07.02
2017

Pole kapusty między blokami? Czy miasto potrzebuje rolnictwa


„Wyobraźmy sobie, jak by wyglądały nasze miasta i tereny podmiejskie, bez rolnictwa: odłogi, krzaki, zarośla, roślinność inwazyjna, panoszące się dzikie zwierzęta. Spadające ceny gruntów w obszarach pozbawionych atrakcyjnego krajobrazu… Długie łańcuchy dostaw, czyli produkty rolne podróżujące do miast setki lub tysiące kilometrów… I kilkuletnie dzieci, które nigdy w życiu nie widziały krowy”.

Rolnictwo miejskie

Tę całkiem realistyczną wizję opisuje dr Wojciech J. Sroka z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, któremu Narodowe Centrum Nauki przyznało grant na realizację projektu badawczego z zakresu rozwoju miejskiego rolnictwa. Dzięki otrzymanym środkom, badacz chciałby zapobiec bezpowrotnemu zniszczeniu tradycyjnego podmiejskiego krajobrazu.

Czy miasto potrzebuje rolnictwa?

W rozmowie naukowiec podkreśla, że zachowanie rolnictwa miejskiego to warunek konieczny zrównoważonego rozwoju kraju. Ta zasada jest w Polsce uznana za konstytucyjną i oznacza taki rozwój społeczno-gospodarczy, który nakierowany jest na zachowanie równowagi przyrodniczej. Zrównoważony rozwój ma zagwarantować zaspokojenie potrzeb zarówno obecnych, jak i przyszłych pokoleń.

Nowa koncepcja rolnictwa dotyczy tych obszarów, które zaznaczone są wpływem miasta, czyli głównie obszarów podmiejskich, w tym przedmieść.

„Miasta tworzą miejsca pracy, dlatego ludzie z przedmieścia często rezygnują z pracy w rolnictwie, a grunty są nieużytkowane. Wtedy rolnictwo nie pełni szeregu funkcji:

  • społecznych – np. innowacyjne gospodarstwa i zagrody edukacyjne,
  • środowiskowych – poprawa warunków wodnych, jakości powietrza i krajobrazu,
  • ekonomicznych – czyli wytwarzania żywności” – wylicza dr Sroka.

Naukowiec krytykuje pogląd, jakoby miasto nie potrzebowało rolnictwa, ponieważ jest ono archaicznym i niekorzystnym finansowo sposobem wykorzystania gruntu. Jego zdaniem jest na odwrót. Rolnictwo miejskie może pełnić wiele funkcji trudnych do wycenienia i przecenienia. Dużym wyzwaniem dla władz samorządowych jest zidentyfikowanie tych funkcji i sformułowanie odpowiednich strategii. Temu między innymi mają służyć badania naukowe poświęcone zrównoważonemu rozwojowi.

Co można uprawiać w obrębie granic miasta?

„W miastach możliwa byłaby uprawa na cele przemysłowe, bo z uwagi na zanieczyszczenia trudno wyobrazić sobie plantację warzyw na terenach położonych blisko autostrad czy blisko zakładów przemysłowych. Można więc za plon miejskiego rolnictwa uznać rzepak, ale taki, który będzie wykorzystywany np. w produkcji bioetanolu” – mówi ekspert.

Rolnictwo miejskie - pole rzepaku

Ale zasięg przestrzenny miejskiego rolnictwa to nawet 30 km od granicy miasta, a w takiej odległości można już lokować uprawy warzyw, owoców, zbóż i ziół, które spełniają bardzo ważną funkcję. W ten sposób skracają się łańcuchy dostaw, a produkty żywnościowe nie są transportowane do konsumenta przez setki kilometrów.

Naukowiec dodaje, że wokół miast można tworzyć gospodarstwa wielofunkcyjne, głównie usługowe. Wśród takich usług jest również opieka nad ludźmi starszymi. W Europie Zachodniej popularne są domy opieki w gospodarstwie rolnym. Potrzebne jest do tego wsparcie publiczne. Blisko miast badacz widzi tego typu usługi, zaś dalej – klasyczne rolnictwo, którego efektem jest sprzedaż bezpośrednia, tzw. paczka od rolnika.

„Wspieramy polskie rolnictwo, promując je wśród konsumentów. Na obszarach metropolitarnych w Polsce około 60 proc. powierzchni stanowią użytki rolne. To jest naprawdę potężna powierzchnia.” – mówi dr Sroka.

Zrównoważony rozwój w praktyce

Gospodarstwa rolne w miastach i na przedmieściach mogą także oferować szereg usług – agroturystykę, gastronomię, nocleg. Także zabawy edukacyjne, np. tematyczne spotkania urodzinowe, gdzie dzieci w starej stodole przeżywają przygody, wykonują proste prace przy zwierzętach, dowiadują się, jak się żyje na wsi, lepią pierogi, wypiekają chleb itd. W koncepcji miejskiego rolnictwa mieszczą się też gospodarstwa połączone ze stajniami, gdzie można jeździć konno czy ze stawami, gdzie można wędkować.

„W ramach grantu NCN zamierzam prowadzić wywiady z mieszkańcami obszarów miejskich i podmiejskich. W ten sposób dowiem się, co Polacy myślą o rolnictwie miejskim. Przypuszczam, że duża część społeczeństwa nie ma świadomości korzyści płynących z tego typu działań. A przecież zrównoważony rozwój to nie jest koncepcja czysto teoretyczna. Trzeba zacząć od siebie samego i realizować ją małymi krokami, tak, żeby nie zabudować każdego centymetra kwadratowego gruntu, a zachować krajobraz dla przyszłych pokoleń” – uważa naukowiec.

Według dr Sroki, jeśli rolnictwo nie zostanie utrzymane w obszarach metropolitarnych, to niektóre zasoby zostaną bezpowrotnie zniszczone. Nie będzie można już wyjechać tuż za miasto, żeby cieszyć się rodzimym krajobrazem.

Tekst powstał na podstawie artykułu Karoliny Duszczyk w serwisie Nauka w Polsce PAP