13.11
2015

Banki czasu – ekologiczna wymiana usług


Ile warta jest godzina twojej pracy? Nie od dziś finansiści i analitycy rynku pracy próbują wycenić nasz czas. Ale gdyby tak odwrócić tok myślenia i to czas stał się walutą? Wtedy możliwy byłby świat bez pieniędzy!

Banki czasu Na ten pomysł wpadł Edgar Cahn, który w 1980 stworzył „Timedollars”. Jednostką miary tej waluty była… godzina. Mieszkańcy lokalnej społeczności stworzyli listę usług, które wycenili nie w pieniądzach, ale w czasodolarach. W ten sposób jedna osoba mogła wykupić u sąsiada godzinę koszenia trawy, a tamten z kolei za uzyskane w ten sposób „czasowe” pieniądze mógł zakupić godzinę opieki nad dziećmi od swojej sąsiadki, która też przyłączyła się do banku czasu. Ten eksperyment sprawdził się w wielu innych społecznościach na całym świecie – wymiany usług stały się popularne w szkołach, małych miasteczkach, dzielnicach, czy niektórych grupach społecznych. Oczywiście wymiana usług nie musi przebiegać w systemie dwójkowym, tylko może krążyć między wszystkimi zadeklarowanymi uczestnikami.  Nad wszystkim powinien czuwać koordynator, dbając o aktualizację stanu kont „godzin czasu” poszczególnych użytkowników. Nie trzeba dodawać, że główną zaletą banków czasu jest rozwój więzi społecznych i integracja lokalnych społeczności, choć aspekt ekonomiczny także ma swoje znaczenie.

Nie mam pieniędzy, mam czas

Do Polski idea LETS (Local Exchange Trading Systems) dotarła w latach 90. LETS-y to punkty  (np. 20 LETS = 20 zł), w których wyceniamy swoje usługi lub towary. Kiedy już mamy listę ofert i potrzeb oraz koordynatora, można zacząć się bezgotówkowo handlować. Cytując Andrzeja Żwawę i jego arcyciekawy elaborat na temat ekonomii alternatywnej:

„W LETS, podobnie jak na bliskowschodnim targu, <<wypada>> pogadać trochę o pogodzie, o życiu, można się potargować. Jeśli nie masz na to czasu i ochoty, bo się spieszysz, nie chcesz poznać swych sąsiadów, a Twoje życie biegnie szybko, to rzeczywiście możesz się LETS-em rozczarować”.*

Od tamtej pory z różnym natężeniem i skutecznością w Polsce podejmowane były próby stworzenia skutecznych banków czasu. Niektórym się udało i przetrwały do dziś, niektóre zakończyły działalność po kilku latach lub miesiącach. Swego czasu prężnie funkcjonowały banki czasu w Opolu, Wrocławiu i Warszawie. Dla osób świadczących usługi zdalne, typu pomoc w tłumaczeniu, zrobieniu strony WWW lub obróbce zdjęć pojawił się internetowy bank czasu. Od kilku lat podobne przedsięwzięcia znów przeżywają prawdziwy boom.

Banki czasu – czym się wymieniać?

Odpowiedź brzmi  – wszystkim! Nawet jeśli myślisz, że nic nie umiesz, to w banku czasu przydatna może być nawet twoja gotowość do spaceru albo zrobienia komuś zakupów. Wachlarz usług zależy od indywidualnych osób – im bardziej zróżnicowana grupa użytkowników, tym więcej możliwości. Spójrzmy na oferty internetowego banku czasu – najczęściej pojawiają się tam: nauka języków obcych, korepetycje, spacery, pilnowanie dzieci, szycie. W  poznańskim banku czasu do najbardziej oryginalnych ofert należały stawianie tarota, nauka arabskiego i tłumaczenie snów, natomiast w bankach śląskich wyróżniają się propozycje strojenia fortepianów oraz malowania ikon.

Fiskus mówi „nie”

ręceW 2009 roku w mediach przebiegła burzliwa dyskusja na temat nieprzychylnej interpretacji wydanej przez Katowicką Izbę Skarbową odnośnie działalności banków czasu. „Przychód w PIT to każda realna korzyść – czytamy w interpretacji izby. Uzyskuje ją osoba, której ktoś umył okna, wyprowadził psa, popilnował dzieci, podszkolił w języku obcym. Te wszystkie świadczenia to forma przysporzenia majątkowego. Jak je wycenić? Na podstawie cen rynkowych usług tego samego rodzaju”.

Jednym słowem fiskus chciałby opodatkować ludzką życzliwość. Takie nastawienie rzeczywiście może zniechęcić do działania. Bowiem w świetle takiej interpretacji  kiedy „jeden sąsiad podlewa kwiaty innemu, a ten odwdzięcza mu się myciem naczyń, obie strony są zobowiązane do odpowiedniego obliczenia podstawy opodatkowania. Najkrócej rzecz ujmując, trzeba wówczas obliczyć różnicę między wartością podlewania kwiatów i zmywania naczyń. Osoba, która <<zyskałaby>> na takim odejmowaniu, musiałaby odprowadzić podatek”.

Przyznacie sami, że brzmi to absurdalnie.

Co na to banki czasu? Obawa przez urzędem skarbowym zahamowała działalność opolan. Po  ich banku na pamiątkę została jedynie strona internetowa. A szkoda. Po poselskiej interpelacji, minister finansów wydał zalecenie, aby każdą sprawę rozpatrywać oddzielnie. Katowicka Izba Skarbowa wydała 3 interpretacje zapytań dotyczących banków czasu i ostatecznie wycofała się z sugestii opodatkowania wzajemnej pomocy w sytuacji, gdy korzystają na niej obie pomagające sobie osoby.

„W przypadku banków czasu, gdy osoby wzajemnie świadczą sobie określone usługi, nie powstaje dochód, a więc nie ma przedmiotu, który można opodatkować. Opodatkowanie świadczeń wzajemnych nie istnieje” – podkreśliła rzeczniczka izby Grażyna Piechota.** Gdyby jednak zaistniały podejrzenia, że wymieniane usługi są niewspółmiernej wartości, wtedy urzędnicy mieliby prawo przeprowadzić postępowanie, aby udowodnić zasadność podejrzeń.

W imieniu Poznańskiego Banku Czasu dobitną odpowiedź w sprawie ewentualnego opodatkowania bezgotówkowej wymiany usług opublikowało na swojej stronie stowarzyszenie „Lepszy Świat”:

„Na koniec pragniemy nadmienić, że w Poznańskim Banku Czasu dzięki nam poznała się para przemiłych seniorów. Niedawno świętowaliśmy ich ślub. Czy mamy zażądać, aby zawarcie przez nich związku małżeńskiego zostało opodatkowane według stawek biur matrymonialnych? Na ile urzędnicy wycenią ich szczęście?”.***

Bank Czasu Mam

Banki czasu Wydaje się, że matki są wyjątkowo wdzięczną grupą do tworzenia banków czasu. Pierwsze miesiące lub lata życia dziecka spędzają przecież w domu. Ponieważ takie inicjatywy działają najlepiej w gronie sąsiedzkim, to sprawdza się podział użytkowniczek na dzielnice lub osiedla, aby wymiana usług mogła krążyć najskuteczniej.

W 2006 roku Fundacja MaMa podjęła próbę stworzenia warszawskiego Banku Czasu Mam. Początkowo zgłoszenia pojawiały się na stronie fundacji, potem jej rolę przejęła strona internetowego banku czasu. Tam też szukajcie ofert (w chwili pisania tego artykułu było ich 104) od mam ze swojej okolicy albo możecie zamieścić swoją. Ponadto mamy ze stolicy mogą włączyć się we wzajemną wymianę usług na forum chustowym  – znanym i lubianym wśród osób noszących dzieci w chustach.

Oprócz spontanicznych działań bez udziału koordynatora, w Polsce powstało też sporo zorganizowanych banków czasu. Były i są zakładane w ramach projektów realizowanych przez różne organizacje pozarządowe.  Dzięki dotacjom powstają zatem stosowne strony internetowe, szkoli się koordynatorów lub organizuje spotkania informacyjne. Większość z tych banków jednak przerwała działalność wraz z zakończeniem okresu dofinansowania.

Obecnie najaktywniej działają śląskie banki czasu prowadzone przez Stowarzyszenie Meritum. Powstają w ramach projektu „Stawiam na pracę”. Dofinansowany jest coaching dla koordynatorek, które następnie pracują jako wolontariuszki. – W tej chwili funkcjonują banki czasu w Katowicach (dwa), Chorzowie (dwa) i Siemianowicach, a niedługo prawdopodobnie ruszy bank czasu w Świętochłowicach – podaje Katarzyna Kopczak-Zagórna. Zainteresowanych odsyłamy do strony stowarzyszenia.

Ewenementem wśród polskich banków czasu jest bank w Poznaniu, prowadzony przez Stowarzyszenie „Lepszy Świat”. Działa nieprzerwanie od 2006 roku! Obecnie wymienia się w nim około 120 osób.

Barter sposobem na kryzys?

Barter to także bezgotówkowa wymiana usług lub towarów, podobna do systemu LETS. Dotyczy ona jednak firm, a nie osób prywatnych. Przedsiębiorcy zainteresowani barterem skupiają się na internetowych platformach barterowych. Ich administratorzy kuszą firmy hasłami, że barter pozwoli im przetrwać ciężkie czasy. Czy tak jest naprawdę? Może warto spróbować…

* Es.teksty.ekonomiaspoleczna.pl

** Wyborcza.pl

*** Lepszyswiat.org.pl

Banki czasu – ekologiczna wymiana usług, 3.5 out of 5 based on 2 ratings

Olga Szkolnicka jest autorką bloga Ekomania, czyli czemu tak a nie inaczej i tłumaczką języka czeskiego.