05.03
2014

Nasiona – poradnik początkującego ogrodnika


Zanim rozpoczniemy sezon ogrodniczy, ustalmy jakie rośliny chcemy mieć, a właściwie jakie możemy, biorąc pod uwagę dostępne miejsce i warunki. Kiedy mamy już listę gatunków roślin (może nawet odmian), to zabieramy się do szukania nasion. Popytajmy, poszukajmy, zgłębmy temat wcześniej. Nie przed ścianą kolorowych torebek z nasionami, nie przed sprzedawcą. Nie bierzmy, bo jest, bo dają za darmo. Przygotujmy plan i kupmy to, co potrzebujemy, a nie to, co jest. Dowiedzmy się, czy interesujące nas rośliny poradzą sobie w miejscu i w warunkach, w jakich przyjdzie im żyć.

Oczywistym kierunkiem jest sklep ogrodniczy lub nawet bardziej wszech panujące supermarkety. Rozstawione ścianki z wielością torebek z kolorowymi kwiatkami, pięknymi warzywami i kiełkami przykuwają uwagę o tej porze roku.

Czy warto kupować nasiona w marketach?
Asortyment jest podobny do tego, co można znaleźć w sklepach ogrodniczych. Oczywiście sklep sklepowi nierówny. Producentom nasion zależy, żeby znaleźć się na półkach jak największej ilości sklepów. Jeśli szukamy nasion roślin mało popularnych lub potrzebujemy nasion typowo rolniczych, to trzeba skorzystać ze sklepów specjalistycznych, także internetowych. W przypadku potrzeb typowo domowo-balkonowych nie powinno być problemu z zaopatrzeniem w zwykłym sklepie ogrodniczym czy w dziale ogrodniczym supermarketu.

Najpierw czytaj, potem kupuj
Tak jak być powinno przy zakupie jakiegokolwiek produktu, zawsze czytamy informacje na opakowaniu i sprawdzamy jego stan, tzn. czy torebka nie jest uszkodzona, przebarwiona, zawilgocona. Jeśli jest wszystko w porządku, to czytamy! Na odwrocie jest pieczątka z nr partii, datą przydatności i wagą nasion. Zgadzać się musi termin przydatności i zwracamy uwagę na wagę nasion. Nie kierujemy się wielkością torebki ani ceną. Rzecz jasna wszystko zależy od naszych potrzeb. Jeśli nie wiemy, jakiej wielkości są nasiona danego gatunku i ile może ich być w torebce, potrząśnijmy torebką, pomacajmy, co pozwoli mniej więcej na ucho i dotyk ocenić ilość. Poza pięknym zdjęciem roślin, ich nazwą gatunkową i odmianową, możemy spotkać napis – nasiona uszlachetnione, inkrustowane, otoczkowane, zaprawiane. Oznacza to że nasiona te wzbogacono nawozem, środkami ochrony roślin, żeby przyspieszyć kiełkowanie, zabezpieczyć przed ewentualnymi chorobami i szkodnikami czy ułatwić wysiew małych nasion.

Czego dokładnie użyto, zamieszczone jest zazwyczaj małymi literami na opakowaniu. Nazwy, które zwykłemu wysiewaczowi nic nie mówią. Są to najczęściej związki chemiczne powszechnie stosowane przy tego rodzaju zabiegach.

Tak jak każda chemia, nie są to związki obojętne dla nas samych i środowiska. Zresztą informacje o szkodliwości i ewentualnych skutkach powinny być zamieszczone. Jeśli zdecydujemy się na zakup takich nasion, pamiętajmy o rękawiczkach! I nigdy nie bawmy się z dziećmi w wysiewanie takich nasion!!!


