Ulica Ekologiczna

0,3 G City: Kontakt wzrokowy

Różnica między Polską a Holandią jest taka, że w Polsce rowerzysta szuka kontaktu wzrokowego z kierowcą, żeby uniknąć zderzenia, a w Holandii kierowca szuka kontaktu wzrokowego z rowerzystą, żeby ten wiedział, że kierowca chce go przepuścić.

1. Na kursach bezpiecznej jazdy rowerem – tych nielicznych, które komuś chce się przeprowadzać – uczy się przede wszystkim przepisów. Bardziej zaawansowani nauczyciele przerabiają także skręcanie w lewo. Najbardziej zaawansowani – przerabiają skręcanie w lewo na ulicy, zamiast na boisku szkolnym czy w miasteczku ruchu drogowego.

A tak a propos miasteczek ruchu drogowego – widział ktoś kiedyś jakie? I drugie pytanie, dla tych co widzieli: co ono ma wspólnego z prawdziwym ruchem drogowym?

Nigdy nie byłem na kursie bezpiecznej jazdy rowerem, ale wyobrażam sobie, że trwa on od trzech kwadransów do dwóch dni. Mam jednak pomysł, co zrobić, gdyby trwały dwie minuty. Instruktor wchodziłby do klasy z uczniami, rozdawał im pomarańcze, a potem pisał na tablicy: CHCESZ BYĆ BEZPIECZNY – NAWIĄZUJ KONTAKT WZROKOWY Z INNYMI UCZESTNIKAMI RUCHU.
Jeśli ktoś uznałby, że przepłacił – przynajmniej mógłby się pocieszyć pomarańczą.

Ale to naprawdę najważniejsza zasada i przyswojenie jej zwiększy twoje bezpieczeństwo. Po prostu. Opiera się ona na założeniu, że kierowca nie uderzy cię, gdy będzie ci patrzył prosto w oczy.

W perspektywie historycznej założenie to nie sprawdza się za każdym razem. Ale kontakt wzrokowy po pierwsze zwykle oznacza, że kierowca cię widzi. Po drugie – pomoże ci w przewidywaniu jego zachowań. Gdy dostrzeżesz w jego oczach mord – możesz ustąpić, albo skonfrontować go z twoim.

Po trzecie – zabrzmi to jak bajka, ale w nią wierzę – patrząc kierowcy w oczy, robisz pierwszy krok w kierunku wyciągnięcia go z jego/jej metalowej puszki. Kierowcy są przyzwyczajeni, że przestrzeń na zewnątrz samochodu jest obca i wroga. Widzą samochody, znaki, światła i ulice, ale nie widzą ludzi. Znajdując wzrokiem rowerzystę niektórzy z nich uświadamiają sobie, że na zewnątrz także istnieje życie.

2. Znam ludzi, którzy nie doceniają kontaktu wzrokowego. Wyuczeni w polskiej rzeczywistości szukanie go kojarzą z oznaką słabości – szukać znaczy prosić o łaskę. A oni nie będą prosić. Oni są częścią ruchu, mają swoje prawa i będą je egzekwować.

I słusznie.
Ale – jeśli mogę coś doradzić – patrzeć można na tysiąc sposobów.

  • Jeśli jesteś uprzejma lub uprzejmy jak Japończyk – patrz uprzejmie. Zawstydź kierowcę swoją uprzejmością.
  • Jeśli jesteś twarda lub twardy jak skała – patrz bojowo. Zastrasz go.
  • Jeśli jesteś ładna lub ładny jak… jak coś bardzo ładnego – patrz ładnie. Ładni ludzie, co zostało po wielokroć udowodnienie, dostają od życia i innych więcej.
  • Jeśli lubisz „Gwiezdne Wojny” – zaufaj Mocy.

ALE PATRZ. To działa.

„G” to współczynnik, według którego oceniam miasta pod kątem rowerowym. Ta litera wzięła się od Groningen, holenderskiego miasta, w którym 57 procent podróży odbywa się na rowerze i w którym – czystym zbiegiem okoliczności – według badań Komisji Europejskiej żyją najszczęśliwsi ludzie w Europie. Groningen ma współczynnik G równy 1. Warszawę oceniam na 0,3 G. Niektórzy twierdzą, że to ocena mocno zawyżona.

0,3 G City: Kontakt wzrokowy, 5.0 out of 5 based on 3 ratings
REKLAMA
VN:F [1.9.6_1107]
Rating: 5.0/5 (3 votes cast)

Zobacz także:

Odpowiedz

Connect with Facebook