24.07
2015

Dobre wakacje dla dzieci? Tylko na wsi!


Wakacje w kurorcie? Smażalnie, stragany, wata cukrowa, wabiące grami automaty i dmuchane zamki. Dzieci rozdarte pomiędzy milionem atrakcji, zmęczeni i sfrustrowani ogałacanym raz po raz portfelem rodzice. Jedzenie pospieszne, w biegu. Tłum dookoła. Niekoniecznie miła obsługa. Wszystko razem: piekiełko. Wypoczynek? Spotkanie z naturą? Jakie spotkanie z naturą? Chcesz spotkania z naturą – trzymaj się z dala od kultowych kurortów.

Przetestowałam na własnych dzieciach; nigdzie nie mam tak świętego spokoju, jak z zaprzyjaźnionym miejscu poza miastem, gdy wypuszczam je po prostu w teren. Eksplorują, badają, zawierają znajomości. Moje małoletnie mieszczuchy co już wiedzą, który ze ślimaków to winniczek, poznały osobiście pająka topika i wiedzą, że nie trzeba się bać trzmiela i pszczoły, gdy da im się pracować w świętym spokoju. Swoboda w naturze – to najlepsze, co można dać dzieciom, by wypoczęły. Dlatego będę namawiać Was: z dziećmi jedźcie na wieś.

oponaTo na wsi rodzi się kreatywność

Potwierdzono naukowo: zieleń i wolność

Doktor Payam Dadvand z Centrum Badań Epidemiologii Środowiskowej w Barcelonie powiedział to wyraźnie: W otoczeniu zieleni mózg dziecka rozwija się najszybciej. Bez miliona rozrywek serwowanych mu przez rodziców, bez objeżdżania miliona atrakcji i wyjazdów w egzotyczne kraje. Warunkiem jest po prostu swobodne puszczenie dziecka w naturę.

Swe badania doktor Dadvand prowadził obserwując przez rok grupę 2593 barcelońskich dzieci z 36 szkół podstawowych. Uwzględniał w nich otoczenie, w jakim przebywały dzieci. Szczególnie uwzględniał ilość zieleni wokół ich domów i szkół, oraz to, jak wygląda droga do szkoły – czy to ruchliwa ulica, czy park. Dokonywał też pomiarów stopnia zanieczyszczenia powietrza w szkołach.

Wyniki nie pozostawiały wątpliwości – dzieci żyjące i uczące się w otoczeniu roślin, lepiej się rozwijały intelektualnie. Te z betonowych pustyni słabiej się uczyły i wolniej rozumowały, co miało przełożenie na osiągane w szkole wyniki.

płotIm więcej wyzwań, tym bardziej rozwija się inteligencja – byle była swoboda!

Pisaliśmy niejednokrotnie już o pozytywnym wpływie zieleni na dorosłych. Z dziećmi jest podobnie, bo natura pobudza je do aktywności fizycznej: drzewa zachęcają do wspinania, a przestrzeń łąki do biegania. A nic innego jak ruch przyspiesza rozwój mózgu. To z kolei naukowcy z University of Illinois potwierdzili badaniami: dzieci szczupłe i aktywne o 12% bardziej mają rozwiniętą strukturę mózgu odpowiedzialną za efektywne uczenie się.

Badania wykazały też, jak bardzo prawdziwe jest stwierdzenie „szczęśliwe dzieci, to brudne dzieci”. Kontakt z „naturalnym” brudem wiąże się z obcowaniem z dobroczynnymi bakteriami, które zasiedlają jelita i powierzchnię skóry dziecka. To przede wszystkim odcięte od natury dzieci z miasta są alergikami.

Jeśli chcesz zatem, by dziecko wypoczęło w dobrostanie dla swego umysłu, zdrowia i kreatywności: weź je na wieś i daj swobodę. Nie organizuj zajęć. I nie bój się, że zanudzone dziecko będzie jęczało, by wracać do miasta. Po pierwsze w wynikach badań wykazano, że nuda jest czynnikiem pobudzającym kreatywność, po drugie – nuda na wsi? Nie, to nieporozumienie.

 po drabiniePoznawanie, eksplorowanie – wieś ma mnóstwo tajemnic, które trzeba wyświetlić

