13.10
2015

Zanim kupisz tran, przeczytaj


Tran. Olbrzymia butla będąca zmorą naszych dziadków i rodziców, z której co rano odmierzana była bezwzględnie wielka łyżka. Jej olbrzymią zawartość delikwent przełykał przez zaciśnięte gardło i jeszcze długo zmagał się ze wspomnieniem jej smaku. Dzisiejsze realia są łaskawsze.

Trany smakowe, trany w kształcie łatwych do przełknięcia kapsułek czy świecących w ciemności rybek, kolorowe etykietki, śmieszne nazwy – dziś rodzice zatroskani o zdrowie dzieci, mogą podać im specyfik w łatwej do przełknięcia formie. Zadowolenie z szerokiego wyboru na rynku dotyczy zresztą nie tylko dzieci. Przecież i my, dorośli, serwujemy sobie tran, bo jego walory są oczywiste dla każdego.

Beauty-Benefits-Cod-Liver-Oil-blossom-jarJest mnóstwo powodów, dla których sięgamy po rybi tłuszcz

Przypomnijmy – dlaczego sięgamy po tran?

Właściwości lecznicze tranu odkryto już w latach 60-tych ubiegłego wieku. Nie da się zaprzeczyć, że olej pochodzenia rybiego jest bogaty w dobroczynne składniki, które gwarantują nam:

  • wzmocnienie układu odpornościowego – wszystko to dzięki kwasom Omega-3 oraz Omega-6,
  • lepszą pracę mózgu – znów bezcenna zawartość kwasów Omega-3, które poprawiają usprawniają przepływ bodźców między substancją białą a szarą lepiej ukrwionego ośrodka układu nerwowego,
  • wspomożenie pracy układu krwionośnego – niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe obniżają stężenie triglicerydów i „złego” cholesterolu, zwiększając zaś stężenie tego  „dobrego”, wpływają bardzo korzystnie na profilaktykę choroby niedokrwiennej oraz miażdżycy,
  • zmniejszenie ryzyka wystąpienia raka piersi, jajników oraz jelit – znów bezcenne kwasy Omega-3,
  • uniknięcie wystąpienia chorób oczu, takich jak np. zwyrodnienie plamki żółtej – to dzięki zawartości witaminy A oraz kwasów Omega-3,
  • wzmocnienie kości i cała rzesza innych dobrodziejstw związanych z zawartością witaminy D w tranie.

A jednak warto potraktować sprawę tranu bardziej refleksyjnie.

concon-693072_640Omega-3 rodem ze Skandynawii? Niekoniecznie – bywa, że z zanieczyszczonego morza w Chile czy Peru

Tran tranowi nierówny!

Można to tak najkrócej ująć, choć samo zagadnienie jest szerokie. Tran z czasów wielkiej butli siejącej grozę, był zupełnie czym innym niż rozliczne specyfiki, które dziś kupujemy w aptekach. Co nasuwa wątpliwości w kwestii pozornie niezaprzeczalnych walorów tranu. Można by chyba raczej zapytać, co takich wątpliwości nie nasuwa. Przyjrzyjmy się zatem bliżej.

oil-rig-explosion-618704_640Czy ryby pływające w morzach z taką historią, zgromadzą w swych wątrobach zdrowe substancje?

  • Tran to zdrowie?

No jak to? Przecież to tran z wątroby dorszy! Wytwarza się go od ponad 150 lat, według tradycyjnej receptury. Albo to z rekina grenlandzkiego. Lub z wieloryba. Może być też z łososia. Jeżeli jeszcze dodatkowo pochodzi z Islandii lub Norwegii, już w ogóle przestajemy mieć wątpliwości co do jakości zakupu, przecież te właśnie trany rodem ze Skandynawii najbardziej się chwali i zaleca.

Sporo wątpliwości co do tej nieskazitelności norweskich produktów nasunął dokument „Omega-3, czyim kosztem„, który w kwietniu 2009 roku, postanowiła nakręcić norweska reżyserka Marit Higraff. To ona wraz ze swą ekipą odkryła niepokojącą prawdę na temat jednego z produktów zawierającego rzekomo tran z miejscowych łososi. Okazało się niestety, że z łososiami wzięte pod lupę kapsułki nie miały nic wspólnego. Zawierały natomiast wyciąg z południowoamerykańskich ryb, co do świeżości których można było mieć poważne zastrzeżenia. Śledztwo, które Marit Higraff wszczęła w efekcie tego odkrycia, doprowadziło filmowców m.in. do Chile i Peru. W ten sposób światło dzienne ujrzała szokująca prawda o nadużyciach miejscowych hodowców. Na jaw wyszła prawda o tonach organicznych odpadów, toksycznych środków i żrącej sody wyrzucanych wprost do morza lub na okoliczne plaże. Trudno się dziwić w tej sytuacji, że chilijskie i peruwiańskie społeczności lokalne cierpią na coraz liczniejsze choroby. Paradoks polega na tym, że jednocześnie w Europie kupuje się produkowany w tamtych rejonach tran z wiarą, że posłuży to zdrowiu.

Najbardziej przytłaczający jest fakt, że pomimo surowych przepisów i zaostrzenia nadzoru nad hodowlami proceder kwitnie w najlepsze, a norwescy zleceniodawcy przymykają na niego oko – liczy się przecież obniżenie kosztów produkcji. Niskie standardy produkcji i transportu doprowadzają do sytuacji, w której rybi olej dociera z Ameryki do Europy już zepsuty.

Produkcja specyfików opartych na rybim oleju to potężny, wart miliardy euro biznes, wyciszanie nadużyć jest zatem szybkie i skuteczne.

 

 

Oczywiście można kupować tran ze specjalnie hodowanego w Europie dorsza. Czy kupimy w ten sposób wartościowy produkt? Pytanie to zadawał sam dr Jerzy Jaśkowski, który pisał: Producenci dokarmiają dorsze, czy też inne hodowane ryby genetycznie modyfikowaną soją, ponieważ jest tania. Brak jakichkolwiek badań medycznych, czy tak otrzymany tran jest jeszcze tranem czy już nie. Brak także odpowiedzi, jak się taki produkt wchłania.

Trudno czerpać pewność, że zakupiony produkt będzie wartościowy, jeżeli pochodzi z ryb zamieszkujących zanieczyszczone morza, takie jak Bałtyk. A takie właśnie jest źródło tranu z niższych półek. Biorąc pod uwagę, że tran uzyskuje się z rybiej wątroby, a ta oczyszcza organizm z toksyn, można się domyślić, że w otrzymanym produkcie zebrane będą toksyny, metale ciężkie itp. Przez wzgląd na to, że źródłem pozyskiwania cennego tranu jest wątroba, często powstają w ogóle wątpliwości, czy powinno się go podawać dzieciom – niezależnie od pochodzenia ryb, z których pozyskano olej.

Spora ilość produktów stanowiących źródło omega-3 opiera się na tłuszczu pozyskiwanym z wątroby rekina. Warto zaś zauważyć, że ten rodzaj oleju został zupełnie wycofany z obrotu w Szwecji. Pomimo powszechnego działania przeciwzapalnego, w stosunku do pewnej grupy przyjmujących preparat, wykazywał działanie prozapalne, powodujące silne zapalenia płuc. Uznano, że nie warto ryzykować. Czy organizmy innych ludzi reagują na produkty z rekina inaczej niż te szwedzkie?

Warto przyjrzeć się jeszcze jednej kwestii. Kolorowe żelki, świecące rybki, różne smaki pomagające przełknąć – jakby nie patrzeć – rybi tłuszcz. Pierwszy lepszy przykład odczytanej etykietki: woda, olej z rekina granlandzkiego, cukier, aromaty, maltodekstryna, zageszczony sok z czarnego bzu, mono-i diglicerydy kw.tłuszcz, sorbinian potasu i… cała litania barwników. To jeszcze zdrowe? Różne są ilości tranu… w tranie.

shark-674867_640Groźne oblicze rekina to tylko straszak wobec zagrożenia, jakie zawisło nad tym gatunkiem za sprawą człowieka

  • Czy Omega-3 musi być pochodzenia zwierzęcego?

Tran z ryb kiepskiej jakości, tran z ryb, które są niczym innym jak odpadem po prostu, tran z ryb, które pochodzą z zanieczyszczonych mórz… Wrzucone do wielkiego, przemysłowego blendera, którego zawartość następnie oczyszcza się z ości, kości, części mięsistych, a następnie poddaje całemu szeregowi kolejnych procesów technologicznych. To produkt pożądany, by zyskać zdrowie.

Rekin, wieloryb, łosoś – wszystkie te gatunki ryb niezbędnych, by otrzymać tran, są zagrożone wyginięciem. Mimo że w Unii Europejskiej istnieje zakaz niektórych praktyk związanych z połowem chronionych ryb, prawo to bardzo często jest łamane.  W efekcie międzynarodowi eksperci wzywają w związku z tym do natychmiastowego wprowadzenia całkowitej ochrony najbardziej zagrożonych gatunków.

Cenne kwasy Omega? Czy muszą pochodzić koniecznie z ryb? Z powodzeniem pozyskuje się je na przykład z alg. By nie pochłaniały szkodliwych substancji z wód morskich, hoduje się je w kontrolowanych warunkach, z daleka od morza. Źródłem cennych kwasów tłuszczowych są też oleje pozyskiwane z pestek dyni czy z orzechów włoskich, absolutną doskonałością jest zaś olej lniany, który pośród roślinnych olejów jest najbogatszym źródłem kwasów Omega-3.

Jeżeli sięgniemy np. po wspomniany olej lniany, będziemy musieli pamiętać, by po otwarciu trzymać go w lodowce nie dłużej niż miesiąc. Produkty naturalne mają to do siebie, że się psują. To, że współczesne trany nie mają takich obostrzeń odnośnie przechowywania, jest dla wielu krytyków również argumentem przeciwko nim.

Można zatem doskonale zastąpić tran olejami pochodzenia roślinnego. Czego może nam wtedy zabraknąć? Jedynie witaminy D, której suplementacja – jak niedawno pisaliśmy: KLIK! – z wielu względów jest nam bardzo potrzebna w okresie, gdy nie możemy jej czerpać z promieni słonecznych.

Dla każdego, kto wzdraga się przed takim przyjmowaniem witaminy D i wierzy, że w tranie pozyskuje się ją w sposób bardziej naturalny, przykrym rozczarowaniem będzie uświadomienie faktu, że witaminy te są sztucznie dodawane do oczyszczonego tranu. W efekcie wcześniejszej obróbki zostaje on zwykle pozbawiony ich naturalnej zawartości.

linum-usitatissimum-844631_640Len – jedno z obfitych źródeł Omega-3 i Omega-6, jakie możemy uzyskać bez wykorzystywania zwierząt

Jeżeli jednak decydujesz się na tran…

  • pamiętaj, że zwykle cena idzie w parze z jakością produktu – niestety, obniżenie ceny niekoniecznie wiąże się z mniej znaną marką, często natomiast z sięgnięciem po gorsze źródło rybiego oleju,
  • unikaj tranu w kapsułkach – zawierają one tak naprawdę mniej kwasów omega-3, ponieważ są przezroczyste – a kwas ten szybko ulega rozkładowi pod wpływem światła,
  • czytaj etykiety – im krótsza, tym lepsza!

 

Źródła:

planeteplus.pl

awsassets.wwfpl.panda.org

wolnemedia.net


Ekoprowincjuszka, która ciągle uczy się czegoś nowego. Gdy się zmęczy, ucieka na rower albo do lasu.