26.06
2018

Helena z Helu czy Bukowinian z Bukowiny? Do końca czerwca wybieramy Drzewo Roku


Trwa plebiscyt na polskie Drzewo Roku. Internauci wskażą zwycięzcę spośród 16 kandydatów, wśród których najstarszy liczy 600 lat, najwyższy mierzy 30 m, a obwód najszerszego sięga 10 m – podali ekolodzy z Klubu Gaja, którzy organizują konkurs.

IMG_5438Topola Helena rosnąca na Helu wygrała rok temu konkurs na Drzewo Roku

Prezes Klubu Gaja Jacek Bożek powiedział, że głosować można do piątku do końca czerwca na stronie www.drzeworoku.pl. „Wyniki poznamy w lipcu. Zwycięzca plebiscytu będzie reprezentował nasz kraj w konkursie na Europejskie Drzewo Roku 2019” – dodał. Podkreślił, że konkurs ma na celu promowanie szacunku dla przyrody oraz wyszukanie przykładów ciekawych i trwałych związków pomiędzy kulturą i historią lokalnej społeczności, a drzewem, które jest przez nią szczególnie doceniane.

Zdaniem koordynatorki konkursu Jolanty Migdał z Klubu Gaja, tegoroczna edycja jest swoistym apelem o ochronę drzew. Wśród kandydatów są okazy zagrożone wycinką. Udział w plebiscycie ich miłośnicy traktują jako szansę na ocalenie.

Internauci będą wybierali m.in. spośród kilku dębów, platanów i klonów srebrzystych, gruszy, lipy, topoli i jesionu. „Są w różnym wieku; od najstarszych ponad 600–letnich świadków historii po niedawno zasadzone. Wszystkie łączą ciekawe, często mało znane, ale wzruszające opowieści związane z samym drzewem, historią rodzinną bądź miejscem, w którym rosną” – dodała Migdał.

Ciekawe drzewo, ciekawa historia

Wśród finalistów znalazł się m.in. liczący ok. 500 lat dąb Mieszko z Kończyc Wielkich. To najgrubszy i jeden z najstarszych dębów w województwie śląskim. Rośnie w parku otaczającym dawny zamek Larischów i Thunów. Z drzewem związanych jest kilka historii. Jedna z nich mówi o wojennej wyprawie króla Jana III Sobieskiego pod oblężony Wiedeń. W Kończycach zakończono jeden z dziennych etapów marszu, a w pobliżu starych dębów pochowano konie, które padły podczas znojnej wędrówki. Kiedy chorągwie jazdy opuszczały to miejsce, wieśniacy słyszeli tęskne rżenie pogrzebanych koni.

O laur ubiega się klon rosnący w Krasnystawie (Lubelskie). To najbardziej charakterystyczne drzewo w tej miejscowości. Mieszkańcy nazywają go „wygiętym” lub „klęczącym”. Na początku XXI w. wraz z całym drzewostanem rynku został wskazany do wycinki w ramach opracowanego projektu rewitalizacji przestrzeni rynku miejskiego, co spotkało się ze sprzeciwem społecznym. W podobny sposób miał się potoczyć los topoli Odolanki z Warszawy. Ją również społecznicy uratowali.

Szansę, by zostać polskim Drzewem Roku ma klon srebrzysty Bukowianin z Bukowiny Sycowskiej. To najgrubszy, jednopniowy przedstawiciel tego gatunku na Dolnym Śląsku.

O tytuł zabiega dąb Bartek z Kotwasic w Wielkopolsce. Jedna z legend głosi, że posadził go Mieszko I, który przebywał w tych rejonach na polowaniu. Według innej opowieści w jego cieniu odpoczywał Napoleon Bonaparte. Drzewo jest na tyle charakterystyczne i ważne dla lokalnej społeczności, że znalazło się w herbie gminy Malanów. Dąb z Kotwasic bywa często mylony ze swym słynniejszym imiennikiem z Bartkowa koło Zagnańska w woj. świętokrzyskim.

Pretendentem jest lipa z Krapkowic na Opolszczyźnie. Według przekazów przynosi ona szczęście, o czym pamiętają szczególnie maturzyści przed egzaminami i „nabierają mocy” na ławkach pod drzewem.

Wszystkie kandydujące drzewa zobaczyć można na stronie www konkursu.

Finalistów wyłonili jurorzy – specjaliści z różnych dziedzin i miłośnicy drzew – spośród blisko stu zgłoszeń nadesłanych z różnych rejonów Polski. W ubiegłorocznej edycji zwyciężyła topola Helena rosnąca na Helu.

Klub Gaja powstał na przełomie lat 80. i 90. Zrzesza kilkuset członków, którzy angażują się między innymi w obronę praw zwierząt. Realizują też programy i kampanie, które pogłębiają zrozumienie pozycji człowieka w ekosystemie. (PAP)

Źródło: PAP Nauka w Polsce, autor: Marek Szafrański