To w mieście dzieci się nudzą

Jeżeli wybierzesz na miejsce odpoczynku gospodarstwo agroturystyczne, z pewnością będą tam zwierzęta. Niesamowitym doznaniem będzie bliskie obcowanie z tymi, które znane są tylko z obrazków albo… z talerza. Cenne będzie uświadomienie, że sztuk mięsa nie produkuje się w fabryce. O terapeutycznym znaczeniu kontaktu ze zwierzętami rozpisywać się obszernie nie będę, każdy zna słowa hipoterapia, dogoterapia(felinoterapię znają raczej tylko kociarze). Nie każdy zaś ma w domu zwierzę. A na pewno nie krowę. Jednym z najbardziej ekscytujących wspomnień z mojego własnego dzieciństwa jest prowadzenie wraz z kuzynkami ze wsi cieląt z pastwiska. Innym nagłe znalezienie się w roju pszczół, które właśnie opuściły macierzysty ul. Żadna mnie nie ukąsiła. Widok własnych dzieci w takiej sytuacji zapewne nieco przyspieszyłby mi rytm serca, ale na pewno życzyłabym im podobnych ekscytacji… kontrolowanych. W warunkach gospodarstwa agroturystycznego można na takie liczyć.

z kotemTylko kot? Nie! Aż kot, jeżeli nie ma się go na co dzień w domu

Przetestowałam już na moich własnych dzieciach, jak ekscytujące dla nich są wszelkie zbiory. Najcudowniejsze chwile tego lipca? Związane były z ogromną plantacją truskawek, na której mogliśmy buszować. Położone w ciekawym terenie miejsce i możliwość przebywania tam bez ograniczeń spowodowały, że moja zamrażarka pęka w szwach. Syn pochłaniał wszystkie znalezione truskawki. Wcześniej nie chciał ich tknąć. Córka odkryła pasję zbieracką. Teraz przerabiamy tę historię na porzeczkach i w borówkach. Dzieci miasta kochają odkrywać rosnące jedzenie. Dajcie im tylko się wykazać. Potem zaś z chęcią uczestniczą w przygotowaniu zbiorów do spożycia. Pasja, z jaką syn zajął się łuskaniem bobu spowodowała, że nie zdołaliśmy go w całości zjeść. W zamrażarce się już nie zmieścił – poszedł zatem dalej.

Dzieciom nie interesują szerokości geograficzne ani wysokości nad poziomem morza. One są zainteresowane szczegółami, zwłaszcza egzotycznymi. Wieś oferuje im całą moc takich bliskich spotkań trzeciego stopnia. Wielkie mrowisko. prawdziwa dziupla czy potęga korzeni wyrwanego przez wichurę drzewa… albo wyjątkowo inspirujący kawał kija – wszystko może być przygodą.

A jaką będzie możliwość rozbicia namiotu? Samodzielne zbudowanie domku z gałęzi? Noc spędzona na sianie? Trudno to nawet ogarnąć wyobraźnią dorosłego.

 w sianieNocleg na sianie? Tego się nie zapomni do końca życia!

Na wsi dzieci szaleją, dorośli wypoczywają

To nie lada atut: przekonać się, że udany urlop w dzieckiem to nie jednorożec. Zawsze, gdy myślę o wakacjach w kurorcie kojarzy mi się nieszczęsny tatuś kultowego Mikołajka z klasyki Goscinnego i Sempé, udręczony pobytem na wczasach w Złotych Piaskach.

Wspomnienie z wakacji na wsi znajomej: Gospodarze włączali nas we wszystkie atrakcje przeznaczone dla gości na kwaterze, choć nocowaliśmy pod namiotami. Dzieci mnóstwo, ganiające całym stadem. Niektórzy rodzice przyjeżdżali na urlop z zamiarem zwiedzania okolic, kajaków i innych atrakcji, a siedzieli przez większość urlopu na kwaterze, bo dzieci latały cały dzień z innymi. Nigdy nie wypoczęłam na urlopie tak jak tam – dzieci praktycznie nie miałam, tylko hamak, książka.

Wszyscy znękani i utrudzeni codziennością: czy trzeba Wam czegoś więcej?

 

Źródło informacji o badaniach: newsweek.pl


Ekologią żywo zainteresowana z wielu powodów, pośród których aspekty ekonomiczne są szczególnie znaczące.