Jak zdobyć nasiona organiczne

Ci, co wystrzegają się chemii i chcą zbierać zdrowe i wysokie plony, muszą poszukać nasion zaprawianych środkami ekologicznymi (wyciągami roślinnymi, z ziół). Albo kupić takie zaprawy w sklepie ogrodniczym i zrobić to samemu. Nie ma większego problemu ze znalezieniem nasion ekologicznych, organicznych. Poza informacją, że są to właśnie takie nasiona, na opakowaniu musi być umieszczony znaczek rolnictwa ekologicznego (listek złożony z gwiazdek na zielonym tle) oraz nazwa jednostki certyfikującej rolnictwo ekologiczne. Same przedrostki BIO lub EKO, bez powyższych informacji, nie świadczą o faktycznej ekologiczności. Nasiona ekologiczne zostały pozyskane w oparciu o naturalne metody uprawy bez użycia środków ochrony roślin i nawozów sztucznych.

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę na opakowaniu?
Symbol F1 – oznacza, że roślina jest krzyżówką dwóch odmian, co gwarantuje uzyskanie dorodnych roślin. Jeśli z roślin tych sami zbierzemy nasiona, będą one mniej wartościowe. Na ogół cena wyższa, nasion mało.
MIX – oznacza mieszankę nasion tego samego gatunku różniących się na przykład kolorem kwiatów, może to też być mieszanka nasion kilku gatunków, przede wszystkim dotyczy nasion kwiatów.
Nasiona na taśmie, nasiona na krążku – ułatwiające wysiew i późniejsze zabiegi takie jak przerywanie. Taśma sprawdza się na grządkach, ewentualnie w dużych donicach, a krążki do doniczek. Cenne są także opisy i ilustracje, które znajdują się tylnej stronie torebki, to dla tych mniej zorientowanych – informacje o terminie wysiewu,kwitnienia, zbioru, rozmiarze rośliny etc.

Skąd jeszcze brać nasiona?
Oczywiste, bo od zawsze istniejące sposoby, to wymiana nasion. Ze znajomymi, bliskimi lub dalszymi, najważniejsze, żeby źródło było zaufane. Podobnie jak z kupowaniem na targach, bazarach – jeśli znamy źródło, to mamy pewność, że zbierzemy plony, jeśli nie, to jest ryzyko. Ale nie ma ryzyka, nie ma zabawy – w ogrodnictwo.
Nasiona można też znaleźć na forach, portalach społecznościowych, blogach tematycznych, gdzie wiele jest tego rodzaju inicjatyw. Jak się wkupić na taką imprezę? Najlepiej ze swoim wkładem nasion, najlepiej takich, jakich inni nie mają. Pierwszeństwo w wyborze mają zawsze darczyńcy. I tu dochodzimy do najlepszej opcji, że najlepiej mieć nasiona swoje, pozyskane z własnych upraw. Dla siebie, na wymianę i prezenty!
Można także wybrać się (internetowo) do Polskiego Banku Nasion Starych Odmian. Jest to inicjatywa non-profit działająca pod skrzydłami fundacji, która zasoby udostępnia każdemu zainteresowanemu całkowicie za darmo. Wystarczy deklaracja, że po zakończonym sezonie odeśle się część zebranych nasion. Można też pomóc w pracach jako wolontariusz i w zamian otrzymać nasiona Albo po prostu je kupić. W banku zgromadzono wiele unikatowych odmian warzyw i owoców, pochodzących z upraw ekologicznych. Można także przekazać do banku własne nasiona starych polskich odmian. Jedyny problem to ograniczone zasoby, a chętnych dużo.

Warto spojrzeć:
Bank Nasion.pl
Siejemy przyszłość – giełda nasion
Wyjść z Matrixa – zbudować Arkę. Warsztaty połączone z wymianą nasion w Ekocentrum ICPPC (Małopolska)

Zdjęcia: autor

Nasiona – poradnik początkującego ogrodnika, 4.0 out of 5 based on 4 ratings

Paweł Papis – praktycznie ogrodnik, teoretycznie zbieracz eko-logicznego (bez)sensu w natura!lnasprawa.blox.pl