21.03
2016

Wspólny stół – tu tworzą się prawdziwe więzi


Niebawem zasiądziemy przy świątecznych stołach. Dla niektórych z nas rysuje się to jako perspektywa pełna pozytywnych skojarzeń. Dla innych – wręcz przeciwnie. Ci drudzy zapewne myślą o nadciągającym przedłużonym weekendzie z pewną trwogą. Najwyraźniej na pewnym etapie ich życia nastąpił krytyczny moment, w którym wspólny domowy stół przestał pełnić rolę umacniania więzi rodzinnych.

Jest to tym bardziej przykre, że to nie mniej istotna funkcja wspólnego stołu od tej wiążącej się ze spożywaniem posiłków. Znaczenie stołu w życiu rodziny jest fundamentalne, choć niestety bardzo często bagatelizowane, a to właśnie rodzi wiele negatywnych zjawisk.

Jozef_Israëls_-_Peasant_family_at_the_table_-_Google_Art_ProjectKiedyś zdarzały się braki w jedzeniu, ale wspólnota była oczywistością…

Stół, nie telewizor jako centrum jednoczące

W naszej rodzinie stół jest swoistym domowym centrum, w którym krzyżują się drogi wszystkich członków rodziny. W codziennej gonitwie często popełnianym błędem jest zaniedbywanie wspólnego jedzenia. Niepostrzeżenie prowadzi to rozluźnienia rodzinnych relacji i zażyłości. Tym bardziej, że przy dzisiejszym tempie życia, dla wielu z nas to właśnie posiłek stanowi jedną z niewielu okazji do wspólnej chwili wytchnienia, relaksu, otwarcia się na siebie i omówienia spraw rodzinnych. Krótko mówiąc, czas na posiłek jest okazją do budowania rodzinnej bliskości.

W naszej rodzinie codzienne obowiązki poszczególnych jej członków, wykluczają możliwość wspólnego spożywania wszystkich posiłków. W praktyce okazało się, że poranek stanowi jedyną możliwość, aby zasiąść do stołu w komplecie. Dlatego w sposób szczególny dbamy o to, aby ten czas był dobrze wykorzystany. Rozmawiamy, śmiejemy się, opowiadamy o tym, co nas tego dnia czeka oraz zwyczajnie cieszymy się swoją obecnością. Takie śniadanie daje energię na cały dzień.

tablePierwsze oznaki braku prawdziwego bycia ze sobą przy stole?

Małżonkowie, rodzice, dzieci – terapeutyczna rola stołu

Wczytując się w rozmaite opracowania naukowe, można zauważyć, że oprócz umacniania relacji pomiędzy małżonkami oraz pomiędzy rodzicami i dziećmi, wspólne spożywanie posiłków ma kolosalne znaczenie dla prawidłowego procesu wychowania dzieci.

W 2008 roku przeprowadzono w Polsce i jedenastu innych krajach badania na temat wpływu wspólnego spożywania posiłków na dzieci. Niektóre wyniki były sporym zaskoczeniem. I to nawet dla osób, które od dawna zdawały sobie sprawę z tego, że znaczenie wspólnego stołu jest naprawdę niebagatelne. Wśród ważniejszych wniosków możemy przeczytać m.in., że dzieci, które regularnie spożywają wspólne rodzinne posiłki:

  • znacznie częściej rozmawiają o swoich problemach i obawach z rodziną,
  • mają lepsze nawyki żywieniowe,
  • posiadają lepiej rozwinięte umiejętności werbalne,
  • są szczęśliwsze,
  • cieszą się lepszym stanem zdrowia,
  • mają lepsze maniery,
  • rzadziej mają zaburzenia odżywiania i nadwagę,
  • są bardziej pewne siebie,
  • rzadziej zażywają narkotyki,
  • rzadziej nadużywają alkoholu i palą papierosy,
  • uzyskują lepsze oceny w szkole.

Z własnych obserwacji rodziców trójki dzieci, stwierdzam również, że angażowanie dzieci we wspólne przygotowywanie posiłków, daje im prawdziwą satysfakcję i korzystnie wpływa na budowanie ich poczucia wartości.

side-dishes-table-food-prepJedzenia nie brak, ale prawdziwa wspólnota bywa dziś dla wielu luksusem

Jak w pełni skorzystać z dobrodziejstw wspólnego stołu?

