UlicaEkologiczna.pl
rowery

0,3 G City: Idzie nowe. A w zasadzie to jedzie

Historia subtelna: wracamy wieczorem z koncertu ulicą Kredytową – jeden rower na troje, więc idziemy. Zimno. W pewnym momencie mija nas dwóch rowerzystów, jadą wolno pustą jezdnią i rozmawiają. Ja nie zwracam uwagi, ale kolega mówi: “Patrz, obrazek jak z prawdziwego miasta”.
Sejm przegłosował – bez ani jednego głosu przeciw, choć część sali się wstrzymała – rowerowe zmiany w prawie drogowym. To największa legislacyjna rowerowa rewolucja od lat. Gdy prawo wejdzie w życie, będzie nam się jeździło znacznie przyjemniej. Między innymi:

  • przejeżdżając drogą dla rowerów przez skrzyżowanie na wprost, rowerzysta będzie miał pierwszeństwo przed skręcającymi samochodami. Wcześniej przepisy w tej sprawie były niejednoznaczne i niezgodne z ratyfikowanymi przez Polskę umowami międzynarodowymi
  • rowerzysta będzie mógł legalnie wyprzedzać jadące pojazdy z ich prawej strony
  • na skrzyżowaniach – w tym przede wszystkim na rondach! – dopuszczono możliwość jazdy środkiem pasa
  • będzie można używać przyczepek do wożenia dzieci
  • wiadomo już, co to jest śluza rowerowa
  • w trudnych warunkach (oblodzenie, ulewny deszcz, silny wiatr, gęsta mgła) będzie można legalnie jeździć chodnikiem
  • dwaj rowerzyści będą mogli jechać koło siebie, o ile nie utrudniają ruchu – to oznacza więcej obrazków jak z prawdziwego miasta!

Spójrzcie na te zmiany. Wyglądają rewolucyjnie?
No właśnie.

Te zmiany w dużej mierze sankcjonują to, co i tak rowerzyści już uskuteczniali na drogach wbrew przepisom, ale za to w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem. Przecież nie zatrzymywaliśmy się na przejazdach drogami rowerowymi przez skrzyżowania, wyprzedzaliśmy prawą samochody jadące (he, he, jadące…) pięć kilometrów na godzinę, niektórzy z nas wozili dzieci w przyczepkach, zdarzało nam się jeździć chodnikami (nie wszyscy robili to rozsądnie, to prawda) i – po tysiąckroć – jeździliśmy w parach i grupach nie tylko gęsiego, bo jedyne co jest lepsze od jazdy rowerem, to jazda rowerem w dobrym towarzystwie.
Wiedzieliśmy też, co to są śluzy i czasem jeździliśmy tak, jakby kierowcy też wiedzieli.
Ale rewolucyjność tych zmian polega na czym innym: teraz możemy uczyć – się i innych – prawidłowych zachowań na drodze zgodnie z przepisami. Do tej pory jazdę środkiem pasa, płynne przejeżdżanie przez skrzyżowania, czy wożenie dzieci mogliśmy sugerować półgębkiem – rób to, choć to nielegalne, ale przynajmniej bezpieczniejsze. Teraz bezpieczna, jazda ze zdrowym rozsądkiem opartym na licznych doświadczeniach i badaniach rowerowych będzie też zgodna z prawem.
Zmiany w ustawie to nie zmiany w rzeczywistości. Nowe przepisy to jedynie baza dla ulepszania rowerowego świata. Niektórzy z nas muszą się nauczyć z nich korzystać, inni mogą już bez namawiania do łamania prawa uczyć innych. Z czasem nawet TVN zrozumie różnicę między jazdą środkiem pasa, a jazdą środkowym pasem.
Szukajcie na ulicach „obrazków, jak z prawdziwego miasta”. Teraz będzie ich więcej. A nawet jeśli nie – to te, które już są, będą zgodne z prawem.
„G” to współczynnik, według którego oceniam miasta pod kątem rowerowym. Ta litera wzięła się od Groningen, holenderskiego miasta, w którym 57 procent podróży odbywa się na rowerze i w którym – czystym zbiegiem okoliczności – według badań Komisji Europejskiej żyją najszczęśliwsi ludzie w Europie. Groningen ma współczynnik G równy 1. Warszawę oceniam na 0,3 G. Niektórzy twierdzą, że to ocena mocno zawyżona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wybór redakcji