22.03
2013

Obieg wody w przyrodzie, czyli dlaczego powinniśmy oszczędzać wodę


Zasoby wody na Ziemi były i są stałe – woda w kosmos nie ulatuje. Dlaczego zatem mówi się, że jest jej coraz mniej i trzeba ją oszczędzać?

Ta niespójność wynika z tego, że wyrażamy się nieprecyzyjnie. W pierwszym zdaniu jest mowa o całkowitych zasobach wody na świecie w postaci: wody słonej i słodkiej, lodu i pary wodnej. W drugim tylko o małym fragmencie tych zasobów – o wodzie słodkiej, a jeszcze dokładniej – jedynie o wodzie czerpanej z podziemnych źródeł i nadającej się do spożycia.  Oba stwierdzenia są więc prawdziwe. Spróbujmy to wyjaśnić.

Zasoby wody na świecie

Woda w kranieZasoby wody na Ziemi (bez pary wodnej oczywiście, bo to jej stan przejściowy) stanowi w 97 proc. woda słona, a woda słodka tylko w 3 proc. Woda słona zgromadzona jest przede wszystkim w oceanach. Natomiast na sumę wody słodkiej na Ziemi składa się woda powierzchniowa w rzekach, jeziorach – 1 proc., woda podziemna – 22 proc. i  woda w lodowcach – 77 proc. Już z tego podstawowego zestawienia wynika, że woda podziemna, którą człowiek wykorzystuje w gospodarstwie domowym, rolnictwie i  przemyśle stanowi niewielki ułamek, zaledwie 0,7 proc. całych ziemskich zasobów wody. Ze względu na stały wzrost liczby mieszkańców świata i ogromne tempo rozwoju gospodarczego, podziemne źródła są coraz intensywniej eksploatowane. I tu dochodzimy do sedna problemu – czystej wody zaczyna brakować ponieważ podziemne źródła nie odnawiają się (nie są uzupełniane) w takim tempie, by nadążyć za intensywnie rosnącym poborem wody.

Obieg wody

Pod wpływem promieni słonecznych oceany, morza, rzeki, jeziora, grunt i roślinność bezustannie oddają wodę do atmosfery w postaci pary wodnej. Najwięcej wytwarza się jej nad oceanami, bo zajmują one 70 proc. powierzchni Ziemi. Para wodna powstająca nad oceanami nie zawiera soli mineralnych, a zatem gdy w wyższych częściach atmosfery zamienia się w chmury, to spada z nich deszcz słodkiej wody. Potem znowu większość deszczu trafia do oceanów i tym samym nie jest do bezpośredniego wykorzystania przez człowieka. Wędrówka tej mniejszej części, która dociera na ląd, wygląda w dużym przybliżeniu następująco. Jedna trzecia od razu wyparowuje, stąd powietrze po deszczu jest takie wilgotne. Kolejna 1/3 wody spływa strugami po powierzchni gruntu do rzek, jezior i innych zbiorników wodnych. A zatem tylko 1/3 wsiąka w glebę i zasila wody podziemne. Można przyjąć, że taka wędrówka wody przez chmury, deszcz i powrót do źródła trwa dwa tygodnie. Jeśli pobór wody jest intensywniejszy niż zasilanie źródła przez opady deszczu, wody w nim stale ubywa. W rezultacie w rejonach o niskich opadach, na przykład w krajach arabskich czy w Afryce jest coraz więcej źródeł całkowicie wyeksploatowanych. Minie wiele lat zanim się odbudują.

Przeczytaj też:   Testowane przez redakcję: kuracja sokowa Cleanse Me

Szkody czynione przez człowieka

Woda w wannieCzynnikiem, który dodatkowo wpływa na zubożenie podziemnych źródeł jest stałe zmniejszanie się terenów o właściwościach retencyjnych, to znaczy zdolnych do zatrzymywania wody. Wysoką zdolność do zatrzymywania wody w podłożu i następnie stopniowego zasilania wód podziemnych ma gleba pokryta roślinnością. Jeżeli ziemia jest odsłonięta, większość wody z opadów od razu po deszczu wyparowuje lub spływa po powierzchni do rzek i jezior. Zatem jednym ze sposobów przeciwstawienia się zmniejszaniu się zasobów wód podziemnych jest zalesianie lub prawidłowa gospodarka rolna.

Dla retencji ogromne znaczenie ma też sposób zagospodarowania rzek. Tam, gdzie brzegi rzeki są nieuregulowane, porośnięte zaroślami i z szeroką strefą zalewową, więcej wody po deszczu może się zatrzymać i później zasilić wody podziemne. Natomiast rzeki uregulowane, z betonowymi brzegami funkcjonują niestety przede wszystkim jako koryta odprowadzające słodką wodę do mórz.

Na problem zmniejszania się podziemnych zasobów wody pitnej nakłada się jeszcze jedno niekorzystne zjawisko, za które również ponosi odpowiedzialność człowiek. Znaczna część wody wsiąkającej w glebę i zasilającej źródła jest zanieczyszczona – zawiera nawozy i środki ochrony roślin, metale ciężkie, trujące gazy. Ale największe zagrożenie wynika z tego, że 2,5 mld ludzi (czyli około 40 proc. populacji świata) nie ma dostępu do toalet. W ten sposób w niektórych rejonach Ziemi zanieczyszczeniu ulegają ostatnie czynne źródła wody.

Niech nas jednak nie zwiedzie przekonanie, że problem braku wody pitnej dotyczy innych rejonów świata, ale nie Europy, w tym Polski. Oczywiście jeszcze w Europie sytuacja nie jest tak dramatyczna jak w krajach arabskich czy w niektórych krajach Afryki. Ale jedno jest pewne – zasoby wody pitnej wszędzie ulegają zmniejszeniu. Należy więc wspierać każdy nawet najmniejszy sposób oszczędzania zużycia wody.

Komentarze 3

  1. Zastanawia mnie jedno, proszę Kogoś mądrego o konstruktywną odpowiedź. Mamy bardzo dużo wody słonej na świecie ( głównie oceany ), zakładając że zasoby wody słodkiej się kończą, dlaczego w procesie elektrolizy nie rozpocząć odparowania wody z oceanów ( oczywiście w specjalnie zbudowanych do tego „oczyszczalniach” ), a następnie nie zmineralizować tej „bezwartościowej” wody, tak aby była zdatna do picia ?
    Przykład: Samochody na wodór i pokaz jak ludzie piją wodę ( z dodatkiem zazwyczaj cytryny ) wydostającą się z rury wydechowej ?
    Proces taki byłby kosztowny, jednak zasilania takiej „oczyszczalni” np. z elektrowni atomowej lub odnawialnych źródeł energii nie powinno stanowić problemu.

    Arek, 15 kwietnia 2016 19:32
    • Ależ takie działania prowadzone są od dawna, na przykład w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jednakże proces uzdatniania wody słonej jest bardzo kosztowny – najpierw należy usunąć nadmiar soli, a następnie uzupełnić brakujące elementy, gdyż woda demineralizowana jest zabójcza dla organizmów żywych.

      Hophead, 15 kwietnia 2016 22:37
  2. „Zatem jednym ze sposobów przeciwstawienia się zmniejszaniu się zasobów wód podziemnych jest zalesianie lub prawidłowa gospodarka rolna.” A kilka zdań wyżej: „Pod wpływem promieni słonecznych oceany, morza, rzeki, jeziora, grunt i ROŚLINNOŚĆ bezustannie oddają wodę do atmosfery w postaci pary wodnej.” Dalej kolejne absurdy i manipulacje: „Ale największe zagrożenie wynika z tego, że 2,5 mld ludzi (czyli około 40 proc. populacji świata) nie ma dostępu do toalet.” Po pierwsze na ziemi jest nas ok. 7 mld, a 2,5 z 7 to 35,7% a nie 40%. 4,7% przy takich liczbach to już dość pokaźne zaniedbanie (ktoś pominął ok. 8 krajów takich jak Polska). Po za tym próbuje nam wmówić, że odchody człowieka tak strasznie zanieczyszczają wody gruntowe. Czy oznacza to, że zwierzęta również powinny korzystać z toalet. A jak niby żyli ludzie do czasów współczesnych, którzy nie mięli studni głębinowych, a ekskrementy wylewali z wiadra przez okno prosto na ulicę? Jeżeli zasoby wody pitnej są tak ubogie, to może obniżyć ceny wody w kranie. Uświadomić ludzi, że nie nadaje się ona do picia, a jedynie do mycia, itp. Puścić w rurach wodę niezdatną do picia, której nie trzeba już tak oszczędzać. A wodę pitną sprzedawać w butelkach. Zastanawia mnie jeszcze jedno stwierdzenie: „czystej wody zaczyna brakować ponieważ podziemne źródła nie odnawiają się”. Skoro czerpiemy wodę pitną jedynie z czystych źródeł podziemnych, to dlaczego woda w kranie (zdatna do picia i czystsza niż ta w butelkach jak przekonują wodociągi) tak strasznie śmierdzi chlorem?

    patriota_polak, 9 czerwca 2016 01:35

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *