10.04
2015

Testowane przez redakcję: kuracja sokowa Cleanse Me


Na przetestowanie kuracji sokowej Cleanse Me zdecydowałam się z kilku ważnych powodów, ale tak naprawdę ze… zmęczenia (i pewnie trochę z lenistwa). I żeby było zabawniej, tym razem to nie firma zaproponowała nam produkty do testowania, ale to ja zwróciłam się z taką propozycją do właścicieli firmy, którzy bardzo miło odpisali na mój mail i szybko dograliśmy szczegóły dostawy.

Zmęczenie i droga na skróty

Ale zacznijmy od początku. Oto ja: kobieta z dużego miasta, 33 lata, wzrost 160 i niestety – z wagą, która uporczywie pokazuje 59 kilogramów. Pracuję bardzo dużo, głownie w pozycji siedzącej. Na sport mam ochotę, ale czasu brak, brak też siły, bo od lat walczę z chorobą Leśniowskiego-Crohna, która nawet w okresach szczęśliwych remisji powoduje dokuczliwą anemię (choćbym nie wiem ile żelaza w siebie ładowała, to substancja nie chce się wchłonąć w umęczonych chorobą jelitach).

Czemu piszę o chorobie Crohna? Otóż wiele osób chorujących na nieswoiste zapalenia jelit omija szerokim łukiem wszelkie nowinki dietetyczne i oczyszczające. Boją się zmian, bo nieprzewidywalna choroba może ich pokarać… nieprzewidywalnymi zaburzeniami ze strony układu trawiennego. Piszę o tym również, dlatego że odkąd równo rok temu w czasie drugiej już operacji wycięto mi kolejne centymetry jelita, postanowiłam, że spróbuję jeszcze wytrwać dłużej w remisji dzięki diecie. I tak od marca zeszłego roku nie jem nabiału, mięsa, produktów zawierających gluten. Piję sporo soków wyciskanych i jem dużo zielonych papek, bo tylko tak zwiększam szansę na to, że dobre substancje wchłoną się lepiej. Aby realizować ten ambitny plan, zaopatrzyłam się w dwie drogie maszyny: ślimakową wyciskarkę do soków i Thermomiksa. Na kredyt, a jakże! Przygotowywanie odpowiednich posiłków, nawet z tymi maszynami na podorędziu, wcale nie jest proste (zakupy, mycie, obieranie, wyciskanie, czyszczenie sprzętu, sprzątanie i tak w koło Macieju). Wymaga dużo czasu, którego ciągle mi brakuje. Czasem mam wrażenie, że samo pilnowanie diety i przygotowywanie jedzenia to praca na etat i gdyby nie pomoc moich bliskich, z pewnością nie dałabym sobie z tym rady i poległa po tygodniu walki.

Jak powstają soki Cleanse Me

A tak powstaje mój absolutnie ulubiony napój Cleanse Me: iMilk. Zanim trafią do butelki i lodówki orzechy nerkowca, cynamon i wanilia blendowane są mocnym blenderze na białe „mleko” – pożywne i pyszne. Potem dodawana jest woda źródlana i syrop z agawy dla słodkiego posmaku.

Od roku nie miałam poważniejszych kłopotów zdrowotnych, oprócz tej nieszczęsnej anemii. Ale początkowo waga, z którą czułam się dobrze (jej zmniejszenie to taki mały pooperacyjny bonus) i która utrzymywała się pięknie w czasie zwolnienia, ruszyła stopniowo do góry. Obawiam się, że doprowadziłam do tego nieregularnością posiłków, omijaniem części ważnych zaleceń dietetycznych i coraz częstszym obieraniem drogi na skróty. Zamiast zdrowej papki z czerwonego ryżu i awokado zjadałam pół opakowania chlebków ryżowych, nie odrywając wzroku od ekranu monitora. Zdarzało mi się też zgrzeszyć czekoladą, wiadomo. Zaczęłam pić kawę. I tych dróg na skróty pojawiło się coraz więcej.

Pilna potrzeba zmiany

Postanowiłam, że muszę wrócić do dawnych nawyków. Przestraszyłam się, że to ułatwianie sobie życia doprowadzi mnie wkrótce do nawrotu choroby, ale musiałam też przede wszystkim zrobić coś z moim ciągłym zmęczeniem. Prawdopodobnie, idąc na skróty, zjadałam rzeczy, które teoretycznie mi nie szkodziły, ale też nie wnosiły do mojej diety całej tej masy wartości odżywczych, które powinnam była przyjmować. Byłam coraz bardziej zmęczona i zniechęcona, co czyniło próby powrotu do pilnowania skomplikowanych zaleceń dietetycznych jeszcze trudniejszym. Marzyłam o tym, jakby to było cudownie, gdyby ktoś pod moje drzwi dowoził odpowiednio przygotowane i podzielone na porcje posiłki…

Oczywiście – są takie diety, ale żadna z nich nie jest dostosowana do mnie i mojej listy dozwolonych produktów. Poza tym zwykle są to diety bardzo drogie – a ja już przecież zainwestowałam w kosztowny sprzęt do przygotowywania posiłków: zjadłyby mnie wyrzuty sumienia, że stoi nieużywany, gdy ja wydaję kolejne pieniądze na gotowe jedzenie… Poza tym: czułam, że wystarczy mi impuls, żeby wrócić na właściwe tory.

I tak szperając w internecie, znalazłam dietę sokową Cleans Me. Dieta wydawała mi się kusząca nie tylko dlatego, że oferowała soki, które ja i tak muszę pić, ale dlatego, że każdy składnik oferowanych napojów był dla mnie odpowiedni. Ponadto obiecywała powrót energii poprzez oczyszczenie i jeszcze, co dla mnie szczególnie ważne, do przygotowania kuracji sokowej Cleans Me używane są warzywa i owoce pochodzące z ekologicznych upraw.

Wybrałam dietę pięciodniową Clarify Me. W tym wariancie dostawy odbywają się dwa razy w trakcie trwania kuracji, a soki należy trzymać w lodówce. Pierwsza dostawa przyszła wieczorem dnia poprzedzającego rozpoczęcie kuracji. Na piąte piętro bez windy pudełka z sokami wniósł przemiły Pan z Cleans Me i ustaliliśmy termin drugiej dostawy. Soki są zawsze świeżo wyciśnięte, spakowane w specjalne termiczne opakowania.

Pierwszy poziom kuracji Cleans Me sprawi, że uzyskasz wspaniałe samopoczucie i zmotywuje Cię do kontynuowania właściwego odżywiania oraz zachowania zdrowego trybu życia.

Przecież o to mi właśnie chodziło!

Jak powstają soki Cleanse Me

Jak powstają soki Cleanse Me

Soki, soki, soki

Dieta składa się z 6 porcji soków, które wypija się co 2-3 godziny. W jej skład wchodzą:

2 x iGreen (słata rzymska, jabłko, seler naciowy, ogórek, szpinak i cytryna)

Liście sałaty rzymskiej bogate są w witaminę B, E i C oraz wiele składników mineralnych, m.in. mangan, potas, żelazo, magnez. Szpinak, seler naciowy i ogórek są wśród warzyw jednymi z najlepszych źródeł witaminy E, żelaza i magnezu oraz znakomitym źródłem chlorofilu. Zielone jabłko zawiera zarówno rozpuszczalny, jak i nierozpuszczalny błonnik, jest doskonałym źródłem przeciwutleniaczy, zaś cytryna to świetny przeciwutleniacz, bogaty w witaminę C.

Moja ocena: Smak oceniam na 3+, nie jest to napój smaczny, nie jest też niesmaczny, ja do tego jestem do takich smaków przyzwyczajona i piłam sobie to obojętnie. Ale dałam spróbować koleżance. Powiedziała, że nie, dziękuje.
soki cleanse me

iLemonade (woda, cytryna, syrop z agawy, pieprz cayenne)

Kapsaicyna zawarta w iLemonade działa pobudzająco na przemianę materii, dlatego rozpoczynamy dzień od iLemonade. Powoduje ona wzrost termogenezy oraz pobudza metabolizm tkanki tłuszczowej. Dzięki temu nasz leniwy z rana przewód pokarmowy rozpoczyna pracę.

Moja ocena: smak 4+

iYellow (ananas, jabłko, mięta)

Ananas zawiera witaminę C, kwas foliowy, miedź, mangan, witaminy z grupy B i enzym bromelaina, dodatkowo jest doskonałym źródłem przeciwutleniaczy i witaminy C (220% dziennej wartości w tej butelce!). Jabłko  jest doskonałym źródłem przeciwutleniaczy, a mięta zawiera niewielkie ilości witaminy A i C, witaminy z grupy B oraz żelazo.

