01.02
2017

Fair trade – kogo na to stać?


Za biedni na sprawiedliwość

Kawa ze sprawiedliwych upraw: 100 zł/kg. Bluzka z bawełny organicznej z ciekawym designem: na bank powyżej 200 zł. Ryż: 20 zł za opakowanie. Suszone owoce: 22 zł za malutką paczkę. Dziękuję, to wszystko, idę do Biedronki.

Ceny, które powalają. Produkty, na które w Polsce mało kogo stać. Czy na pewno?

Zdarza się, że jeden z drugim przypadkiem, przy okazji robienia świątecznych zakupów, zajdzie na marketowy dział eko. Nie dość, że dostaje nagle palpitacji serca na widok płatków owsianych za 8 zł, to jeszcze nadmiar ekoznaczków i certyfikatów „fer ćrejd” przytłacza i męczy wzrok. U przeciętnego konsumenta nadmiar zielonego koloru na opakowaniu oznacza jedno: „produkt dla ekoświrów – odwrócić się na pięcie i odejść”.

Fair Trade

Oczywiście, że produkty ekologiczne są droższe od przemysłowo-przeciętnych. Jeśli dodamy do tego certyfikat Fair Trade, czyli „wyprodukowano zgodnie z zasadami sprawiedliwego handlu”, cena podskoczy nam jeszcze do góry. Plus na całą tą stertę spraw spada fakt, że mało osób je kupuje, a więc, jako produkt niszowy, zawsze będą droższe.

Chciałabym przybliżyć wam powody, dla których cena produktu fair trade jest wyższa niż przeciętnego, a także zastanowić się: czy faktycznie na „Sprawiedliwe” produkty nas nie stać?

  1. Ekologiczny, czyli jaki?

Produkcja ekologicznych ubrań i żywności nie godzi w środowisko naturalne. Zużycie wody ograniczone jest do minimum, odpad jest recyklingowany lub utylizowany we właściwy sposób. Żywność nawożona jest tylko naturalnie. Odzież – farbowana biodegradowalnymi barwnikami. Pozyskiwanie surowców (drewno, kawa, bawełna itd.) nie godzi w zwierzęta i miejsca, gdzie żyją. Wybierając produkty ekologiczne, żyjesz w harmonii z naturą, nie podporządowując jej sobie.

  1. Wyprodukowany sprawiedliwie

Fair trade, czyli sprawiedliwy handel, to zbiór zasad, które ponad zysk i masową produkcję stawiają dobro człowieka i środowiska. Przy uprawach nie używa się pestycydów, które prócz przyrody zatruwałyby osoby pracujące na roli; pracownicy otrzymują godziwą zapłatę, respektuje się ich prawa – nie tylko na etapie pozyskiwania surowców, ale też produkcji (szycie ubrań, wytwarzanie zabawek, wypalanie ziaren kawy itd.) Płacąc za taki produkt 4-5 zł więcej, dokładasz swoją małą cegiełkę do szerzenia sprawiedliwości społecznej, godności człowieka i pracownika. W Polsce i na świecie.

  1. Nie masowy

Produkty eko i fair trade w dalszym ciągu sprzedawane są w niszy – kupują je osoby świadome, interesujące się ekologią, nieobojętne na wpływ człowieka na środowisko. Tak długo, jak podaż będzie niska, nie będzie się opłacało ekologicznych marchewek i kremów do twarzy sprzedawać w cenie, w której kupimy produkt przemysłowy. Takie jest brutalne prawo rynku.

Fair Trade - Transport

No dobrze, ale mnie na to nie stać

Czy na pewno? Mam wrażenie, że w myślenie ludzi wkradł się ogromny błąd logiczny. Wydaje nam się, że jeśli nie stać nas na produkt wartościowy, wykonany z troską, to jest to dobre usprawiedliwienie dla kupowania produktów przemysłowych. Tymczasem moje wnioski są następujące: przyzwyczailiśmy się do luksusu i nie zauważamy już, że kawa, którą pijemy, pochodzi z zupełnie innego kontynentu; że droga z kakaowca do naszego kubka naznaczona jest setkami rąk, setkami istnień, które przyczyniły się do jej wyprodukowania. No bo jak mamy o tym myśleć, jeśli jej paczka kosztowała 10 zł? Przyzwyczailiśmy się, że to, co tanie, nie ma wartości. Ale jak ocenić wartość koszulki, wyprodukowanej przez tanią siłę roboczą w Chinach? Czy gdyby to nasza bliska osoba szyła bluzki po 12 godzin dziennie, poświęcając cały swój czas na jedyną pracę, którą mogła otrzymać, drżąc dniami i nocami o przyszłość, dalej uważalibyśmy, że jest to produkt o niskiej wartości?

Moim zdaniem, są dwie sprawiedliwe drogi. Pierwsza z nich to płacić właściwą cenę za produkt, który jest tego wart. Potrzeba wysiłku, potrzeba przekalkulowania ponownie budżetu domowego, poszukania oszczędności, które można następnie przeznaczyć na lepsze, sprawiedliwie wyprodukowane jedzenie, odzież. Druga droga to kupowanie lokalnie i sezonowo, a więc rezygnacja z zakupów produktów importowanych i wytworzonych rękami taniej siły roboczej na rzecz polskich warzyw, owoców, mięs i ubrań. Każda inna droga jest tylko usprawiedliwianiem się i trzymaniem klapek na oczach. Brutalne, ale prawdziwe.


Autorka bloga liseko.pl, mama Liska i filolożka. Pasjonatka słowa, natury i powrotu do korzeni. Bojowniczka o lepszy świat, marzycielka, która nie boi się wcielać marzeń w życie, bo to od nich zaczynają się zmiany na lepsze. Ma cięty język, nie boi się mówić głośno o tym, o czym inni mówią szeptem. Za to kochają ją czytelnicy. Zostań jednym z nich! Liseko.pl