24.01
2017

Uprzedmiotowieni przez modę


Odkąd zaczęłam pisać bloga zastanawiałam się jak zdefiniować odpowiedzialną modę. Wiadomo – życie nie jest biało czarne, a w przypadku etyki w branży odzieżowej sprawa już zupełnie nie jest łatwa. No bo jak przekonać ludzi do tego, że warto ubierać się fair skoro dla każdego to „fair” oznacza coś innego? Paradoksalnie rozpoczęcie dyskusji czy refleksji na temat odpowiedzialnej mody wymaga w pierwszej kolejności spojrzenia na nią krytycznym okiem.

MODA

Zastanówmy się z kim lub czym kojarzy nam się słowo „MODA”? Spróbujmy to pojęcie spersonalizować … stawiam, że gdybym Was o to zapytała MODA okazałaby się zgrabną i energiczną kobietą w wieku około 20-30 lat. Taką, z którą chce się przebywać, która nęci, bo jest kolorowa, atrakcyjna i wesoła. Pani MODA obiecuje wiele fajnych rzeczy, a na pewno takich których nam brakuje. Mówi nam, że jeśli będziemy za Panią MODĄ podążały to ona da nam szczęście, przyjaciół i zainteresowanie otoczenia…  Ma wszystko to, co my chcemy mieć, więc wierzymy jej ślepo i bezgranicznie. Problem w tym, że Pani MODA ma nas w nosie.  Kiedy już nas uwiedzie pokazuje nam język!

uprzedmiotowieni1zdjęcie: KWADRAT MODY – Mediolan, 09.2016

I tu czar pryska. Jeśli bliżej się Pani MODZIE przyjrzymy, to zobaczymy zupełnie inną twarz. Z bliska, wyda nam się ONA jakaś taka chaotyczna i znerwicowana, trochę rozpieszczona i niezwykle rozrzutna. Wyniosła, lekceważąca, przerysowana, niestała … A co najważniejsze pozbawiona stylu i smaku.

Druga twarz MODY to zupełnie inny świat – ordynarny, ciężki i mało elegancki PRZEMYSŁ ODZIEŻOWY. To drapieżny potwór, sprawnie funkcjonująca machina, która nagradza nielicznych. Rośnie w siłę, umiejętnie żonglując zawłaszczonymi PRZEDMIOTAMI. Te przedmioty to: ONI, NASZE, MY…

PRZEDMIOT PIERWSZY

ONI – to PRACOWNICY w Bangladeszu, Kambodży, Chinach, Indiach, Wietnamie –  na szarym końcu łańcucha dostaw. Przedmioty podporządkowane produkcji gigantycznej maszyny zwanej „MODĄ”. To ludzie uprawiający bawełnę, garbujący skóry, szyjący, farbujący, dekatyzujący nasze ubrania. Chorzy, zastraszani, obdarci z honoru – pracujący po kilkanaście godzin na dobę, w paskudnych warunkach, za głodowe stawki. Ludzie którym się mówi, że powinni się cieszyć, bo dzięki NAM – konsumentom mają miejsca pracy, baaa … nawet ich dzieci mają. Tacy jesteśmy hojni.

BHP to fikcja– właściciele fabryk nie przestrzegają prawa budowlanego i samowolnie dobudowują kolejne piętra fabryk. Przyparci do muru przez globalne marki odzieżowe, chcą zmieścić jak najwięcej ciężkiego sprzętu. Pęknięcia na ścianach nie robią wrażenia na nikim, poza pracownikami, którzy z duszą na ramieniu codziennie przekraczają wrota fabryki. Magazyny z towarem znajdują się na najniższych kondygnacjach – wiecie dlaczego? Bo w razie pożaru (które w fabrykach zdarzają się nagminnie) trzeba szybko ewakuować nie ludzi, tylko uszyte T-shirty. To przecież one mają wartość.

Moda

PRZEDMIOT DRUGI

NASZE ŚRODOWISKO – kolejny przedmiot wykorzystywany do produkcji odzieży. Przedmiot niemy, dlatego łatwo dewastowany. Niby o tym wiemy, ale skala zniszczeń robi wrażenie dopiero kiedy poznamy konkretne dane. Czy wiecie jakie dwa sektory najbardziej zanieczyszczają środowisko? Na pierwszym miejscu jest przemysł naftowy, a na drugim … PRZEMYSŁ ODZIEŻOWY. Zadziwiające prawda? Jaki wpływ na naturę może mieć nasz T-shirt, jeansy czy futro? No niestety okazuje się że spory. Sama uprawa bawełny (ogromne plantacje na potrzeby ciągle zmieniających się kolekcji) zajmuje 2,5% powierzchni ziemi i pochłania ogromne ilości wody. Dokładnie 6% ogólnoświatowego zużycia wody słodkiej. Do tego dochodzi problem pestycydów, które przedostają się do gleby, wód gruntowych i… włókien, które sobie potem radośnie nosimy.

