01.02
2016

Studenckie menu – tanio nie wyklucza, że zdrowo!


Studenckie życie – z czym nam się kojarzy? Z nauką? Niekoniecznie… Raczej z używaniem złotej wolności, za którą często przychodzi zapłacić boleśnie podczas sesji. A może ze zdrowym trybem życia? Chyba też nie za bardzo.

W codziennym zabieganiu między zajęciami i w weekendowym wydaniu studenckiego życia, student często zapomina o tym, że trzeba jeść regularnie i wartościowo. „Zdrowe żywienie? To nie na studencką kieszeń” pada zwykle. Wymówką bywa również brak czasu. A jednak warto zawalczyć ze stereotypami.

 

live-1003646_640Energia? Na pewno nie z napojów energetycznych!

 

Regularność – klucz do sukcesu nie tylko w nauce

Niemal wszyscy mamy z nią problem. Teoretycznie wiemy, że regularne uczenie się niewielkich partii materiału, to najskuteczniejsza metoda zdobywania wiedzy, ale zwykle i tak zakuwamy przed egzaminem. Podobnie rzecz ma się z naszym odżywianiem.

Nasz mózg lubi być stale zasilany pokarmem. Oznacza to regularnie dostarczane, niewielkie porcje pełnowartościowego posiłku. Dzięki takiemu stylowi odżywiania, glukoza (główna odżywka mózgu) może się do niego dostawać w sposób ciągły, bez niepotrzebnych skoków. Spore i nagłe dawki glukozy, dają nam co prawda energię, ale jest to efekt bardzo krótkotrwały. Włóżmy więc między bajki reklamy promujące napoje energetyczne.

Chcesz oszczędzić czas i pieniądze – zainwestuj codziennie w jabłko i inne, kolorowe, smaczne i prawdziwe nośniki dobrej energii – owoce i warzywa!

 

fruits-850491_640Jesień? Jedzmy owoce jesieni, nie te, które są wspomnieniem pełni lata

Owocowo-warzywny koktajl zdrowia

Nawet jeśli najłatwiej dostępne warzywa i owoce wspomagane są chemią, jedząc je, dostarczamy organizmowi potrzebne składniki. Zdrowie bez kompromisów? Tak, to warzywa i owoce w wersji bio. Są one jednak wydatkiem dość mocno obciążającym studencką kieszeń. Student najczęściej gości więc w dużych marketach albo w sklepikach osiedlowych.

Jakie produkty warto w nich wybierać, by wybrać jak najlepiej dla zdrowia? Przywołamy ulubione słowo dietetyków: sezonowość. Bo najlepszym sposobem żywienia jest taki, który bezpośrednio bazuje na tym, co daje nam natura w określonej porze roku i w naszej szerokości geograficznej. Jesienią jedzmy więc jabłka i gruszki. Wielkie, apetyczne truskawki? Darujmy sobie.

Jeśli naprawdę aż nas skręca jesienią z chęci na letnie jagody, wybierzmy mrożonkę. Naprawdę będzie lepiej – mrożenie warzyw i owoców jest przecież najlepszym sposobem przechowywania owoców i warzyw. Unika się w ten sposób marnowania ich naturalnych, dobroczynnych składników (szczególnie witaminy C – tak przydatnej, gdy plucha i zimno na dworze). Mrożonek w sklepach nie brakuje, a ich cena również nie jest zaporowa.

 

device-387636_640

Blender? Jeżeli zrzucimy się na wspólny, nie poniesiemy wielkich kosztów, a wiele zyskamy

 

Inwestycje w zdrowie? Warto!

Nie ukrywajmy – w ciemnym sezonie prędzej bierze nas ochota na przekąszenie batona niż marchewki. Dlatego odważmy się na jeden wydatek i zainwestujmy w blender. Nawet z tanim blenderem wykonanie np. koktajlu warzywnego (prawdziwej bomby witaminowej) będzie błahostką. A koktajl taki wypijemy chętniej niż zagryziemy marchewkę czy natkę. Urozmaicimy też nasze śniadania i kolacje, szybko tworząc warzywne pasty kanapkowe. Smaczne, zdrowe i bardzo tanie – jedna porcja pasty może nam starczyć na kilka dni!

Pomysł? Pasta z pestek słonecznika. Sprawdzone! Zalewamy ok. jedną szklankę pestek przegotowaną, ciepłą wodą, zostawiamy na kilka godz. (np. przez noc do rana). Wracamy z wykładów – przesypujemy słonecznik do miski, dodajemy trochę oleju, soli, blendujemy na masę, następnie wrzucamy pokrojony szczypiorek, blendujemy ponownie. W ten sposób przygotowana pasta jest nie tylko zdrowa, ale również pyszna i tania.

