02.07
2017

To dopiero początek gwałtownych zjawisk pogodowych


Możemy spodziewać się częstszych i gwałtowniejszych burz oraz opadów na całym świecie. Amerykańscy naukowcy przewidują, że ten trend może nasilić się w XXI w. Dowiedli, że obserwowane burze oraz intensywne opady są odzwierciedleniem normalnej zmienności klimatu i ludzie na całym świecie muszą przygotować się w tym stuleciu na coraz częstsze, intensywniejsze i gwałtowniej przebiegające zjawiska pogodowe.

burze

Ciepło i burzowo

Naukowcy zajmujący się klimatem i polityczni decydenci uważnie monitorują występowanie gwałtownych burz i intensywnych, długich opadów deszczu – ze względu na ich potencjalnie niszczycielski wpływ na lokalne środowisko i gospodarkę. Te groźne zjawiska pogodowe mogą powodować katastrofalne powodzie, awarie oczyszczalni ścieków, zwiększać ryzyko chorób wodopochodnych i niszczyć cenne uprawy. Niestety wiadomości nie są pomyślne. Wraz z wzrostem temperatur na Ziemi, należy oczekiwać, że zjawiska te przybiorą na sile.

Międzynarodowy zespół badaczy klimatu zmierzył się z teorią sugerującą, że częstotliwość występowania gwałtownych burz i opadów zmniejszy się w przyszłości po tym, jak rosnące na Ziemi temperatury przekroczą pewien pułap. Wyniki badania opublikowano na łamach „Nature Climate Change”.

Wykorzystywane dziś modele klimatyczne wskazują, że większość regionów świata będzie w tym stuleciu coraz częściej doświadczać gwałtownych burz i opadów. To efekt rosnących wraz z ocieplaniem się klimatu temperatur. Ale czy ten trend utrzyma się także w kolejnym stuleciu, i w jakiej postaci – tego naukowcy nie są pewni.

Badania rozwiewają wątpliwości

Z obserwacji meteorologicznych ze stacji pogodowych na całym świecie wynika, że zależność intensywności burz i opadów od temperatury ma charakter krzywej – najpierw wznosi się wraz z rosnącymi temperaturami na powierzchni Ziemi; gdy temperatura przekracza pewną wartość, krzywa osiąga szczyt, a potem opada, choć temperatury nadal rosną. Biorąc te wykresy pod uwagę naukowcy założyli, że częstotliwość i intensywność niszczycielskich burz i opadów mogą się w przyszłości zmniejszyć, kiedy temperatury na powierzchni przekroczą pewien pułap.

Jednak – jak mówi kierująca badaniem profesor ekologii Uniwersytetu Connecticut Guiling Wang. – wartości szczytowe na wykresach odzwierciedlają po prostu naturalną zmienność klimatu. Według niej błąd wielu wielu badaczy polegał na wykorzystaniu w swych obliczeniach średnich wartości temperatur lokalnych, a nie konkretnych pomiarów temperatury podczas występowania intensywnych opadów czy burz, które bywają znacznie niższe, niż średnia.

„Nasze badanie sugeruje, że pytanie zadawano niewłaściwie. Jeśli chcesz porównać intensywność opadów z temperaturą, musisz odnieść się do wartości temperatury w trakcie tych opadów, a nie do długookresowej średniej temperatury w tym miejscu. Mamy nadzieję, że nasze wyniki wyjaśniają wątpliwości narosłe wokół tego zagadnienia” oraz „(…) że przyczynią się do dokładniejszego analizowania i opisywania zmian klimatycznych”.

Na konsekwencje nie trzeba długo czekać

Chociaż badania są amerykańskie, dotkliwie przekonujemy się o ich wiarygodności również w warunkach polskich. Tej wiosny już kilkakrotnie narażeni byliśmy na fale intensywnych opadów oraz gwałtowne burze, wichury i gradobicia. Lato powitało nas z nie mniejszą intensywnością.

Podtopione ulice, przewrócone drzewa, uszkodzone trakcje energetyczne nikogo już dziś nie zaskakują. W ciągu kilku minut robi się ciemno, zrywa się gwałtowny wiatr zwiastujący nadchodzącą falę deszczu, czasami również gradu. Nawałnica trwa zazwyczaj zaledwie klika minut w czasie których woda wdziera się do gospodarstw domowych, samochodów, zalewa przejścia podziemne i tunele. Pojedyncze oberwanie chmury powoduje, iż strażacy mają co robić przez następnych kilka dni.

Źródło: PAP Nauka w Polsce, Gazeta.pl NOW