenia…

 

Ptactwo, zwierzęta, grzyby, klimat, pasożyty, choroby no i człowiek – najbardziej bezwzględny z wrogów drzew. Wszyscy mają swój udział w czynieniu życia drzew trudnym. Czytając o dzieciach ulicy, czyli drzewach skazanych na życie w mieście, czułam dla nich jeszcze większe niż do tej pory współczucie i podziw. Niemożność rozwinięcia korzeni do rozmiaru dającego wsparcie potrzebne koronie, bezlitosna suchość powietrza w nagrzanych upałem miastach, gdzie noc nie przynosi ulgi i szybkie wyroki śmierci, gdy jakiś drzewny śmiałek zapuści się do źródeł wody w rurach kanalizacyjnych – żywot nie do pozazdroszczenia!

Gdziekolwiek wkracza człowiek, drzewa powinny brać nogi za pas. Wielokrotnie podkreślane różnice między lasem pierwotnym a tym gospodarczym, zawsze ze wskazaniem nieprawidłowości w funkcjonowaniu tego drugiego – nie dziwi wcale, że autor rzucił leśnictwo i ze wstydem wspomina niegdysiejsze poczynania. Nie może inaczej czuć przyjaciel drzew.

 

modrzewModrzew – zbadajcie przyczynę zrzucania jego igieł, nim zniknie

 

Drzewa – cierpliwie, wytrwałe i… wieczne

Tak, życie drzewa do lekkich nie należy. Dlatego mają one swoje strategie. Są powolne niczym Tolkienowscy entowie i umieją ewoluować, choć najczęściej to prorodzinni tradycjonaliści, krótko trzymający swą młodzież. Ale oczywiście są i outsiderzy, którzy wymykają się tym odwiecznym prawidłom i – jak to w życiu bywa – za bunt płacą swą cenę. Wiedzą o tym co nieco gatunki pionierskie, ale i tak nie chcą być pokorne. Ile drzew, tyle charakterów!

Lektura „Sekretnego życia drzew” sprawia, że wszystkie te drzewne troski, słabostki i radości stają się czytelnikowi bardzo bliskie i zaczynamy się o przyszłość wielkich bohaterów nieco martwić. Czy słusznie? Hmmm… To lasy gospodarcze pozbawiane są drzew w ich największej sile wieku i mocy. To w lasach gospodarczych monokulturowa uprawa drzew powoduje, że mnożą się na potęgę choroby i szkodniki, a drzewa pylą alergenami krzycząc z bólu.

W lasach pierwotnych panuje spokój. Tu każdy wróg i przyjaciel pełni swoją ważną rolę, niczego się nie marnotrawi. To te właśnie lasy są więc szansą na zatrzymanie zmian klimatu, a nawet… na odradzanie źródeł węgla! Cenne zasoby Ziemi mogą wrócić wraz z lasami pierwotnymi. Drzewa radzą sobie ze współczesnymi przeciwnościami migrując (tak, mają na to sposoby!), a wraz z nimi migruje potężny świat mikroorganizmów potrzebnych do powrotu zdrowego lasu. Wystarczy więc dać im szansę… i się nie wtrącać.

 

forest-1031022_960_720Im ciemniejszy las, tym więcej w nim zdrowia i… fascynujących sekretów

 

Peter Wohlleben wyłożył wszystko bardzo precyzyjnie, rzeczowo i smakowicie. Jak stwierdził podczytujący mi książkę mąż: „gawęda taka, to jak anegdotki się czyta”. Halo, czy ktoś już podesłał „Sekretne życie drzew” Ministrowi Środowiska? Może wreszcie coś do niego dotrze?

Jeden wielki minus książki: brak zdjęć. Nie pozostaje nic innego, jak szukać bohaterów podczas spacerów. Ja póki co, poszukałam fotek z moimi ulubionymi bohaterami. Jak Wam się podobają?

 

sekretne-zycie-drzew-b-iext44061553

Peter Wohlleben

Sekretne życie drzew

Tłumaczenie: Ewa Kochanowska
Oprawa: Twarda
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2016

 


Ekoprowincjuszka, która ciągle uczy się czegoś nowego. Gdy się zmęczy, ucieka na rower albo do lasu.

Komentarze 3

  1. Przed czterema laty rzuciłam miasto i wybrałam spokój pod lasem na krańcu wsi. kocham drzewa, to moje refugium, pociecha i balsam na wszystkie smutki. Książkę kupie na pewno, bom ciekawa niepomiernie.
    Pozdrawiam

    Agnieszka Moitrot, 17 września 2016 21:26
    • I na pewno nie pożałuje Pani zakupu :). A rzucenia miasta… cóż, jeszcze zazdrościmy. Może kiedyś nie będziemy, bo też je zostawimy za sobą :).

      redakcja przy ulicy Ekologicznej, 17 września 2016 21:40
  2. Gniazda porzucić nie mogę. Obecne siedlisko to kompromis pomiędzy niechcianym a wymarzonym. Książkę przeczytałem na bezdechu.
    Wspaniała.
    Kampinos w pobliżu, więc jako obserwator „lepszego sortu” ;) zaczynam dialogi z drzewami mniemając nieskromnie że po tak pouczającej lekturze dogadam się z nimi błyskawicznie.

    podlasiak, 5 stycznia 2017 16:14

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *