08.02
2017

Kosz na śmieci, brudne pieluszki i psia kupa, czyli problemy śmierdzące foliówką i pochwała starych praktyk


Woreczek z folii wytwarza się kilka sekund, używa maksymalnie kilka godzin, a utylizuje… co najmniej 400 lat! Taka siateczka nie rozkłada się sama, za to bardzo szkodzi środowisku. Trzydzieści, a nawet dwadzieścia lat temu, gdy plastikowe siateczki nie były jeszcze popularne, ludzie również wynosili śmieci, mieli też w domach koty i psy. Z tymi ostatnimi chodzili na spacer. Być może po swoich pupilach sprzątało niewielu, ale byli tacy, którzy to robili…

Psia kupa
Ja je recyklinguje nie kupując worków na śmieci, tylko foliówki używam jako wkład do śmietnika… – czytam w dyskusji pod wydarzeniem #LutyBezFoliówek.

Zawsze biorę foliówki, potrzebuję ich jako worka na plastikowe śmieci. – słyszę od koleżanki.

Siateczki przydają się do owinięcia pełnej pieluszki! – widzę w komentarzach pod postem na jakimś blogu.

No dobrze Dorotko, ale w czym ja mam wyrzucać ten zbrylony żwirek z kuwety Truskawki? – pyta moja mama.
Sprawa dość niekomfortowa – mianowicie zwierzęce bobki. Mam koty, rodzice mają psa. W co te prezenty zapakować, gdzie wyrzucać? Sprzątanie po psie w mieście to udręka, bo większość tego nie robi, a podobno wyrzucenie do normalnego śmietnika to wykroczenie epidemiologiczne. Co robić? Jak żyć? Maszerować przez całe miasto z psią kupą, by wyrzucić do jakiegoś przeznaczonego na to pojemnika? Poradźcie, bo jestem w kropce, żeby nie powiedzieć bardziej dosadnie… – pisze pani Ewa w grupie Zero Waste Polska.
No właśnie… Co robić? Jak żyć?
Śmierdzące problemy - psia kupa

Poniżej kilka propozycji, jak poradzić sobie w brudnej sytuacji bez foliowej siateczki:

Kosz na śmieci

Czym go wykładać, jeśli nie folią? Sama nie wyścielam niczym, a jedynie regularnie płuczę  i suszę. Wiaderko na „niesorty” zapełnia się u nas bardzo powoli. Ponieważ papier, plastik, szkło i metal segregujemy, odpady organiczne kompostujemy, tekstylia oddajemy do specjalnych kontenerów, a opony rowerowe i elektronikę podczas zapowiedzianych zbiórek – odpadów nie segregowalnych jest mało i ani się nie psują, ani nie śmierdzą.

Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdy ma kompost. Tym, którzy go nie prowadzą i są absolutnie pewni, że w ich domach nie jest to możliwe, ani nawet nie oddają swoich biodegradowalnych odpadów chętnym ogrodnikom, polecam powrót do sprawdzonego sposobu naszych babć i dziadków – gazet! Papier pochłania wilgoć i brzydkie zapachy. Ponadto śmieci się nie kiszą i mają szansę rozłożyć, gdy wylądują na wysypisku.

Brudne pieluszki

Cóż mogę napisać… Mokry pampers owinięty w foliowy woreczek, to niezbyt ekologiczne rozwiązanie. Takich pakunków przypada na przeciętne polskie dziecko około 6 tysięcy. Każdy z nich waży mniej więcej kilogram i nie dość, że rozkłada się powoli, to nie ma szansy wyschnąć. Może warto rozważyć znane od pokoleń pieluszkowanie wielorazowe? Na rynku dostępna jest obecnie moc ślicznych, nieprzeciekających otulaczy i chłonnych, wielorazowych wkładów…

Żwirek z kuwety

A gdyby tak zaopatrzyć się w wiaderko ze szczelną pokrywką? Trzymać je pod zlewem, w łazience, w przedpokoju lub na balkonie, wsypywać tam zużyty żwirek, przykrywać by nie wychodziły zapach i wynosić do kontenera, kiedy się zapełni?

Jeżeli żwirku nie ma tak dużo, a zapach nie poraża, mogą sprawdzić się papierowe torebki po mące lub płatkach owsianych… Nie używasz mąki? Sklej lub złóż torebki ze starych gazet. Nie masz gazet? Zapytaj sąsiadów – pewnie nawet ucieszą się, że nie muszą ich wynosić samodzielnie! Zdaję sobie sprawę, że papier nie jest rozwiązaniem idealnym i pewnie lepiej byłoby go przetworzyć na nowy papier, ale przynajmniej rozkłada się tylko kilka miesięcy…

Psia kupa

Tu również może sprawdzić się wiaderko lub pudełko i łopatka. Jeśli mamy dom z ogrodem, taki prezent od naszego pupila można zakopać lub przekompostować. Gdy mieszkamy w bloku, warto spuszczać psie odchody w toalecie lub wyrzucać do specjalnych koszy ustawionych na mieście, a pojemnik regularnie płukać i co jakiś czas wyparzać. Papierowe opakowania po żywności to także ekologiczniejsza alternatywa dla foliowych siateczek, a sztywny karton może okazać się praktyczną i wdzięczną łopatką.

A może macie inne sprawdzone alternatywy dla foliówek w wyżej wymienionych sytuacjach? Podzielcie się nimi. Niech plastikowe torebki nie będą już wydawały się niezbędnymi.

Filolog orientalny i lektorka języka polskiego dla obcokrajowców. Zapalona rowerzystka i miłośniczka ruchu na świeżym powietrzu, od niedawna mieszkanka Beskidu Niskiego. Autorka bloga EkoEksperymenty, na którym opisuje między innymi proces dziczenia na wsi, prezentuje proste przepisy na sycące wegańskie pyszności i próby życia w jak największej harmonii z przyrodą.