27.07
2017

Kalpapada. Jak zbudować swój raj na ziemi oraz żyć bez pieniędzy.


Wiele osób mówiąc o młodym pokoleniu operuje stereotypami. Bezwzględni, konkurujący, nastawieni na zysk i sukces, albo też leniwi, przekonani, że wszystko im się od życia należy – tak zaskakująco często przedstawiani są młodzi ludzie. Warto wiedzieć, że tuż obok nas, żyją osoby które idą pod prąd tych powszechnych osądów. I chociaż raczej nie przeczytamy o nich na pierwszych stronach gazet, ich skromny styl życia może być inspiracją dla tych, którzy poza masową konsumpcją i wyścigiem szczurów nie widzą już świata.

Kalpapada

Kalpapada, czyli spełniamy marzenia

Wynieśli się z miasta aby żyć z dala od cywilizacji, w zgodzie z naturą, w rytmie pór roku. Kupili działkę na Pogórzu Dynowskim i osiedlili się. Samuela i Marcin mieszkają dziś we własnym, prawie samowystarczalnym siedlisku – Kalpapadzie, wzniesionym przede wszystkim siłą własnych rąk. Chociaż nie wahają się spełniać swoich marzeń, nie są, jak można by sądzić naiwnymi romantykami. Długo szukali idealnego miejsca oraz edukowali się w zakresie rozwiązań, które następnie miały usprawnić ich dom i ogród. Pierwsze sukcesy nie kazały na siebie długo czekać.

Kalpapada

Małymi krokami i przy wykorzystaniu głównie własnych zasobów wybudowali leśną chatkę. Do budowy wykorzystali naturalne materiały: drewno, kostki słomy, wapno i glinę. Nie wstydzili się również prosić o pomoc. Brakujące elementy domu często dostawali od ludzi, dzięki czemu ograniczyli do minimum koszty budowy. Ale Kalpapada to nie tylko malownicza, słomiana chatka. Siedlisko aspiruje do bycia samowystarczalnym. Jego mieszkańców żywi permakulturowy ogród oraz własny sad. Obok domu powstał prysznic solarny – prysznic z wodą podgrzewaną dzięki promieniom słonecznym oraz toaleta kompostująca. Siedlisko jest zaopatrywane w prąd przy pomocy paneli fotowoltaicznych. Para stworzyła również system zbierania deszczówki, którą następnie wykorzystują do podlewania ogrodu, prania czy zmywania. Mieszkańcom Kalpapady nie brakuje pomysłów. Uważają, że aby dostać to co się chce potrzebne są jedynie cierpliwość oraz wiara w siebie. Znajdują coraz to nowe sposoby na wykorzystanie naturalnych zasobów: wiatru, deszczu czy słońca, aby realizować nowe pomysły i zaspakajać swoje potrzeby. Jednocześnie, nieustająco zbliżają się do stanu, w którym stałe wpływy na konto nie będą im dłużej potrzebne.

Jak żyć (prawie) bez pieniędzy?

Swoją drogę do wymarzonego życia Marcin i Samuela opisują na blogu. Oprócz instrukcji budowania studni czy zbierania deszczówki, z postów dowiemy się również jak żyć nie pracując na etacie i ograniczając do minimum wydawanie pieniędzy. Mieszkańcy Kalpapady są zdania, że każdy może dostarczyć sobie pewną ilość pożywienia uprawiając rośliny. Nie potrzeba wiele, można zacząć od jednej skrzynki na parapecie. Ważne aby stworzyć roślinom odpowiednie warunki i stopniowo ewoluować. Po kilku latach podnoszenia poprzeczki, para może się pochwalić rozległym ogrodem pełnym grządek obfitujących w rozmaite przysmaki. Nieustająco zdobywają oni nowe doświadczenia w dziedzinie naturalnego ogrodnictwa oraz dzikiej kuchni. Zbieranie dzikich roślin jadalnych oraz spuszczanie soku klonowego pozwala również zaoszczędzić pewną kwotę.

Kalpapada

Czego nie uda się wyhodować lub znaleźć starają się pozyskać bez pieniędzy. Od kiedy Marcin przełamał się psychicznie i po raz pierwszy sięgnął do przysklepowego kontenera po dojrzałe banany, systematycznie odwiedzają to miejsce przed zrobieniem zakupów. Nie traktują freeganizmu jako sposobu na oszczędzanie, lecz raczej jako filozofię wyrażającą bunt przeciwko marnowaniu dobrego jedzenia. Do miasta po sprawunki jeżdżą tylko raz w miesiącu.

Para oszczędza również na kosztach ogrzewania wykorzystując bardzo wydajny, samodzielnie zbudowany piec rakietowy oraz energię słońca. Już na etapie projektowania domu zaplanowali odpowiednie wyeksponowanie najbardziej przeszklonej ściany na południe.

Innymi sposobami ograniczenia domowych wydatków jest wykorzystanie tego, co inni uznali już za bezużyteczne. Narzędzia do budowy siedliska pochodzą ze złomowiska, śmietników oraz ogłoszeń typu „oddam za darmo”. Tym sposobem dają niechcianym rzeczom drugie życie. Korzystają również ze sklepów z używaną odzieżą, targów staroci oraz wyprzedaży książek. Wiele potrzebnych rzeczy otrzymali także od rodziny. Aby kupić rzeczy których nie mogą dostać za darmo lub samodzielnie stworzyć, sprzedają to, czego już nie potrzebują na OLX, prowadzą warsztaty z zakresu permakultury i naturalnego ogrodnictwa, a także sprzedają do skupu jabłka z własnego sadu. „Małymi krokami możemy deinstalować się z systemu. Albo nawet lepiej! Możemy przeprogramować go, świadomym wydawaniem pieniędzy” – oświadczają zgodnie i z entuzjazmem biorą się do działania.

Źródło zdjęć i informacji: Kalpapada