O jakich podstawowych zasadach należy pamiętać, by wykorzystać pełnię możliwości, które stwarza wspólny stół?

  • Miejsce należycie wyeksponowane –  sam stół powinien znajdować się w centralnym miejscu domu lub mieszkania, tam, gdzie koncentruje się życie domowników w czasie wolnym. Redukowanie stołu do rangi kuchennego blatu lub ukrytego w kącie pokoju mebla, nie jest najlepszym pomysłem.
  • Ważne zasady – dbajmy o przestrzeganie podstawowych zasad wspólnego biesiadowania, choćby żelaznej reguły, że od stołu można wstać dopiero w momencie zakończenia posiłku przez wszystkich domowników. Rozmawiajmy, ale szanujmy się nawzajem – gdy mówi jedna osoba, niech zostanie wysłuchana. Nie przerywajmy sobie, niezależnie od tego, czy mówi rodzic czy dziecko. Oczywiście przy stole nie towarzyszą nam nasze telefony, tablety i inne rozpraszacze! Czerpiemy pełnię z bycia razem.
  •  Niech wspólne jedzenie nie będzie wspólną udręką –  zadbajmy zatem o kulinarne i estetyczne walory posiłków. Jeżeli biesiadnicy przy stole preferują odmienne smaki i mają różne pomysły na to, czym jest dobra kuchnia, szanujmy to. Jak doskonale wiecie, jestem gorącą orędowniczką zdrowej kuchni. Stanowczo jednak odradzam dietetyczny terror. O tym, jak nauczyć zdrowo jeść dzieci pisałam już ostatnio (KLIK!). Czasem trzeba tego nauczyć nie tylko dzieci, ale i… swą drugą połówkę. Harmonię zarówno z dziećmi, jak i osobą dorosłą osiągnie się łatwo: gotując smacznie. Przerabiajmy na zdrowe wersje posiłki, za którymi nasza rodzina i tak przepada. Nie zapowiadajmy też oficjalnie zdrowych dań. Niech zdrowa kuchnia pojawia się na naszym stole niepostrzeżenie. Mam na takie „zakamuflowane” zdrowe dania niejeden patent. Dzielę się nimi tutaj: KLIK!

Ten tekst tworzyłam wraz ze swym mężem, Norbertem. Oboje zachęcamy Was, abyście przynajmniej jeden posiłek dziennie jadali wspólnie ze swoimi dziećmi. Na wspólnym, codziennym stole nie są konieczne luksusowe potrawy ani uroczysty obrus, ale nie może zabraknąć przy nim Was i Waszych dzieci!

Jeżeli w taki sposób będziecie jadać codziennie, dla Waszych dzieci perspektywa wspólnego zasiadania przy świątecznym stole będzie miłą perspektywą, a nie przykrą koniecznością, o której będą myśleć z rezygnacją. Nie ma możliwości dobrego wspólnego świętowania, jeżeli omijamy się na co dzień.

Życząc Wam dobrych, rodzinnych świąt, zachęcam do zajrzenia na moją stronę: KLIK! Bo dobre święta, to przecież zdrowe święta.

 

Tekst zilustrowany został obrazami

  • „Chłopska rodzina przy stole” Jozefa Israëlsa,
  • „Rodzina przy stole” Ivana Semenovicha Kulikova.

Źródła obrazów: commons.wikimedia.org


Szczęśliwa żona i mama trójki dzieci, która trzy lata temu zaryzykowała i przeprowadziła rewolucję żywieniową w swoim domu. Czy było łatwo? NIE. Czy są efekty? TAK. Obecnie rodzina Sylwii zjada 2 skrzynki tygodniowo warzyw i owoców. Ich kuchnia jest kolorowa, pachnąca i prosta! Sylwia wie, że zmiana była najlepszą decyzją w jej życiu. Piękno i smak tkwią w naturze i prostocie. Swoje doświadczenia Sylwia wykorzystuje prowadząc warsztaty dla rodziców i dzieci i publikując teksty o żywieniu na http://www.wychowaniewdialogu.pl. Serdecznie zaprasza do swego sklepu http://www.uwolnijkuchnie.pl oraz bloga kulinarnego http://www.zmiloscidozycia.pl.