13.05
2019

Najlepszych rzeczy i tak nie zaplanujemy – Magda Bębenek o projekcie “Las w Nas”


Projekt “Las w Nas” prowadzony przez Magdę Bębenek i Piotra Horzelę otrzymał w tym roku nominację do Travelerów w kategorii Społeczna Inicjatywa Roku. Dziś, na zaproszenie Magdy i Piotra gościmy w Puszczy Knyszyńskiej i sprawdzamy jak “Las w Nas” zbliża ludzi do natury i siebie nawzajem.

Projekt “Las w Nas” otrzymał właśnie nominację Travelerów. Opowiedzcie czytelnikom, na czym polega to przedsięwzięcie.

Magda Bębenek: W największym skrócie: w kwietniu 2018 roku przenieśliśmy się do Puszczy Knyszyńskiej, by prowadzić projekt internetowy “Las w nas”, w ramach którego dzielimy się podstawową wiedzą przyrodniczą i poruszamy tematy związane z szeroko rozumianą ekologią i powrotem do natury. My, czyli Magda – podróżniczka i autorka książek z serii “Polka potrafi” oraz Piotrek – podróżnik, a także z urodzenia, wychowania i wykształcenia przyrodnik. Łączymy swoje dotychczasowe doświadczenia i przemyślenia, żeby z jednej strony edukować, a z drugiej strony zachęcać do rozważań i płynącego z nich zaangażowania w ważne dla nas kwestie.

Hasłem przewodnim “Las w nas” jest “Zbliżamy ludzi do natury i siebie nawzajem” i to też staramy się robić. Ja (Magda) piszę teksty na swoją stronę i publikuję wywiady na Youtube, Piotrek nagrywa filmy “O lesie”  na swój kanał na Youtube, a wspólnie prowadzimy konto @las_w_nas na Instagramie. Tam prowadzimy vloga oraz publikujemy treści fotograficzne, mające wyciągnąć ludzi w las. Dodatkowo na Instagramie prowadzimy zabawę fotograficzną #leśnyweekend, która jest super okazją do regularnego i kreatywnego spędzania czasu w przyrodzie. Wszystkie tworzone przez nas treści można znaleźć na stronie laswnas.com.

Na koniec stacjonarnej, knyszyńskiej, części projektu powstaną prezentacje podróżnicze, z którymi będziemy jeździć po kraju. Już teraz będzie nas można zobaczyć np. 15 czerwca w Zielonej Górze, na festiwalu podróżników National Geographic. A wcześniej, 18-19 maja, można odwiedzić nas w Puszczy Knyszyńskiej i wybrać się z nami na spacery po naszych ulubionych okolicach w ramach “Leśnego weekendu otwartego” – zapisy już ruszyły, więc zapraszamy!

Początkowo projekt miał trwać siedem miesięcy, a my po jego zakończeniu mieliśmy rozpocząć kolejną przygodę, jednak mamy tyle pomysłów na to, co jeszcze chcemy pokazać, opisać i zrealizować, że postanowiliśmy kontynuować “Las w nas” z Podlasia. Decyzję tę pomógł nam podjąć fakt, że nasza dotychczasowa lasownasowa działalność jest bardzo ciepło przyjmowana, zarówno przez naszych regularnych odbiorców, jak i media lokalne i ogólnopolskie. Nominacje takie jak Społeczna Inicjatywa Roku  wg National Geographic Polska są cudownym potwierdzeniem wartości i jakości tego, co robimy.

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Skąd się wziął las… w was?

Nasze drogi do podlaskiego lasu prowadziły zupełnie innymi szlakami. Śmiejemy się czasem, że można by nas podsumować stwierdzeniem “dziewczyna z wielkiego miasta i chłopak z lasu”, bo dokładnie tak jest. Ja wychowałam się w Warszawie i, poza okresami podróży, mieszkałam w niej całe swoje życie. Piotrek natomiast urodził się na Pomorzu i pierwsze 18 lat życia spędził w leśniczówce, z dala od miasta i rówieśników. Dla Piotrka więc las był od zawsze miejscem życia, nauki i zabawy, dla mnie był jedynie tłem weekendowych wypadów na spacery czy ogniska.

