24.04
2016

Recykling. Upcykling. Patchwork!


„Wszelkie szmaty, odpadki sukna, jedwabiu, najmniejsze odpadki futer kupuję po najwyższych cenach” – takie ogłoszenie ukazało się w dzienniku „Czas” w 1917 roku. Jego autor, sam tego nie wiedząc, stosował upcykling. Nie on pierwszy.

Trwała właśnie wielka wojna, nazwana później pierwszą światową. Kryzys zaopatrzenia się pogłębiał. Trzeba było sobie jakoś radzić z brakiem, więc krakowski kupiec Jakub Better, prowadzący skład produktów surowych dla fabryk papieru i wełny umieścił w gazecie notkę o skupywaniu odpadków tkanin i papieru. Z makulatury i starych szmat powstawały później kołdry. Szyto je w technice patchworku. Sposób ten na świecie był znany już wcześniej, sięgały po niego ubogie warstwy społeczne w trudnych okresach historycznych.

 

patchwork-112548_960_720

 

Skrawek do skrawka

Patchwork – to, mówiąc najprościej, technika krawiecka, która polega na zszywaniu ze sobą małych geometrycznych skrawków barwnych tkanin w taki sposób, by powstał złożony w całość nowy wzór. Z angielskiego nazwa jest tłumaczona jako „praca z łat” i to właśnie z Anglii technika bierze swój początek. Nie wymyślił jej jednak designer ani projektant mody, tylko biedota zamieszkująca ulice osiemnastowiecznych brytyjskich miast.

Przed epoką wiktoriańską tkanina była w Anglii prawdziwym luksusem. Sukno, jedwab i przetykany złotymi nićmi materiał znajdowały się absolutnie poza zasięgiem biedniejszej większości społeczeństwa. A przecież i ona musiała nosić jakąś odzież. Ubodzy do załatania swoich znoszonych ubrań wykorzystywali więc najmniejsze skrawki dostępnego materiału – najczęściej grubej juty pochodzącej z worków do zboża i mąki. Tak zacerowana odzież dłużej wytrzymywała.

 

quilt-112550_960_720

 

XIX-wieczny upcykling

O ile te praktyki dziś można byłoby określić mianem recyklingu, o tyle zastosowanie patchworku wiek później – to nic innego niż upcykling. Chociaż nikt tego wówczas tak nie nazywał, a samo określenie jeszcze nie istniało. Bynajmniej nie troska o środowisko nadała nowego znaczenia patchworkowi w Europie pod koniec XIX wieku. Pomysł zawędrował pod strzechy domów mieszczańskich i przerodził się w pewną modę wśród zapobiegliwych gospodyń domowych. Niemodne stroje balowe i bogato zdobione suknie ślubne rozcinano na kawałki, układano w ciekawy wzór, a następnie zszywano. Wykonane w ten sposób kołdry, obrusy, bieżniki czy poduszki ozdabiano dodatkowo aplikacjami kwiatowymi, kokardkami i koralikami.

 

quilt-716838_960_720

 

Proekologicznie

W ciągu trzech wieków istnienia patchworku, zainteresowanie techniką zwiększało się i malało. Raz technika krawiecka była lekiem na braki, sposobem na zaspokojenie podstawowych potrzeb odzieżowych, innym razem, jako modna, stawała się obiektem pożądania klasy średniej, kiedy indziej była wyśmiewany jako przeżytek. Ostatnio patchwork znów wrócił.

Gdy kilka lat temu w Europie trwał kryzys finansowy, w Austrii, najgorzej znoszącej załamania na giełdzie, paru projektantów postanowiło odświeżyć zapomnianą technikę, znaleźć remedium na kryzysowe braki, a przy okazji nieco oczyścić planetę ze śmieci tekstylnych. Tak, z zebranych skarpetek i pończoch powstała kolekcja patchworkowej odzieży Anity Steinwidder, a ze znalezionych na pchlim targu ubrań – stroje w stylu vintage Julii Cepp. Odbiorcy zakochali się tym w pomyśle, szybko pojawili się naśladowcy. Patchwork, tym razem okraszony ideą proekologiczną, znów podbił serca Europy.


Jakiś czas temu odkryła, jak bardzo nieekologiczna jest produkcja bawełnianych T-shirtów, uważanych powszechnie za przyjazne dla natury i człowieka. Od tamtej pory stara się jak najmniej rzeczy wyrzucać, a jak najwięcej upcyclingować. Na swoim blogu Na Nowo Śmieci pokazuje jak w łatwy i twórczy sposób można przetworzyć bawełnę, papier i inne "odpady" oraz stworzyć przedmioty codziennego użytku z naturalnych składników.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *