16.09
2016

Wino z dzikiej róży – na zdrowie!


Soki, syropy, napary… A już niedługo miło będzie się rozgrzać czymś mocniejszym! A zatem jest postanowienie: robię wino. Jeżeli wino, to oczywiście lecznicze. A lecznicze oznacza dwie opcje: dzika róża albo głóg. Róży Ziołowa Wyspa ma pod dostatkiem. Cóż, trzeba zaryzykować pokłucie. Powiem tyle: warto!

 

wild-rose-428462_960_720

 

Przypomnijmy: owoce dzikiej róży stosuje się przede wszystkim z racji, że to cenne źródło wit C, która wspomaga nasz układ odpornościowy. Przeziębienia, rekonwalescencja po przebytych chorobach, ale też i nieżyty przewodu pokarmowego, biegunki – wszystkie te przypadłości będą lżejsze, jeżeli zaopatrzymy się w zapasy przetworów z róży. Najprościej będzie zaparzyć sobie z jej suszonych owoców herbatkę. Owoce możemy ususzyć sobie sami lub je zakupić.

Herbatka herbatką – dorośli mogą zaserwować sobie też rozgrzewające procenty. Zatem – ku zdrowiu! – robimy wino.

 

Zbiory i obróbka owoców dzikiej róży

Owoce możemy zbierać po pierwszych przymrozkach lub przemrozić je w zamrażarce przez 2-3 dni. Wcześniej należy je umyć i usunąć szypułki. Pestek nie usuwamy.

Warto uwzględnić, że owoce zebrane po pierwszych przymrozkach mają mniej witaminy C. Najwięcej zawierają jej owoce róży jabłkowej – te trzeba zbierać już pod koniec sierpnia.

 

wino-z-dzikiej-rozy

 

Składniki na wino z owoców dzikiej róży:

  • 2.5 kg owoców,
  • 6 l wody niskozmineralizowanej, bez jonów wapnia i magnezu,
  • 1.5 – 2 kg cukru,
  • drożdże winiarskie typu Malaga lub Tokaj – całe opakowanie,
  • pożywka.

 

A teraz do roboty!

 

  • Robimy zaczyn drożdżowy
  1. Kupujemy drożdże winne i pożywkę. Dostaniemy je w sklepach ogrodniczych lub internetowych. Jeśli mamy ochotę na większą produkcję win domowym sposobem, warto zaopatrzyć się też w korki do butelkowania wina, najlepiej stożkowe.
  2. Paczkę drożdży ( po testach polecam typ Malaga lub Tokaj) zalewamy ciepłą, lekko posłodzoną wodą (łyżeczka cukru na 250 ml wody).
  3. Dodajemy szczyptę pożywki, mieszamy.
  4. Zakrywamy wszystko ręcznikiem papierowym, nakładamy recepturkę.
  5. Nasz zaczyn stawiamy w ciepłym miejscu, codziennie mieszamy go łyżeczką.Zaczyn powinien dojrzewać co najmniej 2 dni.
  6. Gdy całość zacznie się lekko pienić, możemy przystąpić do dalszych czynności.

 

  • Gdy zaczyn już gotowy…
  1. Wyciągamy owoce róży z zamrażarki, doprowadzamy do lekkiego rozmrożenia.
  2. Rozdrabniamy je w mikserze lub przekręcamy przez maszynkę do mięsa.
  3. Masę różaną wpychachamy przez wlot do gąsiora – dla ułatwienia polecam użycie lejka z szerszym wejściem.
  4. Gotujemy 5 l wody z 1 kg cukru, odstawiamy do ostygnięcia.
  5. Letnią wodę wlewamy do do gąsiora z masą różaną.
  6. Dodajemy zaczyn drożdżowy, nie filtrując go – wszystkie drożdże powinny trafić do gąsiora.
  7. Pół łyżeczki pożywki mieszamy z w 100 ml ciepłej wody, wlewamy całość do gąsiora.
  8. Bierzemy gąsior w ręce, by wymieszać całość.
  9. Teraz odstawiamy gąsior na jeden dzień, jego ujście zakrywając tylko gazą – dajemy szansę na rozmnożenie drożdży.

 

 

wino-1050x700

 

 

  • Po upływie dnia od wypełnienia gąsiora…
  1. Wciskamy korek gumowy z założoną rurką fermentacyjną.
  2. Wlewamy do niej odrobinę wody, by wino miało dostęp powietrza i nie zmieniło się w ocet.
  3. Okrywamy gąsior, by nie miał dostępu światła. Ja użyłam gąsiora w plastikowej osłonie, co ułatwia zadanie.

 

  • Fermentacja pierwsza – czas: 1-2 tygodnie, temperatura około 20-25 st. C
  1. Codziennie potrząsamy gąsiorem.
  2. Po 7-14 dniach całą masę znajdującą się w gąsiorze przecedzamy przez sito perlonowe do czystych, wyparzonych garnków.
  3. Pozostałości po owocach róży mocno wyciskamy w dłoniach, by odzyskać jak najwięcej zaczątków wina.
  4. Gotujemy 1 litr wody z 0,5 kg cukru, którą następnie studzimy.
  5. Młode wino wlewamy przez lejek i nałożoną na niego gazę do gąsiora.
  6. Dodajemy ostudzony syrop, załóż korek z rurką fermentacyjną.

 

Ważna wskazówka! Jak rozpoznać, że zaczyna się druga fermentacja?

Obserwujemy rurkę fermentacyjną: gdy powietrze wydaje dźwięki stosunkowo często,  to czas pierwszej fermentacji. Gdy dźwięki stają się coraz rzadsze – czas na drugą fermentację i przeniesienie naszego gąsiora w niższą temperaturę.

 

  • Fermentacja druga – czas: 2-3 miesiące, temperatura około 10-15 st. C.
  1. Przenosimy gąsior w zimniejsze miejsce – u mnie jest to piwnica, ale jeżeli macie chłodny pokój – może świetnie posłużyć jako miejsce dla naszego wina.
  2. Pilnowanie, by w rurce fermentacyjnej cały czas była odrobina wody. I tylko tyle! Albo aż tyle, bo o winie w tak długim czasie łatwo zapomnieć. Nie zapomnijcie!

 

  • Klarowanie wina – uff… już blisko końca!
  1. Klarowania wina, czyli ściągnięcia go znad osadu, dokonujemy za pomocą plastikowej rureczki, którą kupujemy w sklepie ogrodniczym – ja używam takiej o średnicy około 7 mm.
  2. Nie dotykając dna pełnego mętów końcówką rurki włożonej do gąsiora, ściągamy wino znad osadu zaciągnąwszy ustami powietrze przez rurkę. Drugi koniec rurki zwisa swobodnie nad garnkiem. do którego zamierzamy wlać wino. Gąsior umiejscawiamy wyżej, garnek niżej. Oczywiście rurka i garnki muszą być czyste!
  3. Pozostałe w gąsiorze na dnie męty mieszamy i wylewamy z gąsiora, który następnie płuczemy wodą i ponownie napełniamy zlanym młodym winem.
  4. Zakładamy korek z rurką fermentacyjną. Wlewamy do niej odrobinę wody i zanosimy gąsior w chłodne miejsce, w którym pozwolimy winu znowu się odstać.
  5. Po 5-7 dniach zbierający się ponownie  na dnie osad oddzielamy od klarowanego wina rozpoczynając znów czynności od 1-5.
  6. Gdy wino stanie się całkowicie klarowne możemy przystąpić do butelkowania.

 

  • Butelkowanie wina – tak, to w zasadzie koniec!
  1. Wyklarowane wino delikatnie przelewamy do czystych butelek z ciemnego szkła. Butelki możemy oczywiście zakupić. Ja jednak oczyszczam z naklejek już znajdujące się w domu i daję im spełnić kolejne zadanie.
  2. Wino przelewamy ostrożnie, po ściankach, by go nie napowietrzyć. Jeśli do końca się nie udało i wino się napowietrzyło, pozostawiamy je odkryte godzinę, by powietrze się ulotniło– zmniejszy to procentowość, ale lepsze wino o mniejszej zawartości procentu niż żadne wino.
  3. Butelki zatykamy korkiem – ja polecam te stożkowe, łatwo się je dopycha.
  4. Butelki układamy w piwnicy lub szafce – zalecane jest miejsce chłodne. Pamiętamy, że leżakując, wino ma zalać korek, co uniemożliwi dostęp do niego bakteriom.

 

dsc_0892-e1458725965742

A teraz o naszym winie możemy zapomnieć na co najmniej kilka miesięcy. Im dłużej napitek poleżakuje, tym lepszego nabierze smaku. No chyba, że lubicie wino pachnące drożdżami i mocno działające na głowę?

Jeżeli wszystko się uda – zyskacie efekt bliski temu z załączonego obrazka: wino krystalicznie czyste i bardzo smaczne (w to drugie musicie uwierzyć na słowo!).

Oczywiście to wino możecie z czystym sumieniem wychylać na zdrowie – chyba jak mało które inne. Ja każde ze swych win wykorzystuję nie tylko do popijania, ale przede wszystkim do kolejnego przerabiania, głównie macerowania w nich ziół, co daje im lepszą żywotność i smak.

A właśnie… inne moje wina? Ziołowa Wyspa obfituje w tyle darów natury, że zawsze jakieś mam pod ręką. Zachęceni do doświadczeń? A może do poznania innych sposobów na dary natury otaczające nas w każdą porę roku? Zapraszam do mnie: KLIK! – receptur i opowieści o bogactwach roślinnych ciągle przybywa.

 

 


Propaguje powrót do tego, co przez tysiące lat dobrze służyło ludziom, a zostało niesłusznie zapomniane. Szerzy wiedzę na temat ziół – tych, które każdy może z powodzeniem i bezpieczeństwem stosować. Na swoim blogu http://www.ziolowawyspa.pl piszę o ich praktycznym zastosowaniu w kuchni, kosmetyce, aptece. Dzieli się też z czytelnikami swoimi przemyśleniami, recenzjami książek, zachwytami, bo ziołowa wyspa to wyspa miłości, akceptacji i spokoju – by wszystkim się po prostu dobrze żyło.