Podobnie tanie i atrakcyjne pod względem zdrowotno-smakowym pasty, możemy wykonać z wyjątkowo cennych pod względem odżywczym roślin strączkowych. Różne gatunki fasoli, soczewicy, grochu czy też soja – wszystkie są pełne witamin i białka. Takie pasty z rozmaitymi dodatkami – np. czosnkiem, suszonymi pomidorami, koncentratem pomidorowym, cebulą, ogórkami kiszonymi czy pieczarkami, mogą się stać smaczną i bardzo zdrową alternatywą dla „mazideł” zwanych przez nas na wyrost serkami. Przy okazji oszczędzimy nieco środowisko – zwróćmy uwagę, ile plastiku mniej wyrzucimy!

Warzywa wydają nam się nudne? Kombinujmy i szukajmy na nie niebanalnych sposobów. Ot, choćby selerowe frytki! Zamiast ziemniaczanych „zbieraczy” oleju i kalorii, zaserwujmy sobie pokrojony w prążki, ugotowany seler, panierowany następnie w mące kukurydzianej lub zmielonych płatkach. Smażymy go następnie i podajemy z surówką.

Tanio? Jak najbardziej! Czasochłonnie? Zdecydowanie – nie!

 

yoghurt-933710_640Taki jogurt? Szansa na prawdziwe śniadanie mistrzów!

 

Zdrowy, tani i prawdziwy nabiał

Dbasz o linię i wystrzegasz się słodyczy? Zamiast nich zajadasz się jogurtami owocowymi? Połączenie jogurtu i owoców nie może być przecież niezdrowe? Zła informacja! – takie „owocowe” jogurty (tak, nawet te w wersji light!) powinny znajdować się na półkach ze słodyczami.

Dlaczego? Po pierwsze – cukier. Po drugie – inne dodatki smakowe. Bywa ich w jogurtach owocowych naprawdę wiele. Najgorsze są te, które mają nas marketingowo uwieść, czyli jogurty 0% tłuszczu, słodzone sztucznymi zamiennikami cukru.

Zero procent tłuszczu w nabiale to naprawdę nic pozytywnego. Tłuszcze cieszą się niezasłużoną złą sławą. Tak naprawdę potrzebujemy pełnowartościowych tłuszczów obecnych w olejach roślinnych. Zapomnijmy natomiast o utwardzonych olejach, czyli różnego rodzaju margarynach). NNKT są niezbędne, m.in. po to, by inne substancje odżywcze mogły się rozgościć w naszym organizmie.

W jogurtach typu „light” (podobnie jak w innych tego rodzaju produktach – np. napojach) tłuszcz zastępowany jest jeszcze większą ilością bardzo niezdrowego słodzika. Zdecydowanie lepszym zatem i jak najbardziej godnym polecenia nabiałem, jest jogurt naturalny i inne mleczne produkty fermentowane (maślanka, kefir). Warto je polecić, nawet bardziej niż mleko. O ich szczególnej wartości dla naszego organizmu decydują kultury bakterii, które działają zbawiennie na procesy trawienne.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do takiego jogurtu czy maślanki dodać owoce i bakalie.

milletKasza jaglana – tysiąc możliwości, każda zdrowa!

Coś na ząb

Każdy lubi słodkie przekąski, to wręcz organicznie uzasadnione. Kasza jaglana oraz bakalie świetnie posłużą jako ich zdrowe zamienniki. Po raz kolejny ucieszymy się z posiadania blendera.

Za jego pomocą możemy wyczarować bardzo zdrowy i pyszny budyń jaglany, który będzie doskonałą bazą dla różnych deserów – wystarczy, że dodamy do niego np. dżem (w sklepach są już dostępne tanie dżemy w 100% wykonane z owoców – znajdziemy je nawet w popularnych dyskontach). Do jaglanego budyniu pasują również owoce i ich suszone odpowiedniki czy orzechy… a nawet czekolada.

Tak, czekolada! Można ją uznać za zdrowy i tani przysmak. Oczywiście chodzi o czekoladę gorzką. Jedna, dwie kostki dziennie, to doskonałe i naturalne źródło magnezu. Gęsta konsystencja gorzkiej czekolady z powodzeniem poradzi sobie też z naszym smakiem na coś słodkiego.

