Ulica Ekologiczna

Zamień chemię na jedzenie

Pierwsze zdanie książki „Zamień chemię na jedzenie” zawiera nieprawdę. Zdanie to brzmi: „Znane powiedzenie mówi, że potrzeba jest matką wynalazku”. Tymczasem w rzeczywistości powiedzenie to mówi o „matce wynalazków”, występuje w nim liczba mnoga. Nie jest to błąd duży, ale bardzo znamienny.

Jak sama autorka wyjaśnia, swych pisarskich pełnomocnictw upatruje w tym, że przez cztery lata z powodzeniem testowała na swoich bliskich zdrowy sposób odżywiania, a płynącą z praktyki znajomość rzeczy „na bieżąco wzbogacałam wiedzą zaczerpniętą z różnych artykułów prasowych, naukowych oraz książek”. Skutek jest taki, że książkę źle się czyta. Julita Bator opanowała sztukę pisania na poziomie wystarczającym do prowadzenia bloga, a niewystarczającym do pisania książek. Zakładam bowiem staromodnie, że między tymi dwoma rodzajami pisania istnieje różnica. Każdy, kto był u cioci na imieninach, wie, że najlepszym sprawdzianem narracyjnych umiejętności są dowcipy. Z dowcipów autorki przytaczam trzy.

„Podaję informacje o tym, czy skład podstawowych produktów spożywczych pozwala beztrosko cieszyć się ich smakiem, czy raczej skłania do zatrzymania produktu na wypadek niezapowiedzianej wizyty Marsjan”. „Nie namawiam nikogo, aby od jutra zaczął zbierać korzonki i polować na żubry w Puszczy Białowieskiej. Dieta korzonkowa na dłuższą metę mogłaby bowiem zaszkodzić, a żubry – zgodnie z moją wiedzą – są pod ochroną”. „Pragnę podkreślić, że nie jestem kosmitką ani tzw. walczącą ekolożką”.
Jeśli powyższe cytaty Was ubawiły, dzieło Julity Bator będzie dla Was jak znalazł i gdyby nie traktowała ona zwierząt jako czegoś, co można jeść, poleciłbym je Wam z czystym sumieniem ekologicznym. Ale skoro książka ta pomyślana została przede wszystkim jako praktyczny poradnik, może warto zapomnieć o jej artystycznych niedostatkach? Jako kompendium wiedzy do wykorzystania w życiu codziennym niewątpliwie może się okazać przydatna. Jest to zarówno wiedza ogólna – autorka przypomina, o co w ogóle chodzi z przetwarzaniem żywności, czemu ono służy i dlaczego nie służy zdrowiu – jak i uszczegółowiona w opisie konkretnych konserwantów i ich oznakowania, w samouczku czytania etykiet czy dotyczących jedzenia, przydatnych ciekawostkach (wiedzieliście, że pomidory poddane „obróbce cieplnej” zyskują na wartości?), wreszcie w nieodzownych przepisach kulinarnych. Podziw budzi ogrom informacji samodzielnie zebranych i usystematyzowanych przez autorkę. Niewątpliwą zaletą jest świeżość spojrzenia na tematy, zdawałoby się, przerobione przez każdego z nas i zamknięte. Tu dobrym przykładem będzie kwestia tzw. dopuszczalnych norm spożycia. Większość konsumentów „z automatu” ufa im i stara się ich przestrzegać, tymczasem Julita Bator uświadamia, że samo to, iż coś jest „dopuszczalne”, a nie „pożądane”, powinno nam kazać tego czegoś unikać. A wiedzieliście, że jest duża różnica między cukrem waniliowym a wanilinowym? Bo ja nie wiedziałem nawet, że coś takiego jak cukier wanilinowy istnieje, i zawsze, kiedy widziałem gdzieś taki napis, sądziłem, że to literówka. No i muszę przyznać, że przynajmniej raz dowcipne sformułowanie ubawiło i mnie: „mleko krowie jest świetne, ale dla cieląt. Dla dzieci zwierząt nierogatych jest natomiast wręcz niewskazane”.

Zamień chemię na jedzenie, Julita Bator, Wydawnictwo „Znak”, 2013

Zamień chemię na jedzenie, 3.7 out of 5 based on 6 ratings
REKLAMAZielona firma
VN:F [1.9.6_1107]
Rating: 3.7/5 (6 votes cast)

Zobacz także:

Komentarze

  • wisnia pisze:

    Książkę przeczytałam. Styl do przyjęcia z prostego powodu: to nie jest powieść, od której się tego wymaga.
    Co do treści, to niewątpliwie autorka sporą wiedzą dysponuje, ale nie większą niż przeciętny, interesujący się tym co je człowiek. A już zwłaszcza nie jest ciekawostką informacja o pomidorach czy o cukrze wanilinowym – dziwię się, że osoba recenzująca książkę, o tak oczywistych sprawach nie wiedziała:(
    Podsumowując – nawet jeśli nie dowiemy się niczego nowego, warto przeczytać, żeby wiedzę swoją utrwalić.

  • Czytelnik pisze:

    Panie Jacku,

    zamiast pisać tak słabą recenzję, niech Pan napisze lepszą książkę ….

    Powodzenia
    ;)

Odpowiedz

Connect with Facebook