03.02
2016

Przesłanie dla Polski: nie zamieniajcie tradycyjnych gospodarstw w fermy przemysłowe!


Chów przemysłowy to zagrożenie dla planety i dla nas. Philip Lymbery, dyrektor wykonawczy organizacji Compassion in World Farming i współautor głośnej książki „Farmagedon”, skupia się właśnie na tej jego stronie, nie podkreślając nawet, że sam jest wegetarianinem. Może to sposób, by docierać z informacjami do jak największej grupy ludzi? Dziś, dzięki magazynowi Vege publikujemy fragmenty wywiadu, który przeprowadziła Kasia Konopa.

  • Czytając Twoją książkę, odniosłam wrażenie, że adresujesz ją do wszystkich ludzi, a nie tylko do np. wegetarian. Zauważyłam fragmenty, w których chyba powstrzymywałeś się przed opisaniem drastyczniejszych szczegółów. Ja bardzo skorzystałam z tej lektury. Jedno pytanie pozostało jednak bez odpowiedzi: jak sprawić, aby ludzie ją przeczytali i zaczęli działać?!

Masz rację, chciałem pisać dla szerszego grona odbiorców, dlatego zdecydowałem się na zjednoczenie sił z Isabel Oakeshott, która nie jest wegetarianką, ale jej dieta bardzo się zmieniła, kiedy wróciliśmy z naszych podróży… Ja jestem wegetarianinem od 37 lat, 15 z nich byłem weganinem, w chwili obecnej odżywiam się prawie wegańsko.

2c841d342d16b2bb75e281c39fe58839c94c04e68857952-1024x768Chciałem pisać dla szerszego grona odbiorców

  • Podczas lektury zadawałam sobie wielokrotnie pytanie, jak wielu drastycznych scen byliście świadkami. Brak umiejętności odcięcia się od okrucieństwa powoduje, że ja nie jestem zdolna do aktywnego działania przy interwencjach, nie zmrużyłabym w nocy oka…

Nie opowiedzieliśmy o sytuacjach, których byliśmy świadkami. Próbujemy przybliżać te zagadnienia poprzez opowiadanie różnych osobistych historii. Wszystkie wątki mają wspólny mianownik – bezpośredni związek z tym, w jaki sposób traktuje się zwierzęta. Np. w Argentynie rozmawialiśmy z parą, której cały świat się zawalił, kiedy w sąsiedztwie ich domu i sklepu wybudowano gigantyczną fermę krów. Opowiadali nam o zastraszaniu, zanieczyszczeniach i utracie dorobku całego życia. Nie było chętnych na zakupy żywności z miejsca pełnego szczurów i śmierdzącego ponad wszelkie wyobrażenie.

Główną przyczyną rozwoju rolnictwa przemysłowego i powodem jego dalszego wzrostu i istnienia jest teza o wyższych wartościach z nim związanych – wykarmieniem ludzi głodujących. Jeżeli miałbym zawrzeć w pigułce moją jedną misję związaną z napisaniem „Farmagedonu”, to byłaby to próba obalenia tego „moralnego” argumentu osób broniących tej tezy.

Wiara w konieczność zwiększenia produkcji i włączenia rolnictwa do branż przemysłowych ma swoje korzenie w latach 60. XX w., kiedy to drastycznie zwiększał się przyrost naturalny, produkcja rolna nie była w stanie dotrzymać mu tempa i niepokój związany z możliwością wielkiego głodu ciągle wzrastał. Politycy i rządy opracowywały strategie wzrostu produkcji i odniosły one sukces – ogromny sukces! W XXI w. żyje 7 mld ludzi, prognozy na rok 2050 to 9–10 mld. Obecny system żywieniowy produkuje pożywienie, które mogłoby wykarmić do 14 mld ludzi! Połowa żywności jest przez nas marnowana! Marnujemy pożywienie w naszych domach, wyrzucając je, i poprzez systemy dostawcze marnotrawiące żywność na każdym szczeblu. W krajach rozwijających się pozwalamy pożywieniu gnić poprzez brak odpowiednich technologii zapobiegawczych. Jednak największym obszarem marnowania żywności na naszej planecie jest karmienie zwierząt hodowanych przemysłowo roślinami jadalnymi dla ludzi. Marnujemy tą drogą aż 25 proc. całej sumy kalorii z pożywienia na świecie!

