20.06
2017

Cała niechlubna prawda o zdrowym odżywianiu


Trudno powiedzieć, czy istnieje drugi równie kontrowersyjny temat jak zdrowe odżywianie. Liczba dostępnych na rynku poradników dietetycznych sugerowałaby, że temat został dogłębnie zbadany i rozpracowany pod każdym kątem. Niestety domorosłych ekspertów nie brakuje. Co gorsza okazuje się, że nawet liczne badania na których opierają swoje opinie podręczniki czy światowe organizacje, nie zawsze mogą być wiarygodne.

W kwestii odżywiania człowieka świat naukowy jest podzielony pomiędzy wiele konkurujących ze sobą hipotez, przez co każdy wynik nawet lekko odbiegający od normy jest nagłaśniany i szeroko komentowany. Zjawisko to jest świetną pożywką dla pseudo specjalistów którzy z pojedynczych informacji są gotowi stworzyć kompletny system. Stąd też systematycznie, każdego roku pojawiają się nowe publikacje mające rozwiązać problem żywienia raz na zawsze, odkrywające ciągle na naowo tę jedyną, słuszną dietę. Sprawia to, że idąc za najświeższymi trendami jednego lata jemy tylko owoce, w kolejnym roku tylko pokarmy wysokobiałkowe, zastępując je błyskawicznie jadłospisem wyjętym wprost z paleolitu. Wiele popularnych żywieniowych porad nie ma nic wspólnego z nauką, chociaż nie musi to też oznaczać, że są one błędne.

IMG_8784Nad naszym odżywianiem czuwają koncerny i instytucje / źródło: Wikipedia

Samozwańczy eksperci i instytucje

Tradycja pseudonauki żywieniowej sięga bardzo dawna. Przykładowo w 1900 roku w USA John Harvey Kellogg zaczął uświadamiać ludzi o niebezpieczeństwach związanych z białkami, masturbacją i toksycznymi bakteriami. W zamian promował lewatywy oraz płatki śniadaniowe. W kwestii płatków, bez sprzecznie odniósł sukces. Wielkie koncerny do dziś stają na głowie aby sprzedawać je jako najzdrowsze możliwe śniadanie. Z białkami poszło gorzej.

Na przestrzeni lat, żaden ze składników pożywienia nie umknął podejrzeniom. Problem polega na tym, że o ile całkiem łatwo w warunkach laboratoryjnych usunąć z diety gryzoni wybrany element i obserwować czy będzie to skutkowało chorobą czy też nie, badania tego typu nie wnoszą zbyt wiele do wiedzy na temat związku danej diety ze zdrowiem człowieka gdyż ignorują mnóstwo parametrów.

Wiemy już że nie wystarczy dostarczyć człowiekowi zestawu wybranych substancji odżywczych aby żył długo i cieszył się dobrym zdrowiem. Katalogowanie składników odżywczych nie bierze pod uwagę ludzkiej różnorodności. Nie da się karmić tak samo sportowców, emerytów, dzieci, pracowników biurowych, chorych i zdrowych. Poza tym, takie podejście sugeruje również że nie jest ważne w jakiej postaci dane składniki są podawane. W myśl tej zasady węglowodany pochodzące z chleba oraz z cukierka, z jabłka albo słodkiego napoju powinny mieć takie same znaczenie w diecie. Dodatkowo utwierdza nas w tym przekonaniu kontrola diety przy pomocy liczenia kalorii.

Chociaż założenia takie są błędne, ich wykorzystanie pozostaje na porządku dziennym. Rządom i korporacjom ich stosowanie znacząco ułatwia życie. Badania wykazały, że człowiek potrzebuje jodu? Proszę bardzo, będziemy jodować sól. Rtęć szkodzi zdrowiu? Ustalamy jej dopuszczalne ilości w produktach przeznaczonych do konsumpcji i mamy problem z głowy. W każdym razie oficjalnie, ponieważ każdy może na własne życzenie spożywać danego produktu więcej niż jest to zalecane na etykiecie statystycznemu człowiekowi i tym samym przekraczać normy, narażać się na choroby czy otyłość. Ślepa wiara we właściwą kaloryczność pożywienia, a także obecność w wysoko przetworzonej żywności niezbędnych witamin i minerałów o które wzbogacają ją producenci prowadzi również do powszechnego współcześnie zjawiska jakim jest niedożywienie osób otyłych, których organizmy cierpią na braki składników odżywczych, chociaż dostarczana ilość kalorii jest nadmierna.

IMG_8785Zdrowe płatki śniadaniowe? / źródło: General Mills

Na drodze do prawdy

Rzetelna ocena tego co powinno być spożywane przez człowieka w celu zapewnienia mu jak najlepszego zdrowia nieustająco napotyka na różnorakie przeszkody. Kolejne obserwacje oparte na wcześniejszych wnioskach okazują się niepokojąco niespójne a często nawet sprzeczne. Dobrym przykładem są tłuszcze nasycone, które od dawna cieszą się złą sławą wśród dietetyków. Ich spożywanie ma skutkować wzrostem poziomu złego cholesterolu (który w bardziej światłych gronach sam w sobie bywa uważany za pomyłkę). Jak się jednak okazuje pokarmem bardzo bogatym w tłuszcze nasycone, który dopuszczony do sprzedaży zapewne nie zostałby uznany za szczególnie zdrowy jest mleko z piersi. Czy to możliwe, że na drodze ewolucji ludzkie niemowlęta nie doczekały się tego co najlepsze? Otóż nie, badania pokazały, że im więcej cholesterolu dzieci spożywały wraz z mlekiem matki, tym mniej produkowały go w swoich wątrobach. Jak to się ma do popularnych zaleceń dietetycznych?

Inną komplikacją jaką napotykamy szukając uniwersalnej recepty na zdrowe odżywianie jest ludzka różnorodność. Determinuje ją nie tylko nasz styl życia, ale także uwarunkowania w jakich funkcjonowali nasi przodkowie, zapisane w naszym genomie. Przykładowo, potomkowie plemion euroazjatyckich, które hodowały bydło, wykształcili enzymy potrzebne do trawienia nabiału również po okresie dzieciństwa. Analogicznie, potomkowie kultur uprawiających zboża są wyposażeni w gen odpowiedzialny za produkcję enzymu rozkładającego skrobię. Przyjmowane przez instytucje odpowiedzialne za żywienie dogmaty mają nas przekonać, że wszyscy powinniśmy odżywiać się tak samo. Tymczasem aby mówić o zdrowym odżywianiu zalecenia żywieniowe powinny zostać skrojone na miarę dla każdego z nas.

Zawsze jest jakieś „ale”, czyli w obronie ujednoliconych standardów

Bez wątpienia byłoby niesprawiedliwym, jednoznaczne potępienie ujednolicenia standardów żywieniowych przez rządy i instytucje. Nie wynika ono przecież z braku zrozumienia, że każdy organizm potrzebuje innych dawek substancji odżywczych, lecz z chęci zapobiegania poważnym niedoborom. Wzbogacania produktów w składniki pokarmowe, okazało się wspaniałym sukcesem. Dzięki dodawaniu jodu do soli, zmniejszyły się problemy z tarczycą. Obecność w mące kwasu foliowego ograniczyła defekty cewy nerwowej u noworodków. Choroby takie jak pelagra, beri-beri czy krzywica zostały niemalże całkowicie wyeliminowane. Nie mamy jednak nadal pojęcia o tym, jak powinien odżywiać się względnie zdrowy człowiek, jeśli chce być jeszcze bardziej zdrowy i żyć długo, a może nawet szczęśliwie.