Chwila relaksu przy dobrym kinie? Dla większości nieuchronnie kojarzona jest ze sporym zapasem chipsów i innych słonych przekąsek. Spróbujmy zamienić je np. na pestki dyni albo słonecznika. Jeśli ich wersja surowa nas nie przekonuje, spróbujmy je uprażyć. Przekonamy się, jak są smaczne, nawet bez dodatku soli czy cukru i dużej ilości oleju. W wersji smażonej dostaniemy je w każdym sklepie, ale lepiej po nie nie sięgajmy! To prawdziwe bomby kaloryczne.

A dla prawdziwych słodyczożerców i ciastkomaniaków? Spróbujmy pojedynku daktyl kontra cukierek. Tak, ten pierwszy będzie słodszy. Ale to zdrowy cukier. Poza tym daktyle zawierają wiele witamin i mikroelementów i działają jak aspiryna. Możemy się nimi raczyć, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Przy okazji uodpornimy się na zarazki.

A może tak zrehabilitować owsiankę? Trudno o produkt tańszy i zdrowszy niż płatki owsiane. Jeśli w dzieciństwie katowano nas niespecjalnie prezentującą się i smakującą owsianką, zostawmy za sobą przykre wspomnienia, a odkryjmy jej całkiem nowe wersje. Nie przepadamy za mlekiem, z którym ona się nieuchronnie wiąże? Wybierzmy jego roślinny zamiennik (ryżowe czy sojowe dostaniemy nawet w sieciach dyskontowych). Na bazie takiego mleka można przygotować wszystko, co smaczne i zdrowe – nie tylko owsiankę czy muesli, ale również ciasta i ciasteczka. Owsianka z dodatkiem ulubionych bakalii to rewelacyjny pomysł na pożywne, energetyczne i zdrowe śniadanie! Pieczmy też ciasteczka owsiane z bakaliami. A jeśli mamy trochę czasu, przygotujmy je sami. Będą o wiele zdrowsze i tańsze.

orange-1074593_640Owsianka – naprawdę tanie i królewskie śniadanie!

 

Nie tylko chleb – niezastąpione, wielofunkcyjne, ekonomiczne… zboża

Kasze? Przerażające? Niepotrzebnie. Wspomniana już kasza jaglana przy pomocy bardzo prostych (dostępnych na wielu kulinarnych blogach) przepisów może zmienić się np. w… sernik albo rafaello.

Spróbujmy jednak dać również szansę wyjątkowo delikatnej w smaku i oczywiście niezwykle zdrowej kaszy orkiszowej (nawet w wersji „last minute” – czyli „tylko” ugotowanej z dodatkiem małej ilości soli – smakuje wybornie).

Niektórym na pewno spodoba się nieco bardziej charakterystyczny i zdecydowany smak i aromat kaszy gryczanej – bardzo dobrze smakującej z różnymi sosami, a nawet z cebulką, czy serem białym. Kasza gryczana to także idealna baza dla wszelkiego rodzaju farszów.

Podobnie warto polecić również najzwyklejszą kaszę jęczmienną (szczególnie gruboziarnisty pęczak), który przy odrobinie wyobraźni kulinarnej może się zmienić w naszą polską wersję risotto – czyli (jak możemy przeczytać w wielu przepisach) „pęczotto”.

Jak widzimy – nasze pospolite kasze, tanie, pożywne i niezwykle wręcz zdrowe – z powodzeniem zastąpią te bardziej dziś modne i egzotyczne – np. kaszę bulgur, czy quinoa (choć one również tanieją).

Nie jesteś w stanie przekonać się do walorów smakowych kasz? Postaw na zdrowe mąki (np. mąkę gryczaną czy jaglaną), które możemy dodać do „zwykłej” – pszennej np. przygotowując ciasto naleśnikowe.

I na koniec – słowo o makaronach i pieczywie. Jak się domyślamy – najcenniejsze dla zdrowia będą te razowe, czyli wykonane z pełnoziarnistych mąk. Nie dość, że są zdrowe, to również niedrogie i na długo zaspokajają nasz apetyt (dzięki dużej zawartości błonnika pokarmowego). Zyskujemy w każdy możliwy sposób – np. nie chce się nam podjadać między posiłkami.

Jeśli więc jemy regularnie (najlepiej pięć posiłków dziennie) w niewielkich porcjach (bez obaw – jedna porcja to np. jabłko, druga – jogurt, nie tylko wieloskładnikowy obiad) nie tylko poczujemy się lepiej, będziemy zdrowsi, a nasze myślenie bardziej efektywne, ale również nie przytyjemy!

 

Tekst napisała studentka dziennikarstwa Joanna Racław

Konsultacja: http://www.wygodnadieta.pl/