26.06
2017

Naukowcy pracują nad genetycznie modyfikowanymi roślinami, które nie będą potrzebować zapylania


Pszczoły giną masowo już na całym świecie. Ratunkiem dla nich byłoby odejście od rolnictwa przemysłowego, zatruwającego naszą żywność, glebę, wodę i przyrodę toksycznymi pestycydami i powrót do rolnictwa, które teraz nazywa się „ekologicznym”, a kiedyś ekologicznym po prostu było. Jednak część ludzi, zamiast tego rozwiązania, woli iść na skróty: po szczepionkach dla pszczół przyszedł czas na genetycznie modyfikowane rośliny, które nie będą tych owadów potrzebowały.

Podczas gdy o wadach inżynierii genetycznej mówi się coraz głośniej, to o modyfikacji genomu, jednej z najnowszych technik biotechnologicznych, nadal niewiele słychać. A szkoda, ponieważ naukowcy widzą w niej szansę na produkcję roślin jadalnych, które nie będą wymagać zapylania.

GMO

W tygodniku naukowym New Scientist ukazał się artykuł o japońskich uczonych, którzy chcą uzyskać odmiany roślin bezpestkowych nie potrzebujące pracy zapylaczy. Już dziś można takie spotkać na polach i w sadach. Są to m.in. pomidory, banany, ananasy i ogórki. Ich bezpestkowość jednak jest najczęściej dziełem przypadku: odmiany bananów powstały w wyniku nieplanowanej krzyżówki podgatunków, zaś innych owoców – dzięki losowej mutacji. Natomiast w przypadku bezpestkowych pomidorów, ich stworzenie zajęło hodowcom całe lata.
Pomidory bez pestek próbowano także otrzymać wykorzystując „tradycyjne” metody inżynierii genetycznej. Jednak wyniki tych prac były niezadowalające, a same badania  czasochłonne.

Czym jest CRISPR?

Naukowcy z Japonii zaproponowali nowy sposób. Jak czytamy w New Scientist, badacze z Uniwersytetu w Tokushima chcą otrzymać pomidory bezpestkowe poprzez mutację genomu (tzw. CRISPR). Metoda ta polega na zwiększeniu poziomu hormonu auksyny w roślinie, co umożliwia wzrost owocu nawet bez uformowanych nasion. „Jeszcze nie sprawdzaliśmy jak one smakują” – mówi jeden z badaczy, Keishi Osakabe, – „ale teoretycznie smak nie powinien odbiegać od tradycyjnych warzyw. Choć niektórzy ludzie lubią smak dodany przez nasiona w pomidorach, to ich bezpestkowa odmiana będzie łatwiejsza w produkcji sosów i przecierów.”

Zwolennicy zastosowania metody CRISPR w uprawach argumentują, że jest ona dokładniejsza niż inżynieria genetyczna, a skutki jej działania widać dużo szybciej niż w konwencjonalnej hodowli. Jej precyzja nie pozwala na mutacje pozostałych części genu, a poza brakiem pestek jedyną różnicą między odmianą konwencjonalną rośliny będą liście – o prostszej budowie z powodu działania (także i na nie) auksyny.

Inżynieria genetyczna vs troska o pszczoły

Niektóre owoce mimo nazwy „bezpestkowe” mają bardzo maleńkie nasiona i nadal potrzebują zapylaczy. Jednak rośliny partenokarpiczne lub te, tak jak ma to miejsce w tym przypadku, celowo pozbawione nasion w ogóle nie będą ich potrzebować. A to oznacza, że rolnik będzie mógł uniezależnić swoją działalność od malejącej populacji pszczół. „W ten sposób zwiększymy bezpieczeństwo żywnościowe naszego świata” – twierdzi Saul Cunningham z Australijskiego  Uniwersytetu Państwowego.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że nadal nie ma niezależnych badań dotyczących bezpieczeństwa i skutków długofalowych zastosowania tej technologii w rolnictwie. Poza tym, rośliny beznasienne muszą być uprawiane przez sadzonki a to oznacza więcej pracy dla rolników. Ponadto, nietrudno się spodziewać, że odmiany te będą opatentowane, a to oznacza zależność od koncernów nasiennych. Kluczowym zaś argumentem przeciwników CRISPR jest to, że znów leczone będą skutki szkodliwej działalności człowieka, a nie ich przyczyna.

W przypadku mutacji genomu mogą jej dotyczyć inne regulacje niż te dla GMO. Niektórzy przekonują, że już teraz spotykamy się z nią w pokarmach przez nas spożywanych, a zatem nie potrzebuje ona tak restrykcyjnej legislacji. Z drugiej strony Niemcy już zapowiedziały, że właśnie z powodu CRISPR doprecyzują swoje prawo, by nie dopuścić do stosowania tej techniki.

 

Opracowane przez Xebola na podstawie: https://www.newscientist.com/ z dn. 11.04.2017