A jednak, po wieloletnim okresie intensywnych podróży, poznaliśmy się w czasie, gdy oboje nas ciągnęło do życia bliżej drzew. W moim przypadku jest to zupełnie nowe doświadczenie, którego zapragnęłam w trakcie… pobytu na Hawajach. Poznanie rdzennych Hawajczyków, uczenie się ich spojrzenia na świat i miejsce człowieka w przyrodzie sprawiły, że zupełnie inaczej zaczęłam patrzeć na swoją rolę w ekosystemie. Był to też czas bardzo intensywnych poszukiwań dotyczących tego, jak wygląda nasz świat, jakie mechanizmy nim rządzą i co możemy – co ja mogę – robić, żeby budować lepszą, zdrowszą, bardziej sprawiedliwą i zrównoważoną rzeczywistość. Piotrek natomiast zatęsknił do tego, co znał z dzieciństwa i zapragnął więcej spokoju oraz ograniczenia ilości pracy, której przez kilka lat bardzo intensywnie się oddawał. Ponadto, jako że już od blisko dwóch lat prowadził na Youtube kanał o lesie, chciał mieć bliżej do “biura”.

Jeśli kogoś interesowałyby kulisy powstania projektu oraz procesu jego organizacji i przeprowadzki na Podlasie, to zapraszamy do dwóch tekstów, które na ten temat napisaliśmy. Tutaj przeczytacie o perspektywie mojej, a tutaj Piotrka.

Co zyskujecie na bliskim kontakcie z przyrodą? Czego można się nauczyć od lasu?

Myślę, że to temat rzeka! Przede wszystkim jednak jest to powrót do domu – tak naprawdę, historycznie, wszyscy Polacy wyszli z lasu. M.in. stąd zresztą nazwa naszego projektu, wskazująca na naszą – ludzi – nierozerwalną relację z lasem.

Nikogo pewnie nie zaskoczymy, wspominając o tym, że czas spędzany w przyrodzie pomaga się wyciszyć, zrelaksować, odzyskać koncentrację i pobudzić kreatywność. Jest idealną okazją do wyostrzonej obecności, do uważnego poruszania się wśród roślin i zwierząt. Pobudza zmysły, otwiera głowę i pozwala doświadczać radości, płynącej z prostoty bycia wśród naturalnego dla nas środowiska. Zachwyca śpiewem ptaków, ekscytuje niespodziewanymi spotkaniami ze zwierzakami, uspokaja wszechobecną zielenią.

Las, również ten zmieniony przez człowieka (a innych w Polsce praktycznie nie mamy), działa wg ściśle określonych zasad. Nic nie jest zbędne, chaotyczne czy nielogiczne, wszystko ma swój czas i miejsce. Gdy zestawimy sobie te zasady z krzyczącymi reklamą i pędem miastami, to kontrast jest bardzo widoczny. Przyroda, owszem, bywa “brutalna” i surowa z naszej perspektywy, ale w ekosystemach nic nie dzieję się bez powodu. Dodatkowo, gdy zaczniemy zgłębiać wiedzę leśną i to, jak prowadzone są nasze lasy, nauczymy się siły obserwacji, eksperymentów i wprowadzania poprawek, zachwycimy się mądrością natury i upewnimy się w tym, jak wiele jeszcze nie wiemy.

Dodatkowo powrót do natury rozumiemy w dużo szerszym znaczeniu niż tylko spędzanie czasu na świeżym powietrzu czy uprawianie własnych warzyw. To także powrót do natury w kontekście tego, czym się na co dzień otaczamy, od jedzenia przez odzież po dodatki w domu i wszystko pomiędzy. Nieustannie czerpiemy z lasu, zarówno materiały budowlane czy używane w przemyśle odzieżowym i papierniczym, jak i chociażby składniki aktywne naszych leków. Chodząc po lesie i ucząc się go możemy zacząć rozumieć, skąd bierze się tak wiele z rzeczy, którymi się otaczamy.

Powrót do natury to również powrót do świadomości złożoności wszystkiego, co nas otacza oraz spoglądanie na stworzone przez nas, ludzi, systemy w nowy sposób. To świadomość tego, że nic w przyrodzie nie ginie i przenoszenie tej świadomości na to, jak funkcjonujemy jako konsumenci i wytwórcy. To świadomość tego, że każdy organizm wpływa na pozostałe, a każda nasza decyzja wpływa na ekosystem, w którym żyjemy.

I w końcu, powrót do natury to nie tylko powrót do środowiska naturalnego w każdym jego przejawie, ale i powrót do własnej natury. Czyli próba zgłębienia tego, kim jestem, co dla mnie ważne, zdrowe i korzystne oraz budowanie życia w oparciu o nasze wartości. Życie autentyczne, w zgodzie ze sobą, w szacunku do własnego organizmu i jego potrzeb. Dawanie sobie przyzwolenia na odpoczynek, nauka czasu offline, smakowanie prostych, codziennych czynności. To wszystko rzeczy, których sami się nieustannie – z mniejszymi i większymi sukcesami – uczymy, a mieszkanie w miejscu otoczonym przyrodą nam w tym pomaga.

