20.01
2017

Cztery pojemniki dla każdego i drogie wysypiska


Od lipca wchodzą w życie nowe zasady selektywnej zbiórki śmieci. W całej Polsce odpadki zostaną podzielone na cztery frakcje. Nie należy się jednak spodziewać, że od razu trafią do nas nowe pojemniki. Zmiany będą wprowadzane stopniowo, maksymalnie przez pięć lat, z uwzględnieniem obowiązujących umów oraz lokalnych uwarunkowań.

Po co kolejne zmiany?

Reforma z 2013 roku przekazywała śmieci w ręce gmin które odtąd lokalnie realizują ich selektywną zbiórkę od mieszkańców. Od ich decyzji zależy do ilu pojemników i w jakich kolorach trafiają odpadki. Co gmina to inny model segregacji. Doprowadziło to do sporego zamieszania – wiele osób nadal nie orientuje się co powinno trafić do którego kosza i w rezultacie zupełnie rezygnuje z segregacji lub segreguje pobieżnie powodując wysoki poziom zanieczyszczenia uzyskiwanego surowca. Przy dużej różnorodności nie ma miejsca na prowadzenie szeroko zakrojonych kampanii edukacyjnych.

Nowy system segregacji zostanie ujednolicony na terenie całego kraju. We wszystkich gminach zestaw pojemników na odpady będzie miał taką samą kolorystykę i narzucone odgórnie kategorie:

Recykling - nowe zasady

Kto straci, kto zyska?

Zmienione zasady segregowania śmieci wydają się sensowne i należy przyjąć je za dobrą monetę, jednak decyzja o wprowadzeniu ich w życie nie jest podyktowana jedynie troską o środowisko naturalne. Aby nie stracić unijnych funduszy wysokości 1,3 mld zł przeznaczonych na gospodarkę odpadową Polska musi podnieść poziom odzyskiwania surowców. Na chwilę obecną tylko 26 proc. śmieci jest poddawanych recyclingowi. Wskaźnik ten rośnie bardzo powoli, tymczasem do 2020 roku musi osiągnąć wartość 50 proc.

Cel jakim jest bardziej racjonalna gospodarka odzyskiwanymi surowcami ma być również pretekstem do podniesienia opłat za składowanie odpadów. Przez najbliższe trzy lata cena ma wzrosnąć trzykrotnie – z 20 euro za 1 tonę do 65 euro. Wiceminister Środowiska Sławomir Mazurek zapewnia, że podwyżka dotknie głównie przedsiębiorców, którzy niewłaściwie gospodarują odpadami i nie będzie miała bezpośredniego wpływu na mieszkańców. Czy aby na pewno?

 


Redaktor naczelna Ulicy Ekologicznej. Miłośniczka slow life, kuchni roślinnej, biegania oraz edukacji leśnej. Mama trójki bosych dzieci.