Futra – o traktowaniu zwierząt na fermach przeczytacie na blogu. Ograniczę się tylko do tego, że przetrzymywanie w jednym miejscu tak dużej liczby zwierząt masakruje otoczenie. Odchody z ferm przemysłowych trafiają do lokalnych ekosystemów powodując skażenie wód gruntowych i unicestwiając wszelkie formy życia w rzekach i jeziorach. W farbiarniach zaś, stosuje się tak silne środki chemicznie, że futra naturalne już nigdy więcej nie będą naturalne…

Wysypiska – sterty kiepskiej jakości kupowanych przez nas ubrań, szybko tracą przydatność do użytku, dlatego równie szybko je wyrzucamy. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, nie są tak drogie żebyśmy mieli wyrzuty sumienia.  Jesteśmy nauczeni tego (a może zmanipulowani?)  by wyrzucić co nam zalega i czym prędzej zrobić miejsca na kolejne szmatki. Większość tych rzeczy, ze względu proces produkcji, nie jest biodegradowalna, co oznacza, że rozkładają się około 200 lat wydzielając przy tym toksyczne gazy. Mmm… wspaniale prawda?

PRZEDMIOT TRZECI

No dobrze dochodzimy do najlepszej części … no bo jak to? MY? KONSUMENCI jako TRZECI PRZEDMIOT? Już słyszę Wasze głosy … PODMIOT chyba! Przecież mamy wybór, to my decydujemy w co się ubieramy i jak często? No niestety … Jesteśmy tak samo przedmiotowo traktowani jak pracownicy w Bangladeszu czy środowisko naturalne. Służymy tylko temu, żeby globalne marki zarabiały krocie. Dostajemy iluzję. Iluzję wpomnianego powyżej szczęścia, oraz iluzję mody.

W sklepach nie kupujemy nic oryginalnego, wszystko produkowane na jedno kopyto i do tego tak kiepskiej jakości, że po krótkim czasie się rozpadnie, albo zmechaci … a już na pewno „wyjdzie z mody”. Tego jednego akurat możemy być pewni – w kolejnym sezonie nasza wymarzona torebka, bluzka czy płaszcz będą passe … kompletna siara, można by rzec ?   Globalne marki wydają mnóstwo pieniędzy by nas przekonać, że produkty, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu służyły latami (buty, ubrania, samochody, pralki…) zużywają się bardzo szybko. A ubrania w mig!

Moda

Od rana do nocy karmieni jesteśmy informacjami, że powinniśmy konsumować coraz więcej i więcej. Każda reklama mówi to samo – ROZWIĄZANIE PROBLEMÓW LEŻY W KONSUMPCJI. Fajnie, fajnie, tylko dlaczego badania dowodzą, że przyrost szczęścia nie jest skorelowany z przyrostem przedmiotów na naszej półce?  Hiperkonsumowanie nie tyle nas nie uszczęśliwia, co powoduje, że jesteśmy coraz bardziej przygnębieni i nieszczęśliwi. Obłęd!

Ale żeby nie było tak przygnębiająco, dodam, że właśnie w NAS KONSUMENTACH szukam siły, która położy kres temu szaleństwu. Pracownicy fabryk odzieżowych nie mają ku temu odpowiednich warunków. Kiedy osobistą walkę toczy się o przetrwanie, trudno stawiać czoła globalnym korporacjom.  Środowisko, z natury rzeczy nie pokrzyczy. Ale MY możemy. Naprawdę możemy domagać się, by nie traktowano nas jak idiotów, dążyć do PODMIOTOWEGO podejmowania decyzji i świadomego kupowania. Zaśmiać się w twarz Pani MODZIE. Pytanie czy tego chcemy?


Socjolożka i ekonomistka. Jest przekonana, że zarządzanie przez wartości ma sens. Mocno wierzy, że świadomi konsumenci to nieodłączny element społecznej odpowiedzialności firm. Na blogu How to Wear Fair? o etyce branży odzieżowej i odpowiedzialnym kupowaniu łączy swoje zainteresowania związane z etyką w biznesie i modą, która ją intryguje od dziecka.