19.10
2016

Jaka „piękna” katastrofa…


Choć z lotu ptaka mogą wyglądać widowiskowo, to w rzeczywistości są niebezpieczne dla środowiska i zagrażające okolicznym mieszkańcom. Katastrofy ekologiczne ostatnich kilkunastu lat, na urok których nie wolno się nabierać.

Pewien mieszkaniec Gdyni, spacerując w czerwcu po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, zauważył że płynąca tędy rzeka Kacza zmieniła swoje zabarwienie na niebieskie. W mediach społecznościowych pojawiło się od razu określenie, że wygląda „jak u Disneya”. I niby nic wielkiego się nie stało, bo zmianę koloru spowodował – bezpieczny, jak zapewniały służby – proszek gaśniczy. Tylko czy określanie ingerencji człowieka w naturę mianem bajki jest właściwe, zwłaszcza, gdy pociąga ona za sobą przykre konsekwencje?

 

ajka-fot-boston-comSąd uniewinnił dyrektorów odpowiedzialnych za wylew toksycznego szlamu

 

Ajka: czerwona rzeka szlamu

O tym, że tama w węgierskiej Ajce w końcu pęknie, mówiło się od kilku lat. Gdy należący do huty aluminium zbiornik się rozszczelnił, było już za późno: 700 tysięcy metrów sześciennych toksycznych odpadów poprodukcyjnych wydostało się na zewnątrz, zalewając pobliskie trzy miejscowości i zanieczyszczając wodę w rzekach. Potok czerwonego szlamu zabijał zwierzęta, wyjaławiał wodę i zatruwał mieszkańców, którzy skutki kontaktu z chemikaliami odczuwać będą jeszcze przez wiele lat. Dyrektorów huty, oskarżonych o spowodowanie tej największej jak dotąd katastrofy ekologicznej na Węgrzech, sąd w tym roku uniewinnił.

 

 

Zbiorniki radioaktywne w Chinach – jedno z najbardziej zanieczyszczonych miejsc na świecie

 

Chińskie czarne jeziora

Szacuje się, że niemal 96 procent metali ziem rzadkich, które są wykorzystywane we wszystkich sprzętach elektronicznych, pochodzi z Chin. Co roku chińskie kopalnie wydobywają 140 tysięcy ton tych pierwiastków, z czego połowę – w regionie Bayan Obo. W 2012 roku należąca do NASA satelita Terra zrobił zdjęcie kompleksowi fabryk i kopalń oraz znajdujących się w ich pobliżu „czarnych jezior” – zbiorników pełnych radioaktywnych ścieków będących skutkiem ubocznym wydobycia. To miejsce zostało nazwane jednym z najbardziej zanieczyszczonych na świecie.

 

baltyk-fot-vimeoZatopiona w morzu amunicja – groźniejsza niż katastrofa w Czernobylu

 

Niebezpieczny „bursztyn”

Wygląda jak kawałek bursztynu, a że zostaje znaleziony na plaży, to nikogo nie dziwi – wręcz budzi entuzjazm, zaciekawienie i zachwyt. Wzięty jednak do rąk, parzy i powoduje obrażenia ciała. W 2012 roku zostało w ten sposób skażone wybrzeże w okolicach Ustki, w 1997 roku ucierpieli rybacy, którzy przypadkowo natrafili na bryłę w sieciach, w 1955 roku czworo dzieci odpoczywających na koloniach w Darłówku straciło wzrok.

Wszyscy pomylili z bursztynem toksyczną truciznę, zatopioną w Bałtyku po zakończeniu ostatniej wojny światowej. Gdy po kapitulacji Niemiec alianci natrafili na setki tysięcy ton amunicji chemicznej, postanowili pozbyć się problemu, zatapiając broń w morzu Bałtyckim – bo najbliżej i najtaniej. Bałtyk jest jednak morzem stosunkowo płytkim, więc z biegiem czasu fale zaczęły wyrzucać na brzeg coraz więcej toksyn z rozszczelnionych skrzyń z amunicją. Kilka lat temu rosyjski specjalista od broni chemicznej, generał Sulikow, stwierdził, że zatopiona w morzu amunicja może być przyczyną większej katastrofy ekologicznej niż ta, którą wywołał wybuch reaktora w Czarnobylu.

 

Zdjęcia: boston.com, wikipedia, vimeo


Jakiś czas temu odkryła, jak bardzo nieekologiczna jest produkcja bawełnianych T-shirtów, uważanych powszechnie za przyjazne dla natury i człowieka. Od tamtej pory stara się jak najmniej rzeczy wyrzucać, a jak najwięcej upcyclingować. Na swoim blogu Na Nowo Śmieci pokazuje jak w łatwy i twórczy sposób można przetworzyć bawełnę, papier i inne "odpady" oraz stworzyć przedmioty codziennego użytku z naturalnych składników.