Elektrownia słoneczna ma to do siebie, że wraz z zapadnięciem zmroku zamienia się w kupę nieprzydatnego żelastwa. Jednak dzięki eksperymentom z betonem i solą okazuje się, że energię jeszcze przez długi czas można wytwarzać także nocą.
Większości z nas energia słoneczna kojarzy się jednoznacznie z ogniwami fotowoltaicznymi, zdobiącymi czasem dachy co bardziej oszczędnych instytucji. Nie jest to jednak jedyna forma pozyskiwania energii słonecznej, która przekształcana jest w elektryczność. Można również wybudować trochę staromodny system luster podgrzewających olej, który z kolei podgrzewa wodę, zamieniając ją w parę wodną napędzającą turbiny generujące prąd.
Niby nic wielkiego, elektrownie takie już istnieją, ale biorąc pod uwagę liczbę kroków, które przejść musi energia słoneczna zanim zamieni się w prąd, nie jest to rozwiązanie najbardziej efektywne. A ponadto, tak jak i inne rozwiązania bazujące na energii słonecznej, tego typu elektrownie cierpią z powodu jednego zasadniczego problemu. Nocą zamieniają się bowiem w stojące odłogiem sterty żelastwa i szkła. Uruchomiona 31 marca w Hiszpanii eksperymentalna elektrownia nowego typu ma za zadanie uporać się z tymi problemami.
Niemieccy inżynierowie z Deutsches Zentrum für Luft- und Raumfahrt w porozumieniu z hiszpańską firmą Endesa opracowali sposób na to, by elektrownia słoneczna mogła działać również w nocy. Kluczem do powodzenia projektu jest zmagazynowanie nadmiaru energii w taki sposób, by była dostępna, kiedy słońca nie widać już na nieboskłonie.
I choć zmagazynowanie energii słonecznej na później nie wydaje się na pierwszy rzut oka problemem, nikt wcześniej nie dokonał tego na skalę przemysłową. Rozwiązaniem okazały się być zwykły beton i sól. System działa w prosty sposób. Konstruktorzy zrezygnowali z syntetycznego oleju, który podgrzewałby wodę. Zamiast tego woda znajduje się bezpośrednio w nagrzewanych przez skupione promienie słoneczne odbiornikach, utrzymywana pod ciśnieniem 120 barów. Większe ciśnienie wody pozwala na osiągnięcie dużo wyższej temperatury pary, która osiąga nawet 500 stopni Celsjusza. Gorąca para, rozgrzana przez gorące hiszpańskie słońce, uderza z większą siłą w łopatki turbin produkujących elektryczność. To pierwszy wzrost efektywności systemu.
Zapada zmrok i do gry wchodzą wspomniane już wcześniej beton oraz sól. Betonowy system magazynowania ciepła przez cały dzień nagrzewał się. Teraz, kiedy słońce już nie świeci, beton zaczyna oddawać nagromadzone przez dzień ciepło, nadal ogrzewając wodę, z której para napędza łopatki turbin. Beton jednak po czasie ochładza się, ustępując miejsca soli, która przez cały dzień również ogrzewała się w słońcu. Kiedy osiągnęła temperaturę 305 stopni Celsjusza zmieniła swój stan skupienia z formy stałej w ciekłą, absorbując dużą ilość energii. W ten sposób, na relatywnie małej przestrzeni, zmagazynowano dość dużą ilość energii. Teraz sól również ochładza się, zmieniając się z powrotem w ciało stałe, i oddając nagromadzone wcześniej ciepło. A łopatki turbin kręcą się nadal, pomimo tego że księżyc jest już wysoko na niebie.
Badacze zakładają, że ich eksperymentalna elektrownia słoneczna działać będzie do końca tego roku. W tym czasie planują dokładnie przetestować jeszcze technologię przechowywania energii słonecznej oraz konstrukcję ruchomego systemu luster, który podąża za Słońcem w jego dziennej wędrówce. W projekt zaangażowany jest dość duży kapitał, posiada ponadto wsparcie Niemieckiego Federalnego Ministerstwo Środowiska, może więc tego typu elektrownie staną się czymś powszechnym na bardziej nasłonecznionych terenach Europy. My też możemy na tym skorzystać – kto wie, ile jeszcze uda się „wycisnąć” z betonowo-solnego systemu magazynowania energii słonecznej…
Autor jest tłumaczem języka czeskiego i wydawcą serwisu www.kawaler24.pl.