Moja ocena: smak 5 – pycha!

iRed (imbir, jabłko, buraki, marchew, cytryna)

O cudownych właściwościach imbiru i buraków pisać nie trzeba.

Moja ocena: smak 4+, miałam też wrażenie, że sok jest jednym z bardziej sycących i czekałam na niego z utęsknieniem.
iMilk (orzechy nerkowca, cynamon, wanilia, woda, syrop z agawy, wanilia)

Orzechy nerkowca są najmniej kaloryczne ze wszystkich orzechów jadalnych ze względu na niską jak na orzechy zawartość tłuszczu. Zawierają dużo białka (18%), magnezu, fosforu, cynku i żelaza. Tłuszcz zawarty w orzechu nerkowca to nienasycone kwasy tłuszczowe dbające m.in. o poziom „złego cholesterolu” w naszym organizmie. Poza tym zawierają zbawienny dla naszych jelit błonnik. Surowe orzechy nerkowca są silnymi przeciwutleniaczami.

Moja ocena: smak 5+, zdecydowanie mój ulubiony, wyczekany, sycący, aksamitny i słodki. Zastępował mi słodycz!

 

W trakcie kuracji piłam na pewno za mało wody – mniej niż jest to zalecane. Po tych 5 dniach nie odczułam wyraźnego powrotu energii (ale OK, pamiętajcie, że z moją zaawansowaną anemią startuję z poziomu -10), za to jeden dzień był dość krytyczny: bolała mnie głowa i miałam większy niż na co dzień „zjazd”, ale byłam na to przygotowana. To typowe dla wszelkich kuracji oczyszczających.

Ucieszył mnie pierwszy spadek na wadze o niemal kilogram już po pierwszym dniu, ale kolejne dni wcale nie przyniosły dalszych spadków. Po 5 dniach ubyło mi tylko 1,5 kg, ale czułam się wyraźniej szczuplejsza :) I zdrowsza, i zmotywowana do tego, żeby trzymać dalej swoją dietę. Czułam, że to taki dobry nowy początek, kopniak na start, wiosna, entuzjazm! W tym sensie energii mi przybyło. Byłam zadowolona choćby z tego, że przez 5 dni przyjmowałam samo dobre, zalecane i wskazane, wegańskie, ekologiczne, zielone i zdrowe. W dodatku nie musiałam się przy tym narobić. Odpoczęłam! Naprawdę.

Do wad diety zaliczyć mogę głód. No niestety, byłam głodna, za mało piłam – to fakt, ale byłam głodna i o mały włos nie sięgnęłam po jakieś dodatkowe stałe posiłki. Popełniłam też jeden strategiczny błąd, a mianowicie zaczęłam dietę przed weekendem, dokładnie w czwartek. Kulminacja diety wypadała w weekend, a wtedy o pokusy nietrudno, szczególnie, gdy zapraszasz na kolację znajomych :)  Więc gdybyście decydowali się na dietę, polecam jednak początek tygodnia.

Gdyby nie to, że jesteśmy na Ulicy Ekologicznej, nie pisałabym o tym, ale myślę, że dla Was to może być ważne, a przy okazji może uda mi się zmotywować właścicieli CleanseMe do naprawdę jakościowej zmiany – wnioskuję o szklane butelki! Najlepiej zwrotne! I dodatkowe punkty zniżkowe dla wszystkich, którzy wybiorą szkło zamiast plastiku. Tylko tego CleanseMe brakuje do chwalenia się, że jest w 100% eko!

Podsumowanie

+ Soki są tłoczone na zimno specjalnymi prasami zaprojektowanymi przez dr Normana Walkera. Dzięki temu soki nie są tak utlenione (popularne sokowirówki wytwarzają temperaturę i utleniają soki)

+ Soki zostały opracowane na podstawie popularnej diety Gersona i konsultowane z dietetykiem

+ Dostawa pod drzwi z gwarancją świeżego przygotowania

+ Smak i różnorodność konsystencji sprawiają, że nie jest nudno

+ Soki to prosty sposób, by przyswoić zdrowe substancje bez obciążania wątroby. By osiągnąć zamierzony cel, nasza wątroba musiałaby wykonać ogromną pracę (i byłoby to odczuwalne)

+ Warzywa i owoce używane w kuracjach CleaneMe mają certyfikaty ekologiczne

 – Plastikowe opakowania

 –  Relatywnie wysoka cena

 – Dla niektórych 900 kalorii dziennie to może być zbyt duży szok i będą chodzić głodni :)

 

Gabriela Kunert