17.11
2016

Postrzeganie wegetarian i wegan w społeczeństwie


Na początku roku, za sprawą ministra spraw zagranicznych, wegetarianie (do spółki z cyklistami) byli na ustach znacznej części naszego narodu. Pomijając wszelkie polityczne i światopoglądowe kwestie, nie sposób nie zgodzić się z ministrem, że w społeczeństwie oprócz tych dwóch grup społecznych jest jeszcze miejsce dla wielu innych. Wszystkie przyglądają się sobie wzajemnie, oceniają i mają odrębne zdanie niemal na każdy temat.

Weganie i wegetarianieWege-manifestacja / źródło: Threadless.com

Wegetarianie i weganie są o tyle specyficznymi grupami, że przynależność do nich jest zawsze sprawą świadomej decyzji i pewnego wyrzeczenia (przynajmniej w oczach reszty społeczeństwa). Już te dwa aspekty łącznie – intencjonalne zrezygnowanie z czegoś, co powszechnie uważane jest za dobro – sprawia, że osoba dokonująca takiego wyboru postrzegana jest jako dziwna. Niemal nowoczesny męczennik. Co idzie w ślad za takim myśleniem?

Statystycznie pies i jego pan mają po trzy nogi

Jakkolwiek zżymalibyśmy się na to, co wynika z badań statystycznych, to nie ma co ukrywać, że najczęściej wegetarianin jest młodą, dobrze wykształconą singielką, która mieszka w dużym mieście. Stąd też może w oczach wielu rezygnacja z jedzenia mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego jest kaprysem (bo „powszechnie wiadomo”, że kobiety są kapryśne), czystą fanaberią, która kiedyś minie. Nie zasługuje zatem na poważne traktowanie. Taka jest siła stereotypu. Niemniej jednak, sprawę należy potraktować bardzo poważnie – młode samotne kobiety są najbardziej narażone na ryzyko zachorowania na zaburzenia psychiczne. Jak to się jednak ma do wegetarianizmu?

Niebezpieczny związek

Badania naukowe dowodzą, że wegetarianie wykazują większą podatność na depresję, anoreksję, chorobę afektywną dwubiegunową, zaburzenia odżywianie i niemal wszystkie inne choroby psychiczne. Młoda samotna wegetarianka znajduje się zatem w grupie największego ryzyka. Czy jednak sam fakt niejedzenia mięsa i nieposiadania partnera skazuje na chorobę? Zdecydowanie nie. Kiedy badano związek między dietą a zdrowiem psychicznym okazało się, że wegetarianizm częściej wybierają osoby, których podatność na zachorowanie jest większa. Jeśli takiej podatności nie masz, brak mięsa na obiad nic nie zmieni. Naukowcy zauważają, że sedno problemu tkwi w motywacji do wyboru diety, ale kwestia ta wymaga dalszych badań. Wiadomo, że w społeczeństwach, w których dieta roślinna jest powszechna, nie wiąże się ona z zaburzeniami psychicznymi.

Czy jest szansa, że społeczeństwo przestanie myśleć negatywnie o ludziach wykluczających ze swojego jadłospisu mięso? Zaistnieje świadomość, że wyrządza się im tym ogromną krzywdę? Gdyby przyzwolenie społeczne na wyłamanie się z jedzeniowych konwenansów było większe, statystycznie wykazywanych kłopotów ze zdrowiem psychicznym mogłoby być mniej. Jak to zwykle z chorobami psychicznymi bywa, nie są one sprawą jednostki. Odpowiedzialność za nie ponosi wielu. Warto mieć to na uwadze i uświadamiać mięsożerców mających w pogardzie wszystkich żywieniowo odmiennych. Wyjdzie to wszystkim na zdrowie.


Psycholog i dietetyk, która nie znosi być określana „psycholożką” i „dietetyczką”. Przed laty w praktycznym zastosowaniu wiedzy zawodowej upatrzyła sobie receptę na szczęśliwe życie. Teraz już jednak wie, że żadna to recepta, ale poszukiwań nie porzuca. Obecnie zgłębia zastosowanie psychoterapii poznawczo-behawioralnej - znaleźć ją można pod adresem http://www.duszaicialo.eu. Wierzy, że nic nie dzieje się bez powodu, a szukanie pozytywnych aspektów w każdej sytuacji to najlepsza gimnastyka dla umysłu i balsam dla ducha.