26.08
2016

Mikrowyprawy, by nie kończyć czasu przygód


Czy odczuwacie mały dołek związany z kresem wakacji i perspektywą jesieni w tle? Czujecie, że najwspanialsza część roku minęła i czeka Was już tylko szara rzeczywistość bez ekscytujących zdarzeń? Przydałaby się Wam wiedza o mikrowyprawach, którą ja zyskałam dzięki lekturze debiutu Łukasza Długowskiego – „Mikrowyprawy w wielkim mieście”. Dziś nieco Wam przybliżę ukazaną w niej ideę podróżowania na bliskie dystanse.

Wakacje kojarzą nam się z szansą na oderwanie się od codzienności i przeżycie czegoś nowego. To wtedy przecież wyjeżdżamy i poznajemy nowe, ekscytujące miejsca. Czy to, że właśnie się kończą, ma oznaczać nadejście czasu rutyny i kresu przygód? Niekoniecznie! Czas się po prostu przestawić na mikrowyprawy.

 

hiking-509955_960_720Wystarczy po pracy nałożyć plecak i ruszyć – nie musi być daleko…

 

Rutyna i stabilizacja życiowa to nie wyrok dożywotniej nudy!

Łukasz Długowski jest absolwentem filozofii. Na co dzień zawodowo para się dziennikarstwem, ale jego pasją są podróże. Odkąd został ojcem i dostał stabilną pracę, pożegnał w swym życiu czas dalekich i kosztownych wypraw. Ale pożegnać i przygodę? Nie, na to się nie pisał. I dlatego postawił na mikrowyprawy, czyli podróże, niewymagające od nas dużego zaangażowania finansowego, czasowego czy nawet sprzętowego. Ideę takich wypadów stworzył Anglik Alastair Humphreys, którego zresztą Długowski poznał, podobnie jak innych entuzjastów microadventures.

 

Czym są mikrowyprawy?

Wypady z założenia krótkie, trwające od kilku do kilkunastu godzin, w zależności od czasu, jakim dysponujemy, z celem wcale niezbyt odległym od domu – oto mikrowyprawy. Przepis Łukasza Długowskiego na mikrowyprawę jest prosty: wychodzimy z pracy, zarzucamy plecak i jedziemy za miasto, choćby na jedną noc. Potem wracamy prosto do pracy, z naładowanymi bateriami. Prawda, że proste?

 

SAM_4298_1Przepisy na mikrowyprawy, rady i inspiracje – wszystko w tej książce

 

Jak odbyć mikrowyprawę?

To już zależy od nas, łowców przygód. Mikrowyprawę może odbyć każdy z nas, w składzie dowolnym i posługując się najrozmaitszymi środkami transportu. Każda wybrana przez nas opcja ma swoje atuty.

  • Wypad samotny? Zalet bez liku: łapiemy zdrowy dystans do codzienności, stajemy się bardziej uważni na otaczający nas świat, wrażliwsi na przyrodę i swoje miejsce w niej. Zyskujemy też czas na medytację – stwarzamy okazję do stanięcia twarzą w twarz z pytaniami, które zwykle od siebie odsuwamy: o sens życia, o to, czy czujemy się szczęśliwi czy jest nam samym ze sobą jest dobrze.
  • Wypad z przyjaciółmi? Zyskujemy szansę na podbudowanie zaniedbanych relacji z tymi, których lubimy, możemy z nimi się zbliżyć tak, jak tylko na to pozwala spotkanie przy ognisku.
  • Wyjazd z rodziną? Szansa na wspólną przygodę, która zacieśni więzy między nami, zbliży nas i pozwoli nam się odkryć od nowa.

 

Najistotniejsze w mikrowyprawie

Przygoda i raz jeszcze przygoda! Warto postarać się o atmosferę odległą od codzienności. Jeżeli zatem na co dzień samochód, na mikrowyprawę wybierzmy transport publiczny, rower lub po prostu własne nogi. Otwórzmy się na niewygody, ryzyko i nieznane. Przygoda jest w nas! Oderwijmy się od codzienności, zrelaksujmy i naładujmy akumulatory dawką pozytywnej energii. Zaimponujmy sami sobie śpiąc pod gołym niebem, samodzielnie rozbitym namiotem albo… znosząc ciszę tylko swego własnego towarzystwa.

Nie obarczajmy się zbyt wielkim bagażem. Wybierając się na mikrowyprawę zabieram tylko to, co jest naprawdę potrzebne – mówi autor. – Raz, nie ma sensu targać na plecach ciężarów, dwa, im mniej tym przyjemniej, tym mniej dzieli nas od natury. Mikrowyprawy mają jeszcze jeden ważny wymiar – medytacyjny. Kiedy jesteśmy sam na sam z naturą i odcinamy się od tego, co zostawiliśmy w domu, w pracy, mamy wreszcie czas dla siebie. Na usłyszenie własnego głosu, na własne przemyślenia, na zadanie sobie ważnych pytań, których normalnie być może byśmy nie usłyszeli.

Bagaż, jakkolwiek minimalistyczny, zawsze winien zawierać jeden obowiązkowy element: worek na śmieci. Odwiedzane miejsca mamy pozostawić w nienaruszonym stanie. Wszelkie odpady, które wyprodukowaliśmy, zabieramy ze sobą i wyrzucamy w odpowiednim miejscu. Sprzątanie po sobie jest dla mnie zupełnie naturalną rzeczą. Uważam, że jesteśmy częścią natury i nie stoimy do niej w kontrze, więc jeśli dbamy o nią, to dbamy też o siebie – stwierdza Długowski.

 

IMG_6267-750x563Autor: Psychicznie nie było to łatwe, ale za to fantastyczne… mam lęk wysokości…

 

W czym mikrowyprawa przewyższa długi wyjazd?

Przede wszystkim nie trzeba czekać pół roku do kolejnego urlopu, by przeżyć coś niezwykłego. Podróże w egzotyczne miejsca? Dla miłośników samotnych wypraw niełatwe bywa zostawianie najbliższych na kilka tygodni, tylko po to, by kolekcjonować swe własne wspomnienia. Dzięki mikrowyprawom zaś nie trzeba się niczego wyrzekać. Wystarczy rozejrzeć się wokół, przeanalizować mapę, zebrać chęci i wyruszać za miasto. Realizujemy się, a swych bliskich nie opuszczamy na długo.

Mikrowyprawa to szansa na spontaniczne odkrycia. Jadąc pociągiem możemy uważnie obserwować okolicę, a gdy przez szybę dojrzymy miejsce, które nas zafascynuje, wysiąść na stacji pójść się mu przyjrzeć. Polska ma wiele takich małych cudów, które są nienazwane i większości w ogóle nieznane. Trzeba po prostu być uważnym, a wtedy zaczniemy je zauważać na co dzień – mówi Łukasz Długowski.

Co ważne, taka przygoda nie jest kosztowna. Nie wydając wiele pieniędzy, dokładamy całkiem sporą cegłę do budowania własnego szczęścia.  Poznajemy nowe miejsce, a więc poszerzamy horyzonty i zapewne uczymy się czegoś nowego. Redukujemy też w znacznym stopniu stres, czyli przedłużamy czas swego życia w dobrym zdrowiu.

 

Przeszkody do odbywania mikrowypraw?

Ciężko je wskazać. Mogą się za to pojawić wymówki. Ale nie upatrujmy przyczyny naszego braku poczucia spełnienia w czasie, którego ciągle mamy za mało, czy w niedoborów finansowych. Tak naprawdę na przeszkodzie mogą stanąć tylko nasze lęki lub wygodnictwo.

Czy z tych przyczyn warto wyrzec się roku pełnego przygód? A może nawet: życia pełnego przygód?

Ja czuję się zmotywowana. Odkąd zostałam mamą, nie mam możliwości, by wyjeżdżać na inne kontynenty czy chociaż do innych krajów. Książka „Mikrowyprawy” zainspirowała mnie i zmotywowała, by zacząć poznawać miejsca zlokalizowane bliżej domu. Podobnie jak rozmowa z jej autorem, którego entuzjazm i żądza przygód są zaraźliwe.

 

backpack-1149462_960_720Przeszkodą do mikrowyprawy mogą być tylko nasze lęki lub wygodnictwo.

 

Wszystkie przytoczone wypowiedzi Łukasza Długowskiego pochodzą z wywiadu, który z nim przeprowadziłam. W całości przeczytać możecie go tu: KLIK!


Wprowadza minimalizm do swojego życia, zwalnia tempo, kiedy wszystko wokół gna za szybko. W efekcie uzdrawiania swoich nawyków zakupowych, odkrywa swoje zainteresowania zdrowym odżywianiem i naturalną pielęgnacją oraz budowaniem dobrych relacji w rodzinie i społeczeństwie. Jest członkinią kooperatywy spożywczej, działa również na rzecz swojej lokalnej społeczności. W wolnych chwilach czyta książki o zmienianiu świata i szyje na maszynie. Bywa offline.