25.03
2018

Samuela Słoń: chodzę z własną torbą na zakupy i regularnie praktykuję freeganizm


Trzy lata temu Samuela i Marcin wyprowadzili się z miasta na Pogórze Dynowskie. W imię powrotu do natury, postanowili porzucić swoje dotychczasowe zajęcia. Przyświecało im jedno marzenie – stworzyć samowystarczające siedlisko. Tak powstała Kalpapada .

Zapraszamy do lektury EKO Kwestionariusza Ulicy Ekologicznej.O tym jak dokonywać ekologicznych wyborów z dala od cywilizacji opowiada Samuela Słoń.

Zdjęcie 23.03.2018, 09 14 41

ULICA EKOLOGICZNA: Czym się zajmujesz?

SAMUELA SŁOŃ: W ciągu ostatnich kilku lat niemal całkowicie pochłaniało mnie tworzenie siedliska Kalpapada, na Pogórzu Dynowskim, gdzie wspólnie z Marcinem próbujemy zaprojektować możliwie jak najbardziej samowystarczalne gospodarstwo. Wiosną 2015 roku przeprowadziliśmy się na działkę, na której nie było domu mieszkalnego, nie ma wody, ani przyłącza prądu. Od początku działaliśmy przy skrajnie ograniczonym budżecie, właściwie w ramach eksperymentu, trochę jako odpowiedź na często słyszane kiedyś „nie da się”. Na co dzień więc budowałam dom z gliny, zajmowałam się ogrodem i tym wszystkim, co wiąże się z życiem na wsi. Po trzech latach droga do samowystarczalności nieco się skróciła, jednak wciąż jest jeszcze sporo kroków do wykonania. Jesteśmy już, na szczęście, na takim etapie, że więcej czasu możemy poświęcać także innym zajęciom. Ja coraz częściej rysuję, piszę, czytam, tworzę różne rękodzieło.

Czy ekologia i ochrona środowiska są Ci bliskie, a jeśli tak to dlaczego?

Oczywiście. Są mi bardzo bliskie. Od dziecka uwielbiam przebywać na łonie natury i bardzo bym chciała, żeby kolejne pokolenia również mogły cieszyć się tym pięknem i bioróżnorodnością. Czuję, że troska o Ziemię jest jednocześnie troską o ludzi, bo nasze życie jest przecież silnie związane z tym, co nas otacza.

Czy  ograniczasz na co dzień wytwarzanie śmieci i w jaki sposób?

Tak, szczególnie w ostatnich trzech latach, po przeprowadzce na wieś, udało mi się znacznie ograniczyć produkowanie śmieci. Jednak muszę przyznać, że pomimo tych postępów wciąż jest to temat, który najbardziej mnie nurtuje i często zastanawiam się nad tym, jakie jeszcze kroki mogłabym wykonać. Na ten moment staram się wybierać produkty w opakowaniach papierowych, szklanych, bez opakowań lub po prostu chodzę z własnymi. Jeśli mam wybór, wolę kupić produkt w większej ilości, zamiast tego samego rozdzielonego na dziesiątki mniejszych torebek. Od kilku lat też nie korzystam z jednorazowych podpasek czy tamponów, które zwykle stanowią przecież całkiem spory procent kobiecych śmieci.

Gdzie kupujesz ubrania i co robisz z tymi których już nie używasz? Czy możesz polecić swoje ulubione marki?

Od kilku lat kupuję niemal wyłącznie odzież używaną. Ubrania, których już nie noszę, zwykle oddaję, ewentualnie sprzedaję. Te w gorszym stanie używam do pracy w ogrodzie, a materiały, które szczególnie przypadły mi do gustu zostawiam do przerobienia na coś innego. Nie mam ulubionych producentów, bardzo rzadko kupuję nowe rzeczy, ale wiem, że na rynku jest coraz więcej marek naprawdę godnych polecenia, takich które korzystają z naturalnych materiałów i barwników, biorą pod uwagę warunki pracy pracowników i wiele innych aspektów, na które wielkie sieci zupełnie nie zwracają uwagi.

Czy kupujesz wodę w plastikowych butelkach czy pijesz wodę z kranu i dlaczego? Co pijesz poza domem i w czym transportujesz swoje napoje?

Zdarza mi się kupować wodę w plastikowych butelkach, ale gdy mam możliwość piję raczej wodę z kranu. Zarówno jedno jak i drugie robię w ostatnich latach bardzo bardzo rzadko. Jeśli tylko mogę, staram się zabierać z domu własną szklaną butelkę, bidon lub termos. Na działce wciąż jeszcze nie do końca mamy rozwiązaną kwestię wody. Pitną pobieramy ze źródełka lub studni sąsiadów, a do mycia siebie i naczyń korzystamy wyłącznie z deszczówki.

Na co zwracasz uwagę kupując produkty spożywcze?

Kupuję żywność bardziej na pamięć – mam sprawdzonych producentów poszczególnych produktów, którym ufam i takich, których omijam szerokim łukiem. Gdy mam ochotę na eksperymenty, patrzę oczywiście na skład. Kupuję produkty wegetariańskie, bez dodatku sztucznych barwników i konserwantów, możliwie jak najmniej przetworzone, bez oleju palmowego. Jeśli mam możliwość, staram się wybierać produkty lokalne, bez opakowań lub w opakowaniach biodegradowalnych.

Czy jadasz mięso i dlaczego? Jeśli nie jadasz, czym zastępujesz dania mięsne w diecie?

Od ponad dziesięciu lat nie jem mięsa, przede wszystkim ze względu na przerażające warunki hodowli zwierząt. Z tego samego powodu staram się także ograniczać spożycie innych produktów odzwierzęcych, takich jak mleko czy jajka. Właściwie na co dzień jem bardziej wegańsko. Z produktów roślinnych można zrobić naprawdę niezliczoną ilość przepysznych dań. To kwestia wyobraźni i może odrobiny doświadczenia. Bardzo wiele dań tradycyjnie mięsnych da się przecież przyrządzić w wersji wegetariańskiej lub wegańskiej, na przykład kotlety z przeróżnych warzyw czy gołąbki.

Zdjęcie 17.07.2017, 12 23 51

Co sądzisz o „ulepszaniu” żywności poprzez modyfikacje genetyczne (GMO)?

Jestem przeciwniczką tego typu modyfikacji. Z tego co wiem, wciąż nie mamy dostępu do badań, które udowadniałyby, że spożywanie takiej żywności jest dla nas bezpieczne. Jestem zwolenniczką naturalnych upraw, bez udziału pestycydów czy innych chemicznych środków ochrony roślin. Tymczasem rośliny GMO stanowić mogą duże zagrożenie dla roślin niemodyfikowanych, a tym samym mogą wpływać na zmniejszenie bioróżnorodności.

Czy zdarza Ci się marnować jedzenie? Co robisz aby temu zapobiegać?

Skłamałabym twierdząc, że mi się nie zdarza, jednak są to bardzo sporadyczne przypadki. Dziś już też nie do końca mogę nazwać to marnowaniem, bo wszystkie „resztki” trafiają w Kalpapadzie do wanny, w której dżdżownice przerabiają je na kompost, który następnie zasila rośliny w ogrodzie.

Jeśli chodzi o zapobieganie, to przede wszystkim staram się nie kupować jedzenia ponad normę. Moja lodówka, której od kilku lat w ogóle już nie używam, zwykle świeciła pustkami. W dzisiejszych czasach, szczególnie w miastach, gdzie sklepy są na każdej niemal ulicy, nie ma większego sensu robić zapasów niczym na wojnę.

Czy uważasz niektóre proekologiczne zwyczaje za obciachowe? (np. chodzenie z własną siatką na zakupy, używanie pieluch wielorazowych, freeganizm…)

W moim słowniku to trochę zapomniane słowo. Jednak jeśli już koniecznie miałabym jakieś zachowania tak nazywać to raczej te nieekologiczne. Na przykład to, że w większości pięcioosobowych samochodów, jeżdżących po polskich drogach, siedzi tylko kierowca. Albo wkładanie do osobnych foliówek jednego banana czy jednej cebuli. Chodzę z własną torbą na zakupy i regularnie praktykuję freeganizm. Myślę, że większym obciachem jest codzienne wyrzucanie do śmieci ton całkiem dobrego jedzenia.

Jakie środki lokomocji wybierasz najchętniej? (rower, samochód, samolot…)

Uwielbiam chodzić, więc jeśli tylko dystans jest do pokonania w określonym czasie to wybieram tę opcję. Poza tym różnie. Autobus, pociąg – w zależności od miejsca i możliwości. W miejscu, w którym mieszkam, szczególnie na tym etapie, gdy wiele ciężkich, dużych rzeczy trzeba przewieźć na działkę, samochód bardzo się przydaje i właściwie nie wyobrażam sobie, jak moglibyśmy poradzić sobie ze wszystkim bez niego. Używamy go jednak bardzo rzadko, średnio raz na miesiąc. Staramy się wtedy tak zorganizować wyjazd do miasta, by za jednym razem załatwić jak najwięcej i nie musieć jechać ponownie.

Czy bierzesz udział w wydarzeniach, wyzwaniach w mediach społecznościowych lub innych akcjach ekologicznych?

W ostatnim czasie korzystam z Internetu w dość ograniczony sposób i chyba sporo tego typu akcji mnie omija. Staram się jednak na przykład podpisywać petycje.

Nasze działania w Kalpapadzie są również mocno nastawione na promowanie postaw ekologicznych. Odwiedzającym zwracamy uwagę na to, by w miarę możliwości nie przywozili ze sobą śmieci. Na terenie siedliska używamy tylko naturalnych kosmetyków oraz środków czyszczących. Korzystamy z toalety kompostowej.

Zdjęcie 21.03.2018, 13 20 13

Czy myślisz że za 15 lat będziemy bardziej troszczyć się o środowisko czy mniej?

Przez lata byłam wielką optymistką, ale muszę przyznać, że z każdym rokiem tego optymizmu jest we mnie coraz mniej. Myślę, że za 15 lat o wiele więcej osób będzie zdawało sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znajdujemy.

Jakie eko-triki możesz polecić czytelnikom Ulicy Ekologicznej?

Nie będzie to może jakiś szczególny „trik”. Raczej pewna ogólna zasada działania, która wydaje mi się właściwa w wielu przypadkach. A mianowicie: myślenie o tym, co się robi lub co się kupuje w szerszym kontekście. Bardzo wiele czynności wykonujemy z przyzwyczajenia lub dlatego, że jest taniej, łatwiej, szybciej. Nie zawsze żywność z certyfikatem „eco” jest w ogólnym rozrachunku bardziej ekologiczna niż ta kupiona od rolnika na bazarze. Bierzmy pod uwagę nie tylko metodę produkcji, ale także całą drogę, jaką dany produkt musi przejść, zanim trafi do naszych rąk. I pamiętajmy, że dziś w dużej mierze głosujemy pieniądzem. Wspierajmy więc słuszne inicjatywy. Nie pomagajmy rozwijaniu się idei, których nie popieramy.

Samuela i Marcin cieszą się drogą jak prowadzi ich do osiągania kolejnych małych i większych celów. Jeśli zaciekawiło cię życie w samowystarczalnym siedlisku, koniecznie zajrzyj na bloga Kalpapada. Możesz również wesprzeć działania jego mieszkańców przekazując materiały budowlane, sprzęty lub uczestnicząc w warsztatach.  

Zjęcia: prywatne zasoby Samueli