05.12
2015

Jak wyrobić nawyk regularnego biegania?


Czytelnicy mojego bloga często pytają mnie w komentarzach i wiadomościach prywatnych o bieganie, które uprawiam. Jak zacząć i wytrwać w postanowieniu BĘDĘ BIEGAĆ? To nie takie trudne, wymaga tylko żelaznej konsekwencji.

Kiedy dwa lata temu postanowiłam, że będę biegać, nie zastanawiałam się nad dystansem, pomiarami, różnicowaniem treningów. Chciałam po prostu zacząć. Skupiłam się na czasie, biegałam początkowo 2-3 razy w tygodniu, zaczęłam od około 20-30 minut ciągłego truchtu. Dla osoby początkującej może to być dużo na początek, ale jak się okazało z moją kondycją nie było najgorzej. No ale ćwiczyłam regularnie od wielu lat i fitness nie poszedł na marne.

runners-888021_640

A jeżeli dopiero zaczynasz?

Dla osób zupełnie początkujących czas 20 minut można podzielić np. na 2 minuty biegu, 2 minuty marszu i tak 10 razy na zmianę. Z czasem marszu będziecie potrzebować coraz mniej. Po miesiącu zobaczycie postęp. Wtedy będzie można stopniowo skarać marsz i wydłużać odcinki biegowe. Co tydzień wydłużaj bieg o 2-3 minuty – albo dłużej, jeśli masz siłę.

Główny cel na samym początku: wyrobienie w sobie nawyku.

Miałam plan, biegam we wtorki, czwartki i niedziele. Zawsze w te dni pilnowałam, żeby trening się odbył. Wyjątkiem była jedynie wyjątkowo niekorzystna pogoda, taka jak burza czy ślizgawka na chodnikach. Poza tym nie było odstępstw, w niewielkim deszczu krzywda się nam nie stanie, ba, bieganie przy takiej pogodzie jest przyjemne.

Oczywiście były momenty kiedy mi się nie chciało, czasem trzeba było pozamieniać dni treningowe w efekcie wystąpienia różnych sytuacji nie do przewidzenia. Skupiałam się na czasie biegu, a po kilku miesiącach doszłam do 60-75 minut ciągłego biegu i to był dla mnie wielki sukces. Dopiero po roku regularnego biegania chciałam sprawdzać dystans, zaczęłam biegać interwały i więcej czytać na temat techniki biegania. Na początku było to bardzo intuicyjne. Motywujące było obserwowanie zwyżkującej formy i uwolnienie od zadyszki, nawet po godzinie biegu.

dirty-932859_640

Kiedy nie chce mi się biegać…

… i tak idę. Zazwyczaj po wyjściu z domu od razu nabieram ochoty na bieganie.Doszłam już do etapu, kiedy muszę biegać, bo inaczej bardzo mi tego brakuje.

Od początku zapisuj każdy trening, to bardzo dobra metoda mierzenia postępów. Zacznij od wyznaczenia małych celów, np. przebiegnę 5 km po miesiącu. Nie planuj od razu maratonu, metoda małych kroków sprawdza się najlepiej. To nie ma być plan na miesiąc, tylko może nawet… na całe życie! Kto ma ochotę zacząć?

Oczywiście bieganie nie jest dla każdego, jest wiele innych aktywności do wyboru. Jeśli nie lubicie biegania, to nie ma sensu się do tego zmuszać. Treningi mają być przyjemnością, a nie karą. Jednak jeśli od dawna chodzi Wam taka myśl po głowie, czas wyjść i… się przebiec! Po prostu.

 

Spodobały Wam się moje rady odnośnie biegania? Nie brak mi innych pomysłów – na zdrową kuchnię, kosmetyki i mnóstwo innych rzeczy. Zajrzyjcie na mój blog, znajdziecie go tutaj: KLIK


Fizjoterapeutka, masażystka i instruktorka fitness, ciągle się szkoli i poszerza swoją wiedzę. Zachęca do aktywnego spędzania wolnego czasu i zdrowego odżywiania. W wolnych chwilach tworzy swoje kosmetyki, biega, czyta i przygotowuje wegańskie posiłki. Wszystko opisuje na blogu http://ekocentryczka.blogspot.com

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *