Ulica Ekologiczna

Barwniki i konserwanty – czy powinniśmy bać się jedzenia? Cz. 1

Jesteś tym, co jesz – czyli chemią.

Rocznie zjadamy ok. 2 kilogramów chemikaliów zawartych w jedzeniu. To odpowiednik trzech pudełek proszku do prania. Dlatego zanim kolejny raz kupimy „majonez babuni” zastanówmy się, skąd „babunia” brała regulator kwasowości E 334.


Już dziś dietetycy alarmują, że za kilka lat staniemy się stałymi klientami aptek. Na skutek złego odżywiania spadnie nasza odporność, będziemy tyć i chorować. Półki z żywnością warto zatem potraktować jak dział chemiczny. Jeśli w to nie wierzycie, niech przekona Was smutny przykład świnek morskich. Weterynarze co roku odnotowują ich pomór na wiosnę. Te sympatyczne zwierzaki giną, bo dostają do jedzenia sztucznie wyhodowaną sałatę, która jest nafaszerowana chemią. Podobnie jest z pozostałymi warzywami – ich składu chemicznego nie sposób sprawdzić, bo ani w sklepach, ani na bazarach nie dostajemy żadnych informacji na temat tego, jak zostały wyprodukowane, w jakich warunkach oraz jakich środków użyto do ich przechowywania.

Jogurty owocowe bez owoców i „wiejskie” chleby pełne ulepszaczy

Panuje przekonanie, że jako konsumenci jesteśmy świadomi tego, co trafia na nasz stół. Nic bardziej mylnego. Zakupy robimy szybko i kierujemy się głownie wyglądem produktu. Jeśli pomidory są wielkie i idealnie okrągłe, może to oznaczać, że uprawiano je na plantacjach na podłożu z wełny mineralnej. Ich wygląd polepszają nowoczesne technologie farmaceutyczne – sterydy przyspieszające nabieranie masy (w tym przypadku wody) a antybiotyki chronią przed chorobami. Podobnie faszerowane są np. kurczaki, które zamiast w pół roku dorastają na sterydach w pół miesiąca.

Dlatego żeby móc zrozumieć, co stoi na sklepowych półkach, wypadałoby zostać chemikiem. Wiele stosowanych środków to nic innego jak substancje chemiczne, które dodawane do artykułów spożywczych zapobiegają ich psuciu się, przedłużają trwałość, zapewniają odpowiedni smak, zapach i wygląd. Są dobierane tak precyzyjnie, że nieprzypadkowo w testach konsumenckich chętniej wybieramy jogurty owocowe bez owoców i świeży, „wiejski” chleb – niestety naszpikowany polepszaczami wzmacniającymi smak.

Etykieta (nie)prawdę Ci powie

Oczywiście nie wszystkie oznaczenia z literką E na początku muszą być niebezpieczne dla zdrowia. Zdarza się, że pojedynczo taka substancja nie działa na nas szkodliwie, jednak w połączeniu z inną tworzy związek, który może być dla nas nawet trujący. Podobnie jest ze związkami, które w wyniku przemian metabolicznych nabierają właściwości toksycznych. Dlatego zrobiliśmy dla Was „ściągę”, z którą można chodzić na zakupy, albo przynajmniej zaznajomić się ze zgubnymi skutkami wybranych konserwantów.

Tabela dodatków i składników chemicznych żywności - pobierz, wydrukuj i schowaj do portfela!

Pod literą E i trzema cyframi znajdują się grupy substancji dodawanych do produkcji żywności:

  • barwniki – od E 100 do E 180
  • konserwanty – od E 200 do E 283
  • przeciwutleniacze – od E 300 do E 341
  • substancje stabilizujące – od E 400 do E 495
  • substancje zapachowe, zapobiegające zlepianiu się, spienianiu, rozwarstwianiu, np. sosów itp. – od E 500 do E 1500.

Nie wszystkie E, które są dopuszczone w krajach UE, znajdują się na liście dodatków zarejestrowanych w naszym kraju. I przeciwnie, zdarza się, że niektóre dopuszczone w Polsce, są zabronione w krajach europejskich.

Co kryje się pod E oznaczeniem?

Z E związkami nie ma żartów. Dodawanie związków chemicznych do żywności i kosmetyków może powodować lub nasilać problemy zdrowotne, np. astmę, zapalenie skóry, migrenę, katar sienny, dolegliwości żołądkowe, problemy behawioralne, nadpobudliwość i wiele innych. Niektóre związki mogą być toksyczne dla organów, np. dla wątroby, nerek, serca czy mózgu. Większość środków chemicznych używanych przez producentów nigdy nie została przetestowana pod kątem długoterminowego wpływu na ludzkie zdrowie. Na szczęście coraz więcej firm produkuje żywność i kosmetyki bez szkodliwych dodatków E i syntetycznych związków chemicznych. Nie jesteśmy skazani na trucizny w jedzeniu i kosmetykach. Dlatego warto zadbać o zdrowe odżywianie, zanim będzie na to za późno.

Kliknij w obrazek tabeli, żeby pobrać gotowy do wydrukowania plik

*pełny opis związków chemicznych dodawanych do produktów spożywczych i konserwantów znajdziesz m.in. w książce „E213 Tabele dodatków i składników chemicznych, czyli co jesz i czym się smarujesz” Billa Stathama

Barwniki i konserwanty – czy powinniśmy bać się jedzenia? Cz. 1, 4.6 out of 5 based on 9 ratings
REKLAMAZielona firma
VN:F [1.9.6_1107]
Rating: 4.6/5 (9 votes cast)

Zobacz także:

Komentarze

Odpowiedz

Connect with Facebook