29.06
2015

Rośliny wyhodowane w miastach – bez dodatku ołowiu!


Kiedy pisaliśmy o zagospodarowywaniu niewykorzystanych jeszcze miejsc na miejskie ogrody – KLIK!, wśród Czytelników padło wiele komentarzy przychylnych wobec idei, pojawił się jednak również głos sceptyka: dziękuję za jedzenie roślin naszpikowanych ołowiem. Troska o to, jak bardzo niezdrowe są w efekcie hodowli w mieście warzywa i owoce, może nas powstrzymywać przed zakładaniem własnych upraw. Czy słusznie?

urban gardeningWyhodowane w przestrzeni miejskiej – zdrowe czy szkodliwe?

Trudno nie uznać faktu, że uprawa roślin jadalnych w miejscach o dużym natężeniu ruchu wiąże się z potencjalnym zanieczyszczeniem środowiska, a to może zaowocować szkodliwością dla zdrowia wyhodowanych warzyw i owoców. Potwierdziły to badania warzyw uprawianych na terenie Berlina – jak się okazało, miały one większą zawartość niektórych metali ciężkich niż te dostępne w sklepach, a wyhodowane w warunkach pozamiejskich. Czy zatem uznać uprawy miejskie za ryzykowne i zaprzestać zakładania miejskich ogrodów? Niekoniecznie!

 urban gardening 1Ogrody społeczne coraz liczniejsze w naszym kraju – miejsce miejskich upraw

Rośliny hodowane w mieście nie muszą być obciążone zanieczyszczeniami!

I to również zostało potwierdzone badaniami. Wiele upraw miejskich zajmuje ziemię, której jakość zmienił wcześniejszy sposób użytkowania, np. związany z przemysłem. Amerykańscy naukowcy z Kansas State University postanowili przebadać miejskie ogrody z siedmiu miast w swym kraju. Sprawdzali, czy rośliny uprawiane na zanieczyszczonej ziemi, zostały skażone. Tu trzeba zaznaczyć, że gleba, na której rosły badane rośliny obciążona była nie tylko zawartością ołowiu, wykazywała również podwyższone stężenie arszeniku, cynku czy wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych. Co się okazało? Rzeczywiście, rośliny korzeniowe, takie jak marchew, burak czy rzodkiewka wykazały podwyższone stężenie ołowiu. By jednak rzeczywiście odczuć negatywne skutki takiego zanieczyszczenia, konsumenci musieliby spożywać te rośliny każdego dnia przez całe życie. Co do roślin, z których spożywamy liście i owoce, największym zagrożeniem, na jakie naraża nas ich spożycie, jest… kurz, który rzeczywiście może zawierać szkodliwe związki. Co to w praktyce oznacza? Że rośliny takie należy przed spożyciem umyć.

 urban gardening 4Glebę wcześniej użytkowaną np. dla przemysłu warto przebadać przed rozpoczęciem prac na ogrodzie

By zniwelować ryzyko spożywania roślin z miejskich upraw do zera…

Oczywiście są na to sposoby. Nawet niewielkie obciążenie zawartością metali ciężkich może nas przecież odstręczać od spożywania roślin wyhodowanych w warunkach miejskich. Jak zatem pozbyć się zupełnie powodów do obaw? Jest na to kilka sposobów i warto się z nimi wszystkimi zapoznać, nim przystąpimy do hodowli:

  • jeżeli nasza hodowla ma zostać założona na podarowanemu nam pod uprawę kawałku ziemi, którego nie znamy, możemy próbkę gleby oddać do przebadania – to pozwoli nam zadbać o właściwy skład gleby przy nawożeniu. Jeżeli zatem będzie ona zawierała podwyższony poziom ołowiu, najważniejsze będzie zatroszczenie się o odpowiednie stężenie fosforu;
  • dobrym rozwiązaniem, które powinno uspokoić nawet tych najbardziej sceptycznych, jest postawienie na podniesione grządki wypełnione czystą ziemią oraz kompostem lub uprawa w donicach i innych pojemnikach;
  • oczywista jest konieczność wspomnianego dokładnego mycia i obierania zebranych plonów – tak naprawdę zatrucia nie są wywoływane przez spożywane produkty lecz pochłonięcie tego, co daje się z nich zmyć, np. śladowych ilości gleby;
  • by zniwelować zanieczyszczające rośliny pylenie, warto zadbać o wyściółkowanie naszych grządek.

urban gardening 2Grządki podwyższone wypełnione ziemią oraz kompostem to dobry sposób na zdrowe ogrodnictwo miejskie

 

Co radzą w temacie praktycy?

Chyba nie ma nikogo mniej wystraszonego spożywaniem miejskich dóbr zielonych niż specjaliści w ich pozyskiwaniu – Miastożercy – KLIK! Spożywana przez Miastożerczynie roślinność rośnie dziko na terenie miejskim właśnie. Jakie jest zatem ich oficjalne stanowisko w kwestii zanieczyszczeń? Zostało ono zapisane w BHS, czyli w Bezpieczeństwie i Higienie Szabru. Pozwolę sobie przytoczyć stosowne fragmenty poświęcone tematowi:

Nie zbiera się roślin rosnących przy dużych ulicach, głównych arteriach – ze względu na oczywiste zanieczyszczenia. W każdym mieście jest park, mniej skołowane dzielnice lub po prostu opuszczone sady lub działki. Warto uruchomić wywiad i skierować się właśnie tam.

Zbiory stanowczo trzeba przynajmniej dokładnie umyć – ze względu na pasożyty. Nie zaszkodzi ich przelać wrzątkiem; pokrzywa np. dzięki temu zabiegowi staje się przyjazna w obróbce, ponieważ przestaje parzyć.

 

urban gardening 3Już same uprawy balkonowe to szansa na zdrowsze płuca miasta, a dla nas źródło zdrowej żywności i satysfakcji

Podsumowując

Jeżeli tylko obawy o kwestie zdrowotne powstrzymują nas przed zaangażowaniem się w miejskie ogrodnictwo – porzućmy je czym prędzej i bierzmy się za działanie! Nie tylko uzupełnimy domową spiżarnię, ale również zyskamy szansę na szczególnie efektywną edukację ekologiczną naszych dzieci . Przekonamy się, że uprawa choćby najmniejszego kawałka ziemi daje ogromną satysfakcję, a praca przy nim niesamowicie relaksuje. Dodajmy do tego wspomożenie środowiska naturalnego, zagwarantowanie sobie i współmieszkańcom zdrowszego powietrza dzięki powiększaniu powierzchni zielonych płuc miasta, no i nadanie mu bardziej przyjaznego charakteru. Jeżeli nasze starania zaś zintegrujemy z większą grupą osób – zbliżmy się z nimi, a to zawsze jest bezcenne.


Ekoprowincjuszka, która ciągle uczy się czegoś nowego. Gdy się zmęczy, ucieka na rower albo do lasu.