3218231674_6f21b84433_zNie zamieniajcie tradycyjnych gospodarstw w fermy przemysłowe!

  • To niesamowite statystyki! Dlaczego tak się dzieje?

Częściowo dlatego, że mówią o tym głównie wegetarianie i weganie, a przecież „wegetarianie powiedzą cokolwiek, aby spowodować zakończenie produkcji i konsumpcji mięsa”…

Po napisaniu książki skierowanej do głównego nurtu odbiorców zauważyliśmy, że nie jest ona postrzegana jako książka wegetariańska i dla tego jest dla społeczeństwa o wiele bardziej do zaakceptowania jako temat do dyskusji. „Farmagedon” gościł na łamach wielu gazet, był nominowany do nagród, został wybrany książką tygodnia i jedną z ulubionych pozycji roku, dyskutowano na temat książki na konferencjach, tematyka zasobów i wydajności produkcji stała się problemem rozpatrywanym na poważnie.

  • Napisałeś w książce, że prawdziwy koszt każdego hamburgera to 100 dol. Czy taki koszt jest spłacalny? Czy pieniędzmi jesteśmy w stanie zapłacić za zniszczenia, jakich dokonujemy w środowisku? Większość z nich nie jest przecież odwracalna.

Za to, co jest nazywane tanim mięsem, które kupujemy w supermarketach, płacimy trzy razy. Pierwszy raz w kasie sklepu, następnie opłacamy je z naszych podatków w postaci ogromnych dotacji na rolnictwo, trzeci koszt – ten najwyższy – to wydatki związane z naprawą naszego zdrowia i ratowaniem środowiska naturalnego. Żywność produkowana przemysłowo jest, generalnie rzecz biorąc, bardzo słabej jakości, negatywnie wpływa na nasze zdrowie i powoduje dużą degradację środowiska. Czy koszt takiego hamburgera to 100 czy 7 dol., nie ma żadnego znaczenia. Istotne jest to, iż płacimy o wiele więcej, niż się nam wydaje.

farmPrzyczyną rozwoju rolnictwa przemysłowego jest teza o wyższych wartościach z nim związanych

  • Jak znaleźliśmy się w tym miejscu? Jeszcze nie tak dawno temu ludzie szanowali żywność. Jak to się stało?

Podejrzewam, że to wszystko wydarzyło się przez przypadek. Początek sięga lat 30. XX w., kiedy to Stany Zjednoczone opracowały pierwszy system wspierania rolnictwa nazywany The Farm Bill (Ustawa farmerska). Dotacje na uprawę kukurydzy spowodowały wzrost jej produkcji, ale jednocześnie spadek cen, więc kukurydza stała się tak tania, że „równie dobrze można było karmić nią zwierzęta”. Normą stało się karmienie bydła kukurydzą i był to moment, kiedy rozpoczęła się era chowu przemysłowego. Dodatkowo panowało już silne przeświadczenie, że produkcja musi być zwiększona. Potem nastąpił także przełom technologiczny. Fabryki produkujące materiały wybuchowe podczas II wojny światowej zostały przekształcone i rozpoczęły wytwarzanie dużych ilości nawozów bazujących na amoniaku. W Niemczech fabryki produkujące gaz rozpoczęły produkcję nawozów gazowych. Powojenny przyrost naturalny i ogromny wzrost ludzkiej aktywności połączone z tymi wydarzeniami zapoczątkowały przemysłowe podejście do rolnictwa.

Głód i niedożywienie na świecie nie wynikają z braku jedzenia. W Wielkiej Brytanii żywność osiągnęła najniższe ceny w historii, ale liczba banków żywności wzrasta w zastraszającym tempie. Bogate części świata, jak Ameryka czy UE, uważają, że w porządku jest karmienie rodzin o niskich zarobkach jedzeniem o bardzo niskiej jakości. Dlaczego akceptujemy, że dzieci zjadają słabej jakości mięso z ferm przemysłowych? Dobrej jakości jedzenie dla każdego powinno być podstawowym prawem człowieka!

  • Ale dla wielu to wcale nie jest zmartwieniem. Dlatego nie szanują jedzenia, wyrzucają je. Bardzo wiele inteligentnych, obytych i oczytanych osób nie chce zaakceptować faktu, że kupują zbyt dużo żywności. Tymczasem nie pozostało nam dużo czasu na wprowadzenie zmian.

Masz absolutną rację, nie mamy czasu! Przesłanie „Farmagedonu” to możliwość wykarmienia świata przy wykorzystaniu zdrowego rozsądku, rozsądnej gospodarki żywieniowej. Pierwszy krok to przeniesienie zwierząt z ferm przemysłowych na ich miejsce, czyli na pastwiska, gdzie staną się ponownie częścią upraw rotacyjnych; bydło żywi się trawą, a świnie i drób żerują na resztkach, zapobiegając marnowaniu się pożywienia. Zwierzęta znakomicie sprawdzają się w recyklingu, kiedy żywią się resztkami, nie ma potrzeby korzystania z wysypisk śmieci. Różnorodność rolna jest jednym z najważniejszych czynników, powoduje odnawialność gleby, pozostaje w harmonii z przyrodą, wykorzystuje się mniej substancji chemicznych przy uprawach, a jakość żywności jest znacznie wyższa. Kolejnym krokiem jest przeznaczenie wszystkich połowów dla ludzi, w chwili obecnej aż ćwierć z tego, co jest wyławiane z mórz, przetwarza się na karmę dla zwierząt hodowlanych.

Przez ostatnie 50 lat populacja ptaków morskich w rejonie Peru zmniejszyła się o 90 proc., ponieważ zniknęło ich pożywienie. Wiele osób odpowie: „I co z tego?”. W oceanach żyją duże ryby, które konsumujemy: tuńczyki, łupacze i inne, ale ich populacje zmniejszyły się o 90 proc. Jeżeli chcemy aby te pozostające 10 proc. się zregenerowały, aby populacja zwiększyła się, to nie możemy zabierać im pożywienia! Czym żywią się duże ryby? Małymi rybkami, które obecnie służą jako karma dla zwierząt hodowlanych…

straw-921081_640Owady umierają przez rolnictwo przemysłowe

  • Oceany „należą” do wielu krajów, dlaczego żaden z nich nie reaguje?

Ponieważ wszyscy robią dokładnie to samo. Wszędzie morza i oceany są przeławiane. W Wielkiej Brytanii łowimy ogromne ilości śledzi, mielimy je i karmimy nimi świnie… Ogołacamy i trujemy morza, rujnujemy glebę, aby napędzać przemysłowe metody produkcji żywności – żywności słabszej jakości, stosującej metody produkcji pełne okrucieństwa wobec zwierząt. Obecny system produkcji stawia pod ogromnym znakiem zapytania możliwość wykarmienia ludzkości w przyszłości. To jest właśnie „Farmagedon” i to jest powodem mojej misji edukacyjnej – wykorzystania zdrowego rozsądku i spożywania mniejszych ilości mięsa dobrej jakości i upewniania się, że ta jakość oznacza wypasanie zwierząt na pastwiskach poprzez stosowanie metody rolnictwa rotacyjnego i bez dokarmiania mączką rybną.

  • W książce opisałeś jednego ze swoich przewodników – ekologa noszącego w kieszeni broń w razie konieczności samoobrony. Czy ten człowiek jest metaforą całej sytuacji? Czy rzeczywiście wnikanie w ten temat grozi niebezpieczeństwem?

Istnieje realna potrzeba rosnącego ruchu społecznego. Wszyscy mamy szansę stać się częścią tego ruchu wspierając takie organizacje, jak CIWF – mamy oddział w Polsce: KLIK! Możemy także dokonywać wyboru w naszym codziennym życiu, trzy razy dziennie, upewniając się, że spożywane przez nas mięso, mleko i jaja pochodzą z ferm ekologicznych i od wypasanych zwierząt, lub rezygnując z jedzenia mięsa.

Globalna produkcja mięsa jest odpowiedzialna za 14,5 proc. emisji gazów cieplarnianych. Bez ograniczenia przynajmniej o połowę naszej konsumpcji mięsa nie ma realnej szansy powstrzymania globalnego ocieplenia, utrzymania gazów na bezpiecznym poziomie.

19211007323_78410dd90b_zHamburger? Płacimy o wiele więcej, niż się nam wydaje.

  • Słyszałam o firmie, która hodowała ptaki na wolnym wybiegu i splajtowała, ponieważ mięso nie miało takiej ilości tłuszczu, do jakiej przywykli konsumenci, więc im nie smakowało.

Kwestia smaku jest interesująca, ponieważ w Europie Zachodniej i w dużym stopniu w Ameryce ludzie generalnie uważają, że mięso z hodowli o większym dobrostanie zwierząt jest smaczniejsze. Nie ma za to wątpliwości, że jest ono zdrowsze – odpowiedniki z ferm przemysłowych mają dwa razy wyższy poziom tłuszczów nasyconych, dużo mniej składników odżywczych i zawierają antybiotyki. W Polsce 68 proc. wszystkich zużywanych rocznie antybiotyków podawane jest zwierzętom hodowlanym! W skali światowej to 50 proc.

  • Czy rolnicy mogą sami podawać zwierzętom leki?

Większość lekarstw mieszana jest z pożywieniem, według moich informacji lekarz weterynarii ma obowiązek przepisania i udokumentowania każdego podanego leku, ale w praktyce nie zawsze tak się dzieje.

  • Bardzo Cię podziwiam za to, co osiągnąłeś wraz z CIWF, na przykład powiększenie rozmiaru klatek dla kur z chowu przemysłowego. Wiem, że w Wielkiej Brytanii również napotykacie wiele trudności, że to nie jest polska specjalność…

Polska jest w szczególnej sytuacji na tle innych państw europejskich – wciąż istnieje wiele gospodarstw przydomowych, dużych ferm tradycyjnych. To jest prawdziwy skarb! Oczywiście od kiedy Polska stała się członkiem UE, zaczęło się to bardzo szybko zmieniać. W ciągu ostatnich 10 lat liczba białych bocianów, które reklamuje się jako najliczniej występujące właśnie w Polsce, spadła o 20 proc. Na zachodzie waszego kraju, gdzie znajduje się najwięcej ferm przemysłowych, ich populacja zmniejszyła się aż o 40 proc.
Rolnicy są kuszeni dotacjami, pieniądze to ogromna pokusa, wpadają w system i już w nim pozostają.

lasy tropikalneNiszczenie przyrody niszczy nas samych

  • Podczas lektury wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, jak rzeczywiście wygląda sytuacja w Chinach.

Jest fatalnie. Fatalnie! Dobrostan i ból odczuwany przez zwierzęta nie ma tam żadnego znaczenia. Będąc w Chinach, odwiedziłem fermy wielkości miast, których jedynym celem była produkcja świń oraz małe gospodarstwa przydomowe, byłem także na fermie „ekologicznej”. Każda z nich była tak przerażająca. Ale to właśnie jest powód, dla którego znowu odwiedziliśmy Chiny, szukamy rozwiązań. W 2014 roku przeprowadziliśmy pilotażową akcję we współpracy z niezwykłą kobietą – Ms Xi, założycielką pozarządowej organizacji ICCAW. Wspólnymi siłami udało nam się przekonać grupę rolników do wprowadzenia zmian w hodowli, dzięki czemu ćwierć miliona świń ma polepszone warunki życiowe. Zaczynamy powolutku, ale ziarnko do ziarnka…

  • Odwiedziłeś też podczas obecnej wizyty w Polsce fermy w naszym kraju?

Tak, byłem w Małopolsce, gdzie odwiedziłem fermy będące przeciwieństwem tego, co widziałem w Chinach. To są miejsca o bardzo dobrej tradycji, którą warto pielęgnować, zatrzymać. Moje przesłanie dla Polski: proszę, nie podążajcie śladami Wielkiej Brytanii, nie zamieniajcie tradycyjnych gospodarstw przy pomocy funduszy z UE na fermy przemysłowe! Nie idźcie tą ścieżką!

9e21dc509daf802ef78d98287865b5506bc98e568857952-1024x682Kocham naturę i dlatego wybrałem takie podejście do tematu

 

  • Tak wiele dobrego możemy zdziałać przy pomocy tych pieniędzy. Statystyki podają, że każdego dnia na świecie wymiera około 150 gatunków zwierząt z powodu uprzemysłowienia. W zastraszającym tempie znikają również pszczoły.

Faktem jest, że w Wielkiej Brytanii mamy 25 proc. lub mniej z liczby pszczół, której potrzebujemy. Owady umierają przez rolnictwo przemysłowe – zabijane przez chemikalia, zanieczyszczenie czy choroby rozprzestrzeniane przez fermy i pszczoły hodowlane. A sytuacja ze Stanów Zjednoczonych? Pszczoły są niezbędne, aby zapylać rośliny, które są naszym pokarmem lub służą do jego produkcji, więc rok w rok 3 tys. ciężarówek przewożą 40 mld owadów do Kalifornii, gdzie pozostają przez sześć tygodni, wykonując pracę, której już nie może wykonać natura. Po zakończeniu zapylania pszczoły podróżują do następnego regionu z ekologicznym kryzysem.

  • Jak one to znoszą? Czy to są jakieś specjalne odmiany?

Tak. W 1988 roku odkryto metodę rozmnażania pszczół w niewoli i obecnie istnieje ponad 30 pszczelich ferm przemysłowych, które rozprowadzają je po całym świecie. Funkcjonują one na standardowych zasadach hodowli przemysłowych – ciasne przestrzenie zainfekowane przez chorobotwórcze wirusy. Od szanowanego etologa usłyszałem, że nie ma lepszej metody rozprzestrzenienia chorób na cały świat. To jest jeden z głównych powodów wymierania populacji pszczół.

pszczeli konkurs (4)Pszczoły to dość wyrafinowane istoty

  • Czy Twoim zdaniem pszczoły odczuwają ból lub niewygodę?

Moim zdaniem pszczoły to dość wyrafinowane istoty, mają swój „taniec”, przekazują sobie informacje, gdzie znajduje się dobre pożywienie, orientują się w przestrzeni itd. Jeżeli mamy jakieś wątpliwości, to według mnie jesteśmy im winni kredyt zaufania i należy im się traktowanie z szacunkiem i współczuciem. Jedno jest pewne – nie mamy wystarczającej liczby dzikich pszczół, aby zapylić rośliny, które hodujemy. Jest to kolejny powód do wycofania się z chowu przemysłowego. Hodowla przemysłowa zwierząt oraz hodowanie pszczół są silnie ze sobą powiązane.

  • Chcę Ci bardzo podziękować za utwierdzenie mnie w przekonaniu, że nie ma jednej słusznej drogi, aby dokonać zmian.

Musimy działać dalej, kontynuować naszą pracę, szukać nowych sposobów przekazywania naszej wiedzy. „Farmagedon” to kolejna droga przekazania informacji na temat zagadnień, którymi zajmowałem się przez 25 lat. Książka odniosła większy sukces, niż się spodziewałem. Teraz nadszedł czas na coś nowego. Rozpocząłem już pracę nad kontynuacją książki, w której pokazuję powiązania chowu przemysłowego z dziką przyrodą, jak niszczenie przyrody niszczy nas samych. Kocham naturę i dlatego wybrałem takie podejście do tematu.

 

Wywiad przeprowadziła i tłumaczyła Kasia Konopa

Tekst pochodzi z miesięcznika Magazyn Vege. To miesięcznik wydawany przez Fundację Viva propagujący nowoczesny, alternatywny styl życia, dbałość o naturę i zdrowie. Pismo dostarcza informacji dotyczących zdrowia i żywienia, przedstawia gwiazdy i autorytety, daje rady przydatne w codziennym życiu. Poruszane tematy to: imprezy i wydarzenia, wywiady z gwiazdami-wegetarianami, wege przepisy kulinarne, żywienie, etyka, sport, natura, medycyna naturalna, moda, kosmetyki, ekologia, ludzie i zwierzęta, ochrona środowiska i wszystko, co się z tymi tematami wiąże.


Wege od ponad 20 lat, a od wielu weganka. Absolwentka Architektury Wnętrz i kursów charakteryzacji w London Institute oraz Varsavianistyki na UW. Mama 4,5-letniego Tymona. Prowadzi PINK MINK Studio – makijaż, charakteryzacja i warsztaty przy użyciu kosmetyków cruelty free i wegańskich, fanpage: facebook.com/pinkminkstudio. Współpracuje z Magazynem VEGE.