29.05
2014

Tydzień na działce: Nawozy domowej roboty


Jeśli chcemy mieć piękne rośliny, obfite plony – nie wystarczy tylko słońce i woda. Musimy wzbogacać ziemię, w której rosną rośliny. Oczywiście bez chemii.

Kompost i kupowanie
kompostSzczęśliwi ci, co mają ogród, czy działkę i mogą mieć kompostownik. To, co zabierzemy z ogrodu – skoszona trawa, liście etc. plus resztki organiczne z kuchni – z powrotem wraca do obiegu. Czy może być coś doskonalszego? Kompost to doskonały nawóz. Jest tylko jeden warunek trzeba mieć miejsce i trochę wiedzy jak to robić, bo kompostowanie to sztuka. Co zrobić kiedy jesteśmy ograniczeni kilkoma metrami kwadratowymi na balkonie? Warto o kompost się postarać. Popytać, poszukać kogoś z kompostownikiem i podzieli się jego cenną zawartością. Wymieniamy się, błagamy, stosujemy wszelkie uprzejmości, choćby dla garści kompostu. A potem z namaszczeniem dodajemy do donic, skrzynek z naszymi kwiatami, warzywami, drzewkami i patrzymy jak rosną w oczach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJeszcze lepiej, gdybyśmy mieli dostęp do obornika. Dla chcącego nic trudnego nawet w mieście. Sprawa może wydawać się łatwiejsza niż można by sądzić, bo producenci widocznie dobrze wiedzą, czego potrzeba miejskim ogrodnikom. Otóż w sklepach ogrodniczych można kupić obornik (bydlęcy, owczy, kurzy) specjalnie wysuszony, granulowany. Kupujemy worek, rozsiewamy równomiernie wokół roślin, mieszamy z wierzchnią warstwą gleby i podlewamy wodą.

Jeśli chcemy zainwestować więcej pieniędzy, to warto rozważyć zakup biohumusu (wermikompostu). To nawóz powstający w wyniku przetrawienia substancji organicznej – jak obornik, torf, kompost, odpady spożywcze, osady ściekowe – przez dżdżownice kalifornijskie. Trzeba jedynie zwrócić uwagę na to, aby biohumus był tylko biohumusem, bez dodatków nawozów mineralnych, co niestety zdarza się często. Biohumus jest nawozem bezpiecznym w użyciu, i bardzo wygodnym w stosowaniu, praktycznie nie można go przedawkować. Ale jak to z kupowaniem, nigdy tak do końca dobrze nie znamy źródła (no chyba że znamy :-) ).

Gnojówki roślinne
Na temat gnojówki z nieocenionej pokrzywy pojawiły się już informacje przy okazji naturalnej walki z mszycami. Równie cenną w tym temacie rośliną jest żywokost lekarski. Zawiera oprócz azotu, potasu i fosforu witaminę B12, która przyczynia się do szybszego wzrostu korzenia. Postępowanie podobnie jak w przypadku pokrzywy: 1 kg ziela zalewamy 10 l wody i po dwóch tygodniach mamy gotowy preparat do podlewania w rozcieńczeniu 1:10. Można także do przyrządzanej gnojówki z pokrzyw dodać po prostu garść żywokostu.

Z kuchni
Jeśli mamy kompostownik, to bez żadnych wyrzutów pozbywamy się resztek organicznych z naszej kuchni. Część odpadków możemy wykorzystać bezpośrednio wzbogacając rośliny. I tak:

  • skorupki jaj – bogate w wapń, rozdrobnione mieszamy z ziemią albo zalewamy wodą i po odstaniu kilku dni, podlewamy rośliny. Uwaga! Nie wszystkie rośliny lubią dużo wapnia (kwasolubne odpadają), stosujemy nie za często (jemy jajka nie częściej niż co 2 tygodnie).
  • Woda po gotowaniu ziemniaków i warzyw korzennych – buraki, seler, marchew etc. Zawiera wygotowane z warzyw wartościowe składniki pokarmowe. Oczywiście ostudzona i bez soli! 1 raz na tydzień wystarczy.
  • Skórka od banana – zawiera dużo potasu. Jest kilka sposobów postępowania – wysuszenie i zmielenie skórek i dodajemy do ziemi, możemy zalać wodą suszone lub świeże skórki i po kilku dniach zasilić nią rośliny, albo skórkę wrzucić na dno doniczki przy przesadzaniu roślin.
  • Fusy z kawy i herbaty – zakwaszają glebę (dla roślin, które nie lubią kwaśniej gleby, nie dodajemy), rozkładają się stopniowo, mieszamy z ziemią, poprawiają strukturę gleby i zdolności magazynowania wody.

Popiół i mocz
Popiół drzewny to doskonały nawóz mineralny, bogaty w szereg makro i mikroelementów.
Działa na roślinność powoli. Przydatny do wapnowania gleby, ponieważ podnosi jej pH i zapobiega nadmiernemu zakwaszeniu. Można go rozsypywać bezpośrednio na grządki i zagony, jak również dodawać do kompostu. Podsypywany wprost pod rośliny powinien być stosowany w umiarkowanych ilościach. Można także mniej więcej 30-50 g popiołu zalać litrem wody i odstawić na tydzień i zawiesiną podlać rośliny. Nie podsypujemy pod rośliny kwasolubne, nie mieszamy z innymi nawozami, najlepiej wysypać wiosną.
Mocz ludzki jest bogatym w azot nawozem wieloskładnikowym. Tak, tak, nie żadne ścieki tylko ‚cenne siki’. Najlepiej stosować w rozcieńczeniu z wodą 1:5, 1:10. Jeśli mamy ogród i większe rośliny, to można bezpośrednio. Nie przechowujemy na zapas, stosujemy od razu, bo zaczyna cuchnąć – ulatnia się amoniak – traci azot. Nie ma żadnych obaw, że zbiory z roślin będą miały zapach i smak moczu. Ponoć doskonale sprawdza się popiół drzewny wymieszany z moczem. Przykład ten z jednej strony bardzo naturalny, z drugiej brzmi obrzydliwie – no cóż, bardziej obrzydliwe jest wysypywanie, wylewanie sztucznych mineralnych nawozów, obrzydliwe także z powodu zapachu.

Powyższe przykłady nie wyczerpują oczywiście tematu naturalnych nawozów. Każdy zainteresowany tematem zapewne zna i dorzuciłby do listy kilka dobrych przykładów. Dorzucajcie, jeśli macie doświadczenia w nawożeniu naturalnymi sposobami. Dorzucajcie roślinom.

Tydzień na działce: Nawozy domowej roboty, 5.0 out of 5 based on 1 rating

Paweł Papis – praktycznie ogrodnik, teoretycznie zbieracz eko-logicznego (bez)sensu w natura!lnasprawa.blox.pl