15.09
2015

Celny wybór lekiem na choroby Ziemi – Plan Planeta


Gdy mówi się o globalnych problemach świata, wymienia się jednym tchem to, że gdzieś zawsze toczy się wojna, ktoś umiera z głodu, podczas gdy inni umierają z przejedzenia, a nasza planeta ginie, bo nie umiemy z czegoś zrezygnować. Wszystko to brzmi jak obraz totalnej apokalipsy, wobec której wydajemy się być jako jednostki zupełnie bezsilni. Tymczasem to właśnie obojętność jednostek składa się na rozmiar globalny problemów świata.

Bardzo wiele ostatnio burzliwych dyskusji. Bywają nawet takie, w których nie ma demagogii, tylko podejmowane są próby zadawania sobie trudu zrozumienia. Uderzyło mnie w jednej z takich rozmów stwierdzenie, że obecnego zapalnego stanu rzeczy nie byłoby, gdyby kiedyś zadziałano w miejscu odległym od nas o setki i tysiące mil. Dokładnie tam, gdzie doszło do zaprószenia pierwszej iskry obecnego płomienia.

Ktoś stwierdził: no tak – ale kto z nas wspiera takie odległe miejsca? Pomagamy najczęściej bliżej, mówiąc sobie, że tamte problemy są abstrakcyjne, nas nie dotyczą. Potem okazuje się, że jakaś nieugaszona w porę na drugim końcu świata iskierka, roznieca się w ten płomień, który nagle staje u naszego progu.

Każdy z nas ma swoje własne sprawy i prywatne bolączki. Bywają one błahostką nie tylko dla człowieka przechodzącego obok ulicą albo nawet dla tego siedzącego po drugiej stronie wspólnego stołu. Jak zmagać się wobec tego wszystkiego z wielkimi problemami na świecie? Smutne, jeżeli przekonani o własnej bezradności nie robimy nic.

Kilka dni temu uderzył mnie rysunek celnie ilustrujący polską mentalność szczelnie odgrodzoną od świata szczelnym parawanem. Zastanawiam się, jak wielu z nas w fortecy z takich mentalnych parawanów się zamknęło i boi się, by się nie pojawiła w niej jakaś szczelina.

st3-1e

Czy można mieć do kogokolwiek pretensje, że nie zbawia świata? Oczywiście byłoby to absurdem. Największe i najtrwalsze dzieła człowieka swe fundamenty zawdzięczają codziennej mozolnej pracy wizjonerów. Gdyby każdy z nas na miarę tych twórców wielkich dzieł wykonywał swą pracę i żył swym powszednim, spokojnym życiem, być może wcale nie potrzeba byłoby wielkich zbawicieli świata i spektakularnych akcji pomocy.

Naszym zadaniem jest bycie wizjonerami w swych najzwyklejszych powszednich dniach. Codziennie dokonujemy jakichś wyborów, znacznie mniej dramatycznych niż te, o których toczą się właśnie burzliwe dyskusje. Możemy nad tymi zwykłymi wyborami częściej myśleć.

Nie tak dawno publikowaliśmy materiał na temat czarnego oblicza przemysłu odzieżowego: KLIK! Wywołał on wiele emocji i postawił naszą redakcję przed wieloma pytaniami. Jak możemy się przeciwstawić? Jak szukać marek, które są nieskażone wyzyskiem człowieka i niszczeniem planety? Obiecaliśmy wrócić do tematu z propozycją jakichś rozwiązań.

Ostatnio szczęśliwy przypadek skierował mnie na stronę projektu Plan Planeta: KLIK! Już jeden rzut oka starczył, by upewnić mnie, że trafiłam na miejsce stworzone przez wizjonerów. Zajrzyjcie tam koniecznie. Być może i Wy zauważycie, że każdy z nas może zrobić coś, co i tak codziennie robimy, jednocześnie przyczyniając się do wielkiej zmiany na lepsze.

Do tematu wrócimy w najbliższym czasie.


Ekoprowincjuszka, która ciągle uczy się czegoś nowego. Gdy się zmęczy, ucieka na rower albo do lasu.