Od 2018 roku mieszkacie z Piotrem w Puszczy Knyszyńskiej. Jakie spotykają Was tam codzienne trudności i radości?

Przede wszystkim muszę podkreślić, że “Las w nas” nie jest w żaden sposób projektem survivalowym czy off the grid. Nie jesteśmy samowystarczalni energetycznie, żywieniowo itp. i nie był to nigdy cel prowadzonych przez nas działań. Wydaje mi się, że słysząc o naszej przeprowadzce do Puszczy, ludzie z miast od razu mają przed oczami samotnię i codzienne zmaganie się z siłami natury. Taki romantyczny obraz życia z dala od cywilizacji.

Po pierwsze, puszcza to obecnie tylko i wyłącznie nazwa regionalna i historyczna, w żaden sposób nie określająca typu lasu, który się znajduje na jej terenie. Może być jednogatunkowym lasem posadzonym w rządek, a może być wielopiętrową ścianą różnorodnej zieleni. W Polsce jest obecnie ponad 50 puszcz i każda z nich jest inna. To, że mieszkamy “w puszczy” wcale nie oznacza, że mieszkamy “w dziczy”. Po drugie, w Polsce, zalesionej w blisko 30%, mnóstwo osób mieszka w lesie lub jego bezpośrednim sąsiedztwie. Nasza przeprowadzka i warunki życia nie są więc niczym nietypowym i, poza pewnymi kwestiami logistycznymi oraz otoczeniem drzew a nie bloków i samochodów, nie odbiegają znacznie od warunków życia w mieście. Oczywiście, do sklepu mamy dalej niż z warszawskiego bloku i pewne rzeczy trzeba inaczej zorganizować, ale tak naprawdę jest to zupełnie “normalne” życie, cokolwiek by to nie oznaczało. Ponadto, jako że prowadzimy projekt internetowy, dużo czasu spędzamy przed komputerami. Oczywiście staramy się jak najczęściej bywać w lesie, ale nie ma co ukrywać, że nasze filmy i teksty nie tworzą się same – jest to sporo pracy, pracy stacjonarnej, przed ekranem.

Jeśli chodzi o codzienne trudności to tak naprawdę ciężko mi cokolwiek wymyślić. Tak, mamy zbyt małą kuchnię, tak, czasem nie chce się jechać do miasta na zakupy i w lodówce pustki, tak, trzeba nagrzać w piecu itp., ale tak naprawdę to żadne trudności. Myślę, że największe wiążą się nie tyle z tym, gdzie mieszkamy, a jak, czyli we dwójkę na małej przestrzeni, z brakiem wydzielonej przestrzeni do pracy. Spędzanie ze sobą 24/7 nie zawsze jest łatwe, podobnie jak zdalna praca bywa ciężka do odłożenia na bok – szczególnie, jeśli jest się “na swoim” i robi się coś, co nas pasjonuje.

Za to radości mamy co niemiara! Budzenie się przy śpiewie ptaków, zazwyczaj bez budzika, gdy się wyśpimy. Obserwowanie sikorek i pliszek, siedząc na kanapie w pokoju. Jedzenie chleba na zakwasie, pieczonego przez panią ze wsi obok i zjadanie eko borówki z krzewów hodowanych przez znajomego. Spontaniczne pogaduchy z nowymi leśnymi znajomymi, wpadanie do siebie bez planu i zapowiedzi. Odkrywanie nowych zakamarków otaczających nas lasów i regularne powroty w te miejsca, które pokochaliśmy w zeszłym roku. Obserwacja zmian pór roku, które tak łatwo przegapić w mieście. Wszelkie spotkania ze zwierzakami, od łosi i jeleni, przez sarny i dziki, po bielika i zające. Przyglądanie się mrówkom, żuczkom, pszczołom i jętce. Wieczorne oglądanie filmów i seriali. Wypuszczanie nowych materiałów i interakcje z naszymi odbiorcami. No i, w końcu, jeżdżenie na najlepsze lody świata do oddalonej kilkanaście kilometrów Sokółki!\

A może zaprosimy czytelników do wnętrza mobilnego domku? Jakie udogodnienia znajdziemy w środku, a czego Wam brak (i wcale za tym nie tęsknicie? ;) )

Mobilny domek, który został nam udostępniony na zeszłoroczną edycję “Las w nas” przez białostocką firmę Letniskowo.pl, wyjechał z Puszczy w listopadzie, czyli po wstępnie planowanych siedmiu miesiącach. Zgodnie z naszymi początkowymi ustaleniami, został on zlicytowany na WOŚP, dokładając do orkiestrowego budżetu 90 000 zł, co nas bardzo cieszy. Obecnie mieszkamy na równie małej powierzchni (ok. 35 m2) kilka kilometrów dalej, w innej osadzie leśnej, w której udało nam się znaleźć malutki domek na wynajem.

Jeśli chodzi o mieszkanie na małej przestrzeni i ze stosunkowo małą ilością rzeczy, to oboje się do tego przyzwyczailiśmy przez lata naszych podróży. Mnie zdarzyło się przez pół roku jeździć z bagażem podręcznym (10 kg), Piotrek mieszkał w kontenerach przerobionych na budynki mieszkalne chociażby na Antarktyce, gdzie pracował dla PAN, czy w Sudanie Południowym, w którym spędził blisko dwa lata. Z pewnej więc perspektywy nasze obecne warunki – zarówno zeszłoroczne w domku mobilnym, jak i teraz w budyneczku gospodarczym, który został przystosowany do mieszkania – są naprawdę komfortowe.

Wieloletni okres tułaczek po świecie nauczył nas, że wcale nie potrzebujemy dużo rzeczy i myślę, że to jest pierwszy, podstawowy i najważniejszy ekotrik, jaki można – i należy – zastosować w swoim życiu. Ograniczyć konsumpcję do wymaganego minimum, nie marnotrawić przedmiotów i nie gromadzić tego, co niepotrzebne. Jeśli już decydujemy się na jakiś zakup, starać się go robić jak najbardziej świadomie. Patrzyć na to, w jaki sposób i przez kogo tworzone są wybierane przez na produkty, kierować się jakością, nie ilością. Tam, gdzie to możliwe, redukować liczbę zakupów, nawet – a może szczególnie – gdy są “eko”, “naturalne”, “bio” itp. Pamiętajmy, że produkcja każdego typu pożywienia czy przedmiotów zużywa zasoby, niezależnie od tego, jaki przedrostek zawierają w nazwie nadanej przez producenta. Nie twórzmy sztucznie potrzeb, ograniczajmy wszelkie jednorazówki (niezależnie od tego, czy są z plastiku, papieru, bambusa czy jakiegokolwiek innego “eko” surowca). To robimy m.in. kupując na wagę sypkie produkty i trzymając je w słoikach, nie pakując warzyw i owoców do jednorazowych toreb na zakupach, mając trzy czy cztery kosmetyki zamiast piętnastu, nosząc ubrania dopóki nam służą itp. Robimy dokładnie to samo, co tysiące innych osób w kraju.

Jedyne, czego kupuję sporo to książki, starając się kupować książki używane, gdy tylko mogę. Piotrek natomiast inwestuje w sprzęt, dzięki któremu możemy realizować nasze materiały, co jest dużym obciążeniem ekologicznym i społecznym (chociażby kwestie minerałów konfliktu oraz łańcucha produkcyjnego elektroniki), jednak nie znamy bardziej zrównoważonych alternatyw, jeśli chodzi o tego typu produkty. Zdajemy sobie sprawę z kosztów, które wiążą się z tym typem konsumpcji, dlatego też staramy się to robić z głową.

W tym roku nominacja do Travelerów, a co potem? Jakie macie plany na kolejny rok?

Na pewno będziemy chcieli więcej jeździć po kraju z pokazami i nadal rozwijać platformy lasownasowe, ze szczególnym naciskiem na Instagram. Jesienią br. planuję wydać swoją trzecią książkę, więc zapewne będę ją promować w trakcie licznych spotkań autorskich i warsztatów, a Piotrek będzie kręcił kolejne odcinki “O lesie”.

Nie mamy jednak żadnych konkretnych planów poza kontynuowaniem tego, co w danym momencie daje nam satysfakcję i co uważamy za wartościowe. Gdy wymyślaliśmy “Las w nas”, nie mogliśmy przewidzieć nominacji do Travelerów, podobnie jak nie planowaliśmy spędzać w Puszczy więcej niż kilka miesięcy. Podobnie jak dotychczasowe przygody i podróże, również etap podlaski pokazuje nam, że najlepszych rzeczy i tak nie zaplanujemy.

Dziękujemy za rozmowę!


Absolwentka biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego i doktorantka w dziedzinie nauk społecznych. Na co dzień prowadzi warsztaty i szkolenia o tematyce ekologicznej. Współzałożycielka Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste i autorka bloga http://ekologika.edu.pl. Kocha